czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 8

- Maggie – usłyszałam krzyk Lucy, a po chwili byłam już przez nią ściskana. – Nie widziałyśmy się właściwie jeden dzień, a mimo to zdążyłam się stęsknić – zaśmiała się i trochę się ode mnie odsunęła, żeby dać mi więcej swobody.
Ja dalej milczałam. Nie wiedziałam od czego powinnam zacząć. Nie byłam w stanie wysilić się nawet na najmniejszy uśmiech. W dodatku czułam, że nie wyglądam zbyt atrakcyjnie.
- Czy ty płakałaś? Co się stało? – krzyczała ściągając na nas uwagę wszystkich ludzi dookoła.
Na jej twarzy malowało się zmartwienie, gdy zaczęła pospiesznie wycierać zaschnięte już łzy z moich policzków.  Moja warga niebezpiecznie drgała, jakbym znów miała się rozpłakać. Chyba centrum handlowe nie było odpowiednim miejscem na spotkanie. Za dużo ludzi.
- Chodź, musimy cię jakoś doprowadzić do porządku – powiedziała i zaprowadziła mnie do damskiej toalety. Odkąd się spotkałyśmy nie odezwałam się ani jednym słowem. Nie miała mi tego za złe, a ja byłam jej za to bardzo wdzięczna. Nie ciągnęła mnie za język. Czekała, aż sama zbiorę się na odwagę, choć wiedziałam, że ciekawość zżera ją od środka.
Obmyła moją twarz wodą, a ja czułam się nieco zażenowana. Nie tym, że wszyscy się patrzą i myślą o tym jak dziwna jestem. Bardziej tym, że pozwoliłam samej sobie doprowadzić się do takiego stanu przez jednego chłopaka. Jeśli dla niego ten pocałunek nic nie znaczył, to i ja powinnam brać  z niego przykład. Ale nie potrafiłam. Nie byłam wystarczająco silna. Cholera, wiedział, musiał wiedzieć, że nigdy się z nikim nie całowałam. Chciałam, żeby mój pierwszy pocałunek był w jakiś sposób piękny. Ten taki był, ale Niall postanowił wszystko zniszczyć.
- Miałaś rację – odezwałam się, gdy siedziałyśmy już w jeden z kawiarni.
- Nie rozumiem…
- Mówię o Niallu. Powinnam była cię posłuchać i trzymać się od niego z daleka.
- Zrobił ci coś? Skrzywdził cię?
- Nie – zaczęłam od razu – Właściwie to nie wiem czy tak to można nazwać – mój śmiech zabrzmiał nieco histerycznie – Całowaliśmy się, ale dla niego to i tak nic nie znaczyło i po prostu poszedł – podsumowałam w jednym zdaniu siląc się na spokojny ton.
- Dupek. Chciałabym teraz powiedzieć „a nie mówiłam?”, ale tego nie zrobię. Widzę, że cię zranił. Naprawdę, Maggie, to nie jest chłopak dla ciebie. Nie powinnaś w ogóle się tym przejmować. Ja rozumiem, że mogłaś się zauroczyć, on na pewno rzucał ckliwymi słówkami, a ty dałaś się nabrać. Ten idiota pewnie jeszcze czerpie z tego satysfakcję. Nie daj mu jej. Pokaż, że jesteś silna i nie potrzebujesz jego uwagi. Bądź co bądź, to tylko jeden pocałunek.
Wiedziałam, że ma rację. Od początku powinnam się trzymać tego, co mówiła. Złapała moją dłoń i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
- Naprawdę powinnaś się uśmiechnąć i zapomnieć o nim.
- Będzie ciężko, jeśli mieszka obok mnie.
 -Nie szkodzi. Możesz go po prostu ignorować.
Chciałabym, ale nie potrafię…
- Postaram się – odpowiedziałam. – A jak tobie się układa z Zaynem? – postanowiłam zmienić temat i nie obarczać jej dłużej swoim zawodem.
Jej uśmiech jak na zawołanie się poszerzył, a oczy zaświeciły z podekscytowania. Naprawdę muszą się strasznie kochać.
- Cudownie nam się układa – nawet jej głos stał się bardziej melodyjny, gdy zaczęła o nim mówić. – Właściwie to mam wrażenie, że ciągle się do siebie zbliżamy, jeśli jest to w ogóle jeszcze możliwe. Naprawdę uwielbiam spędzać z nim czas. Rozumiemy się w zasadzie bez słów. Kłócimy się czasem, to jasne, ale zawsze się godzimy i nie ukrywam, że w całkiem miły sposób.
- Ugh… bez takich szczegółów, proszę – jęknęłam wywołując u niej chichot.
- W ogóle to uważam, że przydałby się nam babski wieczór. Jakieś dobre filmy, maseczki, manicure i te sprawy. Mogłybyśmy się spotkać w sobotę. Przyszłabyś do mnie i trochę się wyluzowała.
Naprawdę wiedziała jak poprawić mi humor  i za to ją uwielbiałam.
- Właściwie to świetny pomysł. Zawsze widziałam to tylko na amerykańskich filmach. Powinnam coś przynieść?
- Nie, chyba, że masz jakieś dobre filmy.
- Myślę, że cos znajdę. Jak nie, to wypożyczę.
- W porządku. Zobaczysz, będzie super.
- Nie wątpię – uśmiechnęłam się delikatnie.
- Dopiłaś już swoją kawę? – spytała wskazując głową na mój kubek.
- Tak, możemy jeszcze gdzieś pójść.
- Właściwie to widziałam ostatnio prześliczną sukienkę, ale nie byłam pewna, czy dobrze mi w tym kolorze. Doradziłabyś mi?
- Pewnie, co to za pytanie? I tak na pewno wyglądasz w niej świetnie.
- Zaraz się okaże – powiedziała i wstałyśmy ze swoich miejsc.
Lucy poprowadziła mnie do jednego z mniejszych butików. Mogłam się założyć, że był bardzo drogi. Dziewczyna zgarnęła z wieszaka fioletową sukienkę i zniknęła za zasłoną przymierzalni. Czekałam cierpliwie, aż skończy się przebierać. Po chwili wyszła okręcając się dookoła, żebym mogła ją zobaczyć w całej okazałości.
- I ty się zastanawiałaś czy jest ci w niej dobrze? Wyglądasz obłędnie.
- Tak myślisz?
- Jasne. Zayn padnie z wrażenia, gdy cię w niej zobaczy.
- W takim razie biorę i już się nie zastanawiam – zaśmiała się i popędziła z sukienką do kasy. – Chcesz jeszcze połazić po sklepach? – spytała, gdy ekspedientka pakowała jej zakupy. - Może wybrałabyś coś dla siebie. Nic tak nie poprawia humoru jak nowa para butów. Zwłaszcza, jeśli są przecenione.
- Sama nie…
- Cześć dziewczyny – Harry pojawił się znikąd. Nawet nie zauważyłam kiedy wszedł do sklepu.
- Przestraszyłeś mnie – przyznałam szczerze.
- Wybacz – uśmiechnął się i cmoknął mnie i Lucy w policzek na przywitanie.
- Co tu robisz, Harry? Myślałam, że macie dziś załatwiać z Zaynem jakieś ważne sprawy,  o których mi nie chciał powiedzieć.
- Bo mieliśmy, ale już wszystko załatwione. Zayn jest już w domu. Założę się, że zaraz zadzwoni, o ile jeszcze tego nie zrobił.
Lucy pospiesznie przegrzebała swoją torbę w poszukiwaniu telefonu.
- Dzwonił już dwa razy, nie słyszałam…- widziałam, że bardzo zależało jej na tym, żeby oddzwonić do chłopaka, ale zerknęła na mnie niepewna tego, co powinna zrobić.
- Zadzwoń do niego – zachęciłam.
Od razu trzymała telefon przy uchu, a ja nie chcąc podsłuchiwać postanowiłam zagadać jakoś Harrego.
- Więc… co tu robisz?
- Wybrałem się na małe zakupy. Trzeba przecież w czymś chodzić – jego dołeczki były naprawdę urocze.
- Już myślałam, że nas śledzisz.
- Nie – zaśmiał się. – Po prostu przechodziłem obok i zauważyłem was. Ta kolorowa torba Lucy naprawdę rzuca się w oczy.
- To prawda. Ma chyba z tysiąc kwiatów – zachichotałam.
- Długo już tu jesteście? – spytał.
- Właściwie to  około dwóch godzin. Najpierw siedziałyśmy w kawiarni i gadałyśmy a potem postanowiłyśmy trochę połazić.
- Zayn, nie mogę teraz pojechać. Maggie mnie potrzebuje. Tak, chodzi o Nialla – mimo konwersacji z Harrym mogłam usłyszeć to, co dziewczyna mówi do słuchawki. Nie wiem tylko, czy była tego świadoma.
- O co chodzi z Niallem? – Harry zmarszczył czoło, a jego zielone oczy intensywnie się we mnie wpatrywały.
Ugh, nie każcie mi tego powtarzać jeszcze raz. Miałam zapomnieć.
- O nic. Po prostu przejrzałam na oczy i nie zamierzam mieć z nim nic wspólnego.
- Co zrobił?
- Musimy o tym gadać? Szczerze mówiąc nie mam na to najmniejszej ochoty.
- Okej, jak wolisz. Nie ma gadania o Niallu.
Odpowiedziałam mu uśmiechem i przeniosłam swój wzrok na Lucy, która dalej starała się przekonać Zayna do swoich racji. Nie chciałam się wtrącać, ale też nie chciałam być powodem, dla którego nie mieliby się spotkać.
- Lucy,  przecież możesz iść. Nie obrażę się. Poza tym i tak już poprawiłaś mi humor. Jesteś najlepsza i nie dziwię się,  że Zayn chce mieć cię dla siebie. – Z całych sił im kibicowałam.
- Chce żebym pojechała z nim do Bradford… do jego rodziców. – Powiedziała zatykając słuchawkę.
- Nie rozumiem, czemu się wahasz. Koniecznie musisz pojechać.
- Naprawdę? Nie będziesz zła, ani nic? Nie chcę żebyś została sama.
- Nie będzie sama – wtrącił się Harry.
- Właśnie, nie będę. Poza tym i tak jesteśmy umówione na sobotni wieczór – przypomniałam jej.
Jej oczy zaświeciły się z podekscytowania. Przesłała mi buziaka i wróciła do rozmowy z Zaynem. Po chwili zadowolona schowała telefon z powrotem do torby.
- Rozumiem, że już się zbieramy – powiedziałam, choć wcale nie miałam jej tego za złe. Cieszyłam się z jej szczęścia. To niesamowite, że w tak krótkim czasie, tak bardzo się do siebie zbliżyłyśmy.
- Podrzucić was? Sam miałem się niedługo zbierać.
- Ja się przejdę. W zasadzie mam dwa kroki – odpowiedziała Lucy.
Przytuliłam ją mocno na pożegnanie i poprosiłam, żeby do mnie zadzwoniła, gdy już dojadą. Potem zostałam sama z Harrym.
- To jak? Dasz się odwieźć?
- W sumie to chętnie – przystanęłam na jego propozycję.
Przeszliśmy przez podziemny parking i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Dopiero wtedy zwróciłam uwagę na to, w co był ubrany. Miał na sobie czarne rurki i białą, obcisłą koszulkę, która podkreślała jego mięśnie, a jednocześnie uwydatniała czarny tusz, którym była pokryta jego skóra. Jego loki zaczesane były do tyłu. Był niewątpliwie przystojny. Powtarzasz się – skarciłam się w myślach. I przestań myśleć o nim w ten sposób. Ale właściwie dlaczego? Jest miły, nie zachowuje się chamsko jak niektórzy. W dodatku wygląda jak z okładki najlepszego magazynu mody.
- Masz jakieś plany na dziś? – spytałam kiedy wjeżdżaliśmy na główną ulicę.
- Właściwie to nic jeszcze nie planowałem, czemu pytasz?
- Ja… Zastanawiałam się, czy nie chciałbyś dziś zostać u mnie na kolacji?
- Bardzo chętnie, dzięki za zaproszenie – przeczesał palcami włosy, a ja w głębi ducha dziękowałam sobie, że nie zaczęłam się ślinić. Mimo wszystko, to nie były te same blond włosy, te same nawyki, zupełnie inny zapach. Mentalnie przywaliłam sobie w głowę, gdy złapałam się na porównywaniu Harrego do Nialla. Powinnam przestać o nim myśleć. Dla własnego dobra i dla dobra mojej psychiki.

 Kilka minut później staliśmy pod moim domem. Moje serce zabiło szybciej, kiedy zobaczyłam Nialla, który dłubał coś w masce swojego auta. Byłam wdzięczna, że nie zauważył tego, że przyjechałam razem z Harrym. Ale zaraz... właściwie to dla niego nie ma żadnego znaczenia. Tylko udawał troskliwego. W końcu dla niego to nic nie znaczy. Jednak nie mogłam się powstrzymać przed gapieniem się na niego. Zwłaszcza, że było na co patrzeć. Jego nagi tors jak zwykle prezentował się nienagannie. W zwykłych dresowych spodniach wyglądał lepiej niż ja po godzinnym szykowaniu się.
- Emm... wysiadamy? - głos Harrego wyrwał mnie z zamyślenia.
Poczułam jak moje policzki płoną. Widział jak się gapię na Nialla.
- Tak, jasne - odpowiedziałam i szybko wygramoliłam się z auta, co jak zwykle wyszło nieco niezdarnie.
- Powinnaś popracować nad koordynacja ruchową - zażartował ze mnie przykuwając tym samym uwagę Nialla.
Blondyn spojrzał na nas, a ja miałam wrażenie, że kurczowo zaciska ręce na samochodzie. Tylko mi się zdawało.
- Więc co dobrego planujesz upichcić na kolację? - Harry starał się go zupełnie ignorować, za co byłam mu bardzo wdzięczna.
- Właściwie to moja mama ma dziś dyżur w kuchni - uśmiechnęłam się do niego. - Planowała zrobić jakąś sztukę mięsa. Mam nadzieję, że twój żołądek na tym nie ucierpi.
- Myślę, że nie będzie tak źle.
Ostatni raz spojrzałam na Nialla zanim weszliśmy do domu. Poczułam lekkie rozczarowanie, kiedy nie podbiegł do nas i nie zrobił jakiejś afery. Wiem, głupio to brzmi, ale za każdym razem, kiedy byłam z Harrym tak to się kończyło. Zawsze mówił, żebym trzymała się od niego z daleka, a teraz kompletnie nie zwracał na to uwagi. Wpuściłam Harrego do środka i zamknęłam za nami drzwi.


Już południe, a ja wciąż siedzę w swoim pokoju. Właściwie nie ruszyłem się z niego odkąd wyszedłem od Maggie. Taa... Kolejna skomplikowana sprawa. Sam nie wiem dokładnie jak to działa. Chcę być przy niej, słuchać jej śmiechu, oglądać te cholerne rumieńce, patrzeć na jej twarz, kiedy marszczy brwi w tym dziwnym nawyku. A z drugiej strony nie chcę się do niej przyzwyczajać. Nigdy nie ładowałem się w stałe związki. Nawet nie mam pojęcia jak się bawić w to całe gówno. W dodatku ciągle z tą samą dziewczyną, kiedy dookoła kręci się tyle niezłych lasek. Mimo to za każdym razem widzę ją. Maggie. Jest jak jakieś cholerne, prześladujące mnie widmo. Jakby ktoś zesłał ją specjalnie na moją zgubę. Usłyszałem ciche pukanie do drzwi, a po chwili stanęła w nich moja mama. Czasem mam ochotę pieprznąć to wszystko i się wynieść. Wynająć jakieś mieszkanie i mieć ten święty spokój, ale chyba jestem na to zbyt wygodny. Nie martwię się o kasę, bo tego akurat mi nie brakuje. Bardziej martwiłbym się o stan tego lokum. Nie chciałoby mi się sprzątać, prać, gotować. Tak, zdecydowanie jestem na to za leniwy. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
- Będziesz tak siedział w pokoju cały dzień? Nigdzie nie wychodzisz, żadnej imprezy?
Skrzywiłem się. O co jej chodzi.
- Tak, zamierzam cały dzień zostać w pokoju. Jeszcze coś?
- Oh... nie, po prostu chciałam powiedzieć, że przyjechał kurier z paczką dla ciebie.
- Co to za paczka?
- Jakieś części samochodowe. Popsuło ci się auto?
- Nie popsuło. Po prostu chcę w nim dziś trochę pogrzebać. Nic takiego.
- Rozumiem, wszystko jest w garażu.
- Dzięki. - odpowiedziałem, a ona od razu wyszła z pokoju.
Miałem dość bezczynnego leżenia i gapienia się w ekran telefonu, więc wciągnąłem na siebie szare dresy i zbiegłem na dół. W garażu faktycznie czekały części, które zamówiłem tydzień temu u znajomego mechanika. Zawsze to jakieś zajęcie. Poza tym, lubię to robić.
Nie wiem ile czasu nad tym siedziałem, ale zakładam, że sporo. Kończyłem właśnie wlewać płyn do spryskiwaczy, kiedy na podjeździe obok zaparkowało auto Stylesa. Po chwili wysiadła z niego Meg, a za nią ten idiota. W tamtym momencie uświadomiłem sobie jak bardzo spieprzyłem sprawę. Powiedziałem to całe gówno, więc pewnie się obraziła. Ten chuj tylko to wykorzystał. Oddalała się ode mnie, zbliżała do niego. Miałem ochotę wgnieść mu nos w mózg w chwili, gdy jego łapa znalazła się na jej talii. Mimo to starałem się zachować spokój i udawać, że mam wszystko w dupie. Kiedy tylko drzwi wejściowe się za nimi zamknęły, zatrzasnąłem maskę i wróciłem do domu. Wziąłem szybki prysznic, zmywając z siebie resztki smaru i przebrałem się w jakieś ciuchy.
- Jednak wychodzisz? - wścibska kobieta, zwana też moją matką jak zwykle musiała wszystko wiedzieć.
- Tak - odpowiedziałem krótko i już mnie nie było.
Teraz chodzi jak złoto - pomyślałem odpalając silnik. Wóz był nowy, ale mimo to przydało się kilka ulepszeń. Jechałem autostradą zupełnie ignorując wszystkie znaki drogowe. Szybko znalazłem się poza granicami Londynu. Zatrzymałem się na totalnym zadupiu przy jednej z budek telefonicznych. Niewiele myśląc od razu wybrałem numer policji. Nigdy wcześniej nie dzwoniłem na psy. Ale chciałem udupić Stylesa. Wiedziałem, że muszę to zrobić, żeby zobaczyła, że Harry nie jest aniołkiem. Zawsze był głupi i lekkomyślny. Kiedy jeszcze się przyjaźniliśmy, często łapałem go na tym, że zostawiał towar w bagażniku. Oby ten nawyk mu pozostał.
- Posterunek policji, słucham?
Szybko przekazałem kobiecie potrzebne informacje. Rozłączyłem się po dwudziestu pięciu sekundach, żeby nie byli w stanie namierzyć połączenia no i oczywiście mnie.
Pospiesznie wsiadłem w samochód i zadowolony z siebie jechałem do domu. Miałem nadzieję, że zdążę na to widowisko.




- Może „Bal maturalny” albo „Oszukać strach” ? – Harry rzucił kolejną propozycją horroru na wieczór.
- Naprawdę lubisz tylko straszne filmy?
- Te są najlepsze – bronił swojego wyboru.
- Nie byłabym tego taka pewna. Nie lubię się bać.
- Oj, no dawaj. W horrorach przynajmniej się coś dzieje. – Zupełnie ignorując moje protesty włożył płytę do DVD. Przewróciłam oczami i poprawiłam się na kanapie. Podziękowałam Harremu, kiedy pozwolił mi rozprostować nogi i położyć je na jego kolanach.
- Jesteśmy! – usłyszałam powitanie mamy w momencie, kiedy mieliśmy włączać film.
- Cześć – odpowiedziałam.
- Oo, nie wiedzieliśmy, że masz gościa – moja mama obrzuciła Harrego niezbyt przyjaznym spojrzeniem. Miło z jej strony.
- Dzień dobry państwu – na szczęście chłopak wiedział jak powinien się zachować i kulturalnie przywitał się z moimi rodzicami.
- Niall wpadnie na kolacje? – czy ona robiła to specjalnie, żeby mnie zdenerwować?
- Um, nie. Czemu miałby przyjść?
- No cóż, spędził tu noc, a poza tym świetnie się dogadujecie.
Co ty możesz o tym wiedzieć?!
- Nie przyjdzie już więcej. Harry zostanie na kolacji.
Skrzywiła się lekko, ale nic nie powiedziała. Naprawdę byłam na nią bardzo zła, za jej zachowanie. Mogłaby chociaż udawać miłą. Właściwie to nie wiem jaki miała ku temu powód. Nialla polubiła od razu…
- Będę w kuchni.
Ojciec tymczasem nie odezwał się ani słowem tylko zniknął w swoim gabinecie. Żadna nowość.
- Przepraszam za nich. – Uśmiechnęłam się delikatnie do Harrego.
- Nie ma sprawy. Ludzie przeważnie tak na mnie reagują – zaśmiał się. – Oglądamy?
- Jasne – odpowiedziałam i zajęliśmy się filmem.

Pół godziny później usłyszeliśmy natarczywy dzwonek do drzwi.
- Zatrzymasz film? – spytałam wstając z kanapy.
- Jasne – odpowiedział, kiedy ja poszłam otworzyć.
- Dzień dobry – przede mną stało dwóch policjantów. Mieli na sobie mundury, a jeden z nich wyciągał w moją stronę odznakę.
- W czym mogę pomóc? – spytałam lekko trzęsącym się głosem. Pierwszy raz do mojego domu zapukała policja, a ja zupełnie nie widziałam dlaczego.
- Czy zastaliśmy może Harrego Stylesa? – spytał funkcjonariusz.
- To ja. O co chodzi? – chłopak stał tuż za mną i opierał się o framugę drzwi. Zerknęłam na niego przez ramię. Był tak samo zaskoczony ich obecnością, jak ja. Skąd wiedzieli gdzie jest?
- Pojedziesz z nami.
- Może mi najpierw powiecie o co chodzi do cholery?
Chciałam mu coś powiedzieć, żeby się opanował, ale nie wiedziałam, czy w tej sytuacji powinnam się w ogóle odzywać. Moja mama z zainteresowaniem przysłuchiwała się całej tej rozmowie. Jeszcze tego brakowało.
- Dowiesz się na komendzie.
- Nie. Macie mi powiedzieć teraz. Nigdzie nie muszę z wami jechać.
Mężczyzna westchnął zniecierpliwiony.
- Dostaliśmy zgłoszenie, że znów handlujesz narkotykami. Z tego co wiem, byłeś już za to wcześniej karany.
Myślałam, że udławię się własną śliną. Czemu mi tego wcześniej nie powiedział? Czy Lucy wiedziała?
Słyszałam jak moja matka zachłysnęła się powietrzem.
- Było minęło. Dajcie mi spokój. Jestem czysty – odparł z przekonaniem w głosie.
- Jeśli jesteś czysty, jak twierdzisz, to nie będziesz miał nic naprzeciwko, jeśli przeszukamy ciebie i twój samochód.
- Nie macie kurwa takiego prawa – powoli tracił nad sobą panowanie, a ja dalej stałam osłupiała.
- Owszem, mamy. Naszym obowiązkiem jest to sprawdzić. Lepiej załatwmy to szybko. Przecież nie masz nic do ukrycia.
Chłopak cicho zaklął pod nosem i uniósł ręce dając im znak, że mogą go przeszukać. Policjant dokładnie sprawdzał jego kieszenie, które na szczęście okazały się puste.
- To jeszcze kluczyki – wyciągnął rękę do chłopaka, czekając aż da mu to, czego chce.
- Zapomnij – prychnął. – Musicie mieć nakaz.
- Naprawdę chcesz mieć kłopoty – odpowiedział ten, który do tej pory milczał. – Daj te kluczyki i nie rób problemów.
Harry po chwili wahania mu je dał i spojrzał na  mnie jakby lekko przestraszony. Nie wiedziałam,  co mam o tym myśleć. Harry handlujący narkotykami? Jakoś mi się to wszystko nie kleiło. Po prostu nie pasowało mi to do niego. Wyszłam za nim przed dom i patrzyłam jak policjanci starannie przeszukiwali jego auto.
- Jack, popatrz tylko – odezwał się jeden z nich wymachując kilkoma torebeczkami z białym proszkiem.
- To nie moje – warknął brunet.
- Pewnie moje – zakpił Jack i spróbował tego, co było w woreczku.  – Kokaina. Zdaje się, że i tak z nami pojedziesz. Może dziewczyna odwiedzi cię chociaż raz w pierdlu – zaśmiał się, a ja skrzywiłam się na jego słowa.
Drugi z nich wyjął kajdanki i skuł chłopaka, który w ogóle nie miał zamiaru stawiać oporu.
- Maggie, to nie jest tak jak myślisz. To naprawdę nie jest moje. Musisz mi uwierzyć.
Stałam patrząc się pusto przed siebie. Naprawdę mogłam się aż tak pomylić co do niego?
- Maggie – zaczął znów, ale przerwał mu jeden z policjantów.
- Założę się, że są na tym twoje odciski, Styles. Żaden prawnik cię z tego nie wyciągnie.
- Wal się – splunął i ponownie na mnie spojrzał. – Proszę…
Stałam osłupiała i patrzyłam jak wpychają go do radiowozu. Nie wiem, co bardziej mnie bolało. Fakt, że mnie okłamał, czy to, że nie miałam na tyle odwagi by go bronić. Jeśli te narkotyki faktycznie były jego, to wtedy w dzień imprezy mógł mi czegoś dosypać. A to by znaczyło, że Niall ma racje. W tamtym momencie chciałam pobiec do Lucy. Porozmawiać z nią o tym wszystkim, wiedziałam, że swoim specyficznym poczuciem humoru poprawiłaby mi nastrój. Ale była teraz z Zaynem u jego rodziców,  a ja nie zamierzałam jej psuć dnia.
Chwilę później zauważyłam znajomy samochód Nialla. Parkował właśnie przed swoim domem. Zauważył mnie i od razu do mnie podszedł.
- Maggie? Coś się stało? Wyglądasz na przerażoną.
- Zostaw mnie.
- Nie. Powiedz mi o co chodzi – górował nade mną wzrostem, ale mimo to  czułam na sobie jego wzrok.
- Harrego właśnie zabrała policja.
Chłopak prychnął, a ja miałam ochotę go uderzyć. Nie chciałam  wysłuchiwać jego docinek.
- Nie jesteś specjalnie zdziwiony – zauważyłam.
- Nie jestem, bo to było do przewidzenia. Mówiłem ci, że nie jest święty.
- Może i mówiłeś.
- Jesteś na mnie zła?
- Nie. W ogóle skąd ten pomysł? – ciągnęłam przesłodzonym głosem. – Miałabym być zła na ciebie? Wiesz pomijając to, że jesteś skończonym dupkiem, mogłabym powiedzieć, że jesteś w porządku.
- Przesadzasz.
- Przesadza to ogrodnik! Ja nie mam zamiaru być kolejną dziewczyną do twojej popieprzonej kolekcji! Bawisz się uczuciami dziewczyn, bo sam nic nie czujesz! Nie chcę być jedną z tych, do których możesz przyjść, kiedy ci się żywnie podoba. – Moja irytacja rosła, kiedy widziałam jak uśmieszek na jego twarzy staje się coraz większy. – Czemu się szczerz idioto?
- Jesteś naprawdę słodka, gdy się złościsz.
- Maggie! Niall! Chodźcie do domu, kolacja na stole! – moja  mama krzyczała przez kuchenne okno i machała do nas. Właściwie to do Nialla. Mogłabym nawet powiedzieć, że ma do niego słabość.
- Już idziemy! – odkrzyknął jej chłopak, co spotkało się z moim niezadowoleniem.
- Nie, nie idziemy – odpowiedziałam, ale tak, że tylko on mógł mnie usłyszeć.
- Nie rób scen, piękna. – Złapał moją dłoń w swoją, a ja mimo tego, że powinnam, nie zabrałam jej. Co jest ze mną nie tak?!
- Niall, miło cię widzieć. – Nawet mój ojciec wyszedł z gabinetu, żeby się z nim przywitać. Serio? Zmówili się, czy jak?
- Pana również – odparł  ściskając rękę.
-Siadajcie do stołu – wtrąciła się moja mama.
Zajęliśmy miejsca, a ja byłam zmuszona usiąść koło blondyna. Moja mama od razu zaczęła rozmowę.
- Maggie, kim jest ten cały Harry? To jakiś kryminalista! Niall, znasz tego chłopaka? Właśnie policja wyprowadziła go z naszego domu. Coś podobnego.
- Słyszałem o nim same złe rzeczy.
- O mój Boże… Maggie, zabraniam ci się z nim spotykać.
Czy ja kiedykolwiek będę miała coś do powiedzenia? Raczej  nie.
- Twoja mama ma rację, Meg. – zamierzałam kopnąć Nialla, ale powstrzymał mnie kładąc mi rękę na kolanie.
- Niall, mam prośbę- odezwała się moja mama.
- Tak?
- Chciałabym cię prosić, żebyś ją chronił.
- Będę…



____________________________________________________________
Hi Darkness! 
Przepraszamy za opóźnienie z rozdziałem, ale chciałyśmy, żebyście i Wy i my były zadowolone z tej notki xx
Jak się podoba? :)
Zostaw słówko, jeśli doceniasz nasze starania! ♥
Love <3
Asia&Wera ♥ 

15 komentarzy:

  1. Koooooooooooocham was rozdział jest idealny jak zawsze kocham was :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Koooooooooooocham was rozdział jest idealny jak zawsze kocham was :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega cudowny **
    Tylko nie wiem dlaczego ale zdenerwowała mnie mama Meg xD
    Harry super ale jakoś myślę że on coś naprawdę czuje do Meg a Niall cóż kto wie..
    Kocham i uwielbiam
    Fanka
    @pamii_love

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha pierwsza !!! Rozdział był świetny i bardzo ciekawy. Uwielbiam waszego bloga i już nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Dobra robota dziewczyny. Z niecierpliwością czekam na następny zajebisty rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. no to się porobiło.
    dziękuję za poinformowanie xx
    czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. OJ BOSKIE! I TEN TEKST- BĘDĘ CIĘ CHRONIŁ.- GENIALNY! OD RAZU SERCE MI STANĘŁO. WENY SŁONKO!
    @Hazz_You_And_I

    OdpowiedzUsuń
  7. PLISSSSSSSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!dodaj 9 rozdział PROOOOOOOOOSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. proszę proszę proszę dodaj 9 rozdział plisssssssssss!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. proszę cię bardzo dodaj ten 9 rozdział bo ja nie wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  10. nie mogę doczekać się już 9 rozdziału morze cię go szybko dodać plisssssssss!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. proszę was morze cie dodać 9 rozdział plissssssss

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy bdz następny?

    OdpowiedzUsuń
  13. proszę proszę proszę o 9 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy dodacie następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  15. Te włosy na tym zdjęciu... Awwwwwwwwwwwww... Niall był wredny... Po co dzwonił na policję ???. Sam na pewno nie jest aniołkiem . A rodzice Meg ???. Niezłe chamy !!!. No ale i tak kibicuję Meg i Niallowi <333. / Pojebusek

    OdpowiedzUsuń