poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 10

Przepraszamy za tak długą nieobecność! Teraz już rozdziały będą pojawiały się regularnie! Zachęcamy do komentowania! Wera&Asia
Przeczytajcie NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! ♥



Cieszyłam się swobodą i ciszą, która panowała  w tym miejscu. Wreszcie czułam się tak jak dawniej, przed przeprowadzką. Nikt nie zawracał mi głowy, z nikim nie musiałam się kłócić… Było po prostu cudownie. Udało mi się nawet zrobić zakupy w małym sklepie niedaleko, więc spokojnie mogłam tam zostać kilka dni. Korzystając  ze słonecznej pogody wyjęłam leżak ,i ustawiłam go w ogrodzie. Miałam nadzieję, że popołudniowy relaks pomoże mi zapomnieć o wydarzeniach minionej nocy, ale niestety się myliłam. Mimo tego, że bardzo chciałam, nie potrafiłam wyrzucić tych obrazów z mojej głowy. Pocałunek z Niallem. Potem Niall uprawiający seks z Gemmą. Niall bijący pijanego  chłopaka. Niall, który mnie popchnął. Niall, Niall, Niall… To imię prześladowało mnie już od dłuższego czasu. Zranił mnie. Po raz kolejny pokazał, że wszystko co mówi to tylko puste słowa. Nic dla niego nie znaczyłam, byłam tylko kolejną zabawką. Mogłam to przewidzieć, mogłam posłuchać Maggie, ale to było silniejsze ode mnie. Jego urok sprawił, że nie mogłam się temu oprzeć, ale nie mogę też zrzucić całej winy na niego. W końcu sama chciałam spędzić z nim ten dzień… Zastanawiałam się co teraz robi. Czy odsypia wczorajszą imprezę, może bawi się gdzieś indziej, czy myśli o mnie. To ostatnie wydawało mi się mało prawdopodobne. Tę myśl narzucała mi raczej moja podświadomość, która chciałaby, żeby tak było.
- Meg? Meg, jesteś tu? – męski głos wyrwał mnie z zamyślenia.
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie zobaczyłam.
To kolejny wybryk mojej wyobraźni – pomyślałam i z powrotem zamknęłam oczy rozkoszując się ciepłym dniem.
- Maggie, wpuść mnie. – Tym razem głos był bardziej donośny, a ja rozpoznałam w nim charakterystyczną chrypę. Harry.
W jednym momencie poczułam jak moje mięśnie sztywnieją. Cała zastygłam nie wiedząc, co zrobić. Jak mnie tu znalazł? Już wyszedł z aresztu? Dlaczego tu przyszedł? Tysiąc pytań kłębiło się w mojej głowie, ale wiedziałam, że tylko Harry może udzielić mi na nie odpowiedzi.
Chłopak stał przed bramą i opierał się o furtkę czekając, aż mu otworzę. Był ubrany w czarne spodnie i bluzę tego samego koloru. Kilka loków wystawało mu spod kaptura. Właściwie wyglądał zwyczajnie… Zwyczajnie, ale mimo to lepiej, niż ktokolwiek w takim stroju.
- Co tu robisz? – pytanie wymsknęło się w moich ust, zanim zdążyłam to przemyśleć.
- Stoję i czekam, aż mnie wpuścisz – odpowiedział spokojnie.
Stałam jak głupia i gapiłam się na niego. W środku walczyłam sama ze sobą. Wpuścić go czy nie? Zabrała go policja. Znaleźli narkotyki, ale zawsze był miły. Okłamał mnie, ale nigdy nie skrzywdził. Otworzyłam mu furtkę i pozwoliłam, żeby wszedł.
- Wypuścili cię? Tak szybko? – zadałam kolejne pytanie.
- Zayn wpłacił za mnie kaucję.
- Dlaczego Harry? Dlaczego mnie okłamałeś i miałeś te narkotyki przy sobie?
- Nie były moje. Mówiłem ci, że ktoś mi je podrzucił. To pewnie Niall.
- Nie złapałeś go na tym, a ten policjant mówił, że już raz cię za to złapali.
- To było trzy lata temu – wyjaśnił. – Byłem gówniarzem, który chciał sobie dorobić. Teraz jestem czysty i nie bawię się w to gówno.
- Nie wiem czy mogę ci wierzyć po tym wszystkim.  W ogóle jak mnie tu znalazłeś?
- Byłem wczoraj wieczorem pod twoim domem. Nikogo nie było, więc czekałem w samochodzie. Wyglądałaś wczoraj na smutną, złą, nie wiem bo było ciemno. Wolałem poczekać, aż się uspokoisz. Dojechałem za taksówką aż tutaj. Musiałem z tobą porozmawiać, bo nie chciałem, żebyś wierzyła w to wszystko. Chcę żebyś mi ufała.
Wszystko  co mówił zdawało się mieć sens.
- Dlaczego tu jesteś? Czemu nie spałaś w domu? – teraz to on zadawał pytania
- Ja... – zawahałam się. – Po prostu potrzebowałam pobyć trochę sama, to wszystko.
- Nie umiesz kłamać Maggie – wywrócił oczami. – Chodzi o Nialla?
- Tak. Nie. Może – sama już plątałam się w swoich zeznaniach.
- Wiesz przecież, że możesz mi powiedzieć.
- Gdybym ci powiedziała to pewnie znów zaczęłabym beczeć, a ty byś się zdenerwował i nic dobrego by z tego nie wyszło.
-Ale jeśli mi powiesz, to zrobi ci się lżej, a ja będę miał kolejny powód, żeby nienawidzić Nialla – nie dawał za wygraną.
Westchnęłam. Nie wiedziałam nawet od czego powinnam zacząć. Starałam się tak dobrać słowa, żeby wszystko miało sens.
- Wczoraj spędziłam dzień z Niallem. Naprawdę było miło do momentu, w którym pojechaliśmy na jakąś imprezę. Właściwie to on pojechał. Ja siedziałam w samochodzie i nudziłam się jak mops… Potem nakryłam jego i jakąś dziewczynę razem w łóżku, a… - zawahałam się niepewna, czy ominąć jeden szczegół.
- Co? – dopytał.
- To była twoja siostra – dokończyłam nie patrząc na niego.
Poczułam , że atmosfera robi się bardziej napięta, ale Harry w żaden sposób nie skomentował tego, co właśnie mu powiedziałam.
- Co było dalej?
- Pobił jakiegoś chłopaka… Popchnął mnie. Zachowywał się tak jakby nie był sobą. Jak w transie. Bałam się go. Nie chciałam, żeby do mnie przyszedł, nie miałam ochoty z nim rozmawiać, dlatego przyjechałam tutaj – wyjaśniłam,  a mój głos zaczął się trząść.
- Dobrze zrobiłaś, Maggie.




Obudziłem się z cholernym bólem głowy. Alkohol który wczoraj wypiłem zamienił się w wielkiego kaca. Szkoda tylko, że dobrze pamiętałem wydarzenia z poprzedniej nocy. Za dobrze. Już wczoraj chciałem pobiec za Maggie, ale chłopaki mnie powstrzymali i kazali ochłonąć. W sumie to może i lepiej, bo tak tylko pogorszyłbym sprawę. Po d prysznicem układałem sobie wszystko co jej powiem, gdy do niej pojadę. Jak ją przeproszę za to wszystko. Kurwa. Nigdy nie byłem w tym dobry. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem potrzeby przepraszania kogokolwiek dopóki nie pojawiła się ona. Kiedy zobaczyłem w lustrze, że wyglądam jak człowiek, podszedłem pod jej dom. Znowu. Natarczywie wciskałem dzwonek, który coraz bardziej irytował mnie swoją wysoką melodyjką. Po chwili straciłem cierpliwość i zacząłem w nie walić. Zawiasy nieprzyjemnie skrzypiały. To cud, że ich nie wyważyłem. Widziałem jak nasza wścibska sąsiadka uważnie przygląda  się całej sytuacji. Walczyłem z chęcią pokazania jej środkowego palca i wykrzyczenia paru miłych słów. Znałem ją już kilka lat i wiedziałem, że jest w stanie nasłać na mnie psy z byle powodu. To mi teraz nie było potrzebne.
- Tam nie ma nikogo! – krzyknęła do mnie z drugiej strony ulicy.
- Jak to? – spytałem licząc na to, że udzieli mi więcej informacji. W końcu cały dzień siedzi bezczynnie na tarasie i patroluje okolicę. Wścibskie babsko.
- Ci państwo jeszcze nie wrócili, a w nocy widziałam tę małą jak wsiadała do taksówki i gdzieś pojechała. Kto to widział, żeby tak się włóczyć  po nocy? Te nastolatki… tylko jedno im w głowie – pokręciła głową. – W dodatku szwendał się tu wczoraj jakiś podejrzany typ. Wyglądał jak kryminalista i cały czas zaglądał tam do okien. Już miałam dzwonić na policję…
Gdzie do cholery mogła pojechać Maggie?! I kto był wczoraj pod jej domem?! Jeśli to ten skurwiel Styles… Jeśli jej coś zrobił to przysięgam, że powyrywam mu nogi z dupy.
Skinąłem głową w stronę sąsiadki i szybkim krokiem  wróciłem do siebie. Od razu wyciągnąłem telefon i wybrałem numer, który mnie interesował.
- Halo? – usłyszałem w słuchawce zaspany głos Josha.
- Zbieraj dupę w troki, pakuj sprzęt i przyjeżdżaj do mnie – rzuciłem zniecierpliwiony.
- Niall? Wiesz która jest godzina? Daj ludziom w spokoju odsypiać imprezę – jęknął.
- Przestań pierdolić – warknąłem. – Masz dwadzieścia minut, żeby tu być – powiedziałem po czym się rozłączyłem.
Miałem nadzieję, że nie nawali i mi pomoże. Właściwie zawsze mogłem na niego liczyć, zresztą na innych chłopaków też. Josh zjawił się punktualnie, ale te minuty zdawały się ciągnąć w nieskończoność. A przecież w ogóle nie powinno mnie  interesować gdzie ona jest i co się z nią dzieje. Poczucie winy było cholerne przytłaczające, a  ta niepewność co się z nią dzieje tylko zaostrzała sprawę.
- Wyjaśnisz mi co było tak ważnego, że mnie tu ściągnąłeś? – spytał rozkładając na stoliku sprzęt który miał.
- Musisz mi pomóc namierzyć jeden numer.
- Co, nie spytałeś chętnej panny o adres, a teraz ona nie odbiera? – zażartował, ale mi wcale nie było do śmiechu. Widząc moją niezadowoloną minę natychmiast się ogarnął.
- Zapisz numer – podyktowałem mu szereg cyfr, a on od razu wklepał go w komputer.
- Masz szczęście – powiedział. – Numer jest aktywny, więc bez problemu go namierzę.
- Ile to potrwa?
- Chwilę… 
Na komputerze pojawiła się mapa Anglii, która w szybkim tempie była przeszukiwana w poszukiwaniu sygnału z komórki Maggie.
- I co? – spytałem.
- Jeszcze chwila. Ciągle się namierza…
- Ile można?
- Cierpliwości. Mieszkamy w Londynie. Tu jest srylion telefonów. To trochę zajmie.
Jego oczy uważnie skanowały ekran laptopa, a ja z każdą chwilą coraz bardziej się nakręcałem.
- Mam sygnał. Pochodzi… z domu obok? – spojrzał na mnie.
- Kurwa. Zostawiła telefon.
To było trudniejsze niż myślałem.
- Mówisz o Maggie? Tej dziewczynie z wczoraj?
Pokiwałem głową nie chcąc dalej drążyć tematu.
- Namierz mi jeszcze numer do Stylesa.
- Co? Po co ci to? Przecież on siedzi.
- Obawiam się, że już nie. Sprawdź go.
- Okej, jak uważasz.
Znów nastąpił ten cholernie długi proces namierzania numeru. Liczyłem na to,  że nie jest z Meg, chociaż z drugiej strony, jeśli byłby z nią, to wtedy bym ją znalazł.
- Styles jest w jakimś Enfield. Dziwne… nigdy się nie chwalił, że ma tam jakąś metę.
- Bo to nie jego. Masz dokładny adres?
Zapisał mi coś na kartce.
- Trzymaj.
- Dzięki. Muszę jechać.
- Jasne, dzwoń jakbyś jeszcze czegoś potrzebował.
Skinąłem głową i razem wyszliśmy z domu. Od razu wsiadłem do samochodu i pojechałem pod adres, który dostałem. Nigdy bym nie pomyślał, że Meg mogłaby uciec aż tam i to wszystko kurwa przez mnie. Jechałem chyba jeszcze szybciej niż zazwyczaj. GPS doprowadził mnie do małego domku działkowego. Zacisnąłem mocno pięści na kierownicy, gdy zobaczyłem na podjeździe samochód Harrego. Wiedziałem, że tu był, ale i tak mnie to wkurwiło.
Wysiadłem z auta i od razu zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi Maggie.
- Co ty sobie do cholery wyobrażasz? Myślisz, że możesz tak bez słowa znikać? Szukałem cię cały dzień Maggie. Twoi rodzice wiedzą gdzie jesteś? To było kurewsko dziecinne – może niepotrzebnie naskoczyłem na nią tak na wejściu, ale nie mogłem się powstrzymać. Czy ona nie rozumiała, że się o nią martwiłem? Mogło jej się coś stać.
- Nie wrzeszcz na mnie, Niall – odpowiedziała czując nagły przypływ odwagi, kiedy za jej plecami pojawił się Styles. – Nie masz prawa się tu zjawiać i na mnie krzyczeć! Nie możesz mnie pouczać! Mam cię dosyć! Ciągle tylko sprawiasz, że płaczę i jestem zdenerwowana. Jesteś w ogromnym błędzie, jeśli myślisz, że po tym wszystkim wystarczy, że przyjedziesz, a ja rzucę ci się w ramiona. Nie wiem dlaczego mnie tak traktujesz, ale to cholernie upokarzające. Nie będę się na to godzić.
- Możesz nas zostawić samych? – spojrzałem na Harrego licząc na to, że raczy posłuchać.
- Jest okej – Maggie dała mu znać, że może odejść. Tak jakby był jakimś jej ochroniarzem.
-  Wiem kurwa… wiem, że nawaliłem tak samo jak to, że na to nie zasłużyłaś. Ale byłem wtedy pijany i zjarany.  Nie wiedziałem co robię. Seks z Gemmą nic dla mnie nie znaczył. Nie to co nasz pocałunek wtedy, w lesie. Kiedy zobaczyłem jak Brian się do ciebie dobiera, nie byłem w stanie nad sobą zapanować. Wpadłem w furię i pewnie gdyby nie chłopaki, to już by nie żył – skrzywiła się na moje słowa. Od rana dobijałem się do ciebie do domu… Chcę, żebyś mi wybaczyła… Proszę – zdawałem sobie sprawę, że brzmię trochę jak szczeniak, ale w tamtym momencie mało mnie to obchodziło. Liczyło się tylko to, żeby mi wybaczyła i znów zaufała.
- Który to już raz, Niall? Ile razy można komuś dawać ostatnią szansę?
- Tym razem tego nie spieprzę.
- To tylko kwestia czasu.
- Meg… Nie chciałem cię skrzywdzić – dodałem przypominając sobie o jej rozciętej głowie. Uniosłem rękę i pogłaskałem ją po policzku. Ucieszyłem się, gdy nie zrzuciła mojej dłoni. – Nigdy bym cię nie skrzywdził. A już na pewno nie celowo.
- Wiem to… ale tu nie chodzi o to, tylko o to, że nie chcę być twoją zabawką. Rozrywką na ten czas, kiedy nie masz nikogo innego.
- Nie jesteś żadną zabawką – zaprzeczyłem. Przecież podobało ci się, gdy byliśmy razem w lesie.
- Właśnie, więc dlaczego nie możesz się tak zachowywać cały czas? Czemu co chwilę zmieniasz zdanie?
- Daj mi to naprawić.
Sam nie wierzyłem w to, co mówię. Ale ta mała, drobna i na ogół niepozorna dziewczyna przewróciła moje życie do góry nogami. I to dla niej chciałem się zmienić.
- Zabiorę cię gdzieś w piątek, dobra? Potraktuj to jako randkę. Nie pożałujesz.
Westchnęła, ale na jej twarzy pojawił się znikomy uśmiech.
- To do piątku – powiedziała.
Pokiwałem głową i pocałowałem ją w czoło. Zamknęła drzwi, a ja wróciłem do samochodu.
Nie chciałem zostawiać jej samej z Harrym, ale wiedziałem, że nie byłaby zadowolona, jeśli bym go stamtąd wyrzucił. Wybrałem numer do Liama, który odebrał po kilku sygnałach.
- Co jest Nialler?
- Potrzebuje kogoś, żeby miał oko na Harrego. Siedzi u Maggie w Enfield. Możesz kogoś podesłać? Najlepiej tego, kogo Styles nie zna. Nie chcę żeby się zorientował.
- Da się załatwić. Wyślij mi adres smsem.
- Jasne, dzięki – rozłączyłem się i od razu wysłałem mu wiadomość.





Piątek przyszedł szybciej, niż się spodziewałam. Nadal nie byłam do końca pewna, co do tej randki z Niallem, ale teraz było za późno, ze ją odwołać. W życiu bym nie pomyślała, że mógłby się tak zachować. Szukał mnie, przepraszał… zupełnie jak nie ten Niall, którego znam. Zdecydowałam dać mu tę ostatnią szansę. Chyba każdy na nią zasługuję. Do domu wróciłam dwa dni temu. Właściwie pobyt w Enfield dobrze mi zrobił. Odpoczęłam od miejskiego zgiełku. Wyjaśniłam też wszystkie sprawy z Harrym. Lucy miała wrócić dopiero w przyszłym tygodniu. Tęskniłam za nią. Brakowało mi jej uśmiechu, świetnego poczucia humoru, tych wielkich niebieskich oczu. Przydałaby się na pewno teraz, kiedy wybierałam strój na wyjście z Niallem. W końcu zdecydowałam się na sukienkę.
Trudno, najwyżej będę tego żałować – pomyślałam.
Wzięłam swoją torebkę i zeszłam na dół w tym samym czasie, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Cześć skarbie – chłopak prezentował się naprawdę dobrze. Rzadko miałam okazję widzieć go w koszuli, ale zdecydowanie mu to pasowało. Nawet mimo licznych tatuaży i kolczyków.
Objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Wyglądasz cholernie dobrze w tej sukience. Powinnaś częściej ją nosić – zamruczał mi do ucha, po czym złożył na jego płatku delikatny pocałunek. – Ale wiem, że jeszcze lepiej wyglądałabyś bez niczego. – Czyżby wracał bezpośredni Niall? – Ale na wszystko przyjdzie czas – puścił mi oczko i splótł nasze palce razem. Miły dreszcz przeszedł przez moje ciało.
Cisza, która panowała w samochodzie nie była niezręczna. Niall cały czas trzymał rękę na moim kolanie i kciukiem kreślił na nim kółka. Otworzył mi drzwi, kiedy zaparkował pod restauracją.
Czułam się trochę jak w innej bajce. Nie mogłam wyobrazić sobie Nialla w takim miejscu. Siebie zresztą też. Chłopak poprosił o stolik w ustronnym miejscu, aby nikt nam nie przeszkadzał.
- Jednak potrafisz być dżentelmenem – uśmiechnęłam się do niego, kiedy odsunął mi krzesło.
Odpowiedział mi łobuzerskim uśmiechem i zajął miejsce naprzeciwko.
- Na co masz ochotę? – spytał przeglądając kartkę.
- Hmm może na potrawkę z kurczaka.
Niall zamówił dla nas dania i czekaliśmy, aż je nam, podadzą.
- Zastanawiam się czy to był dobry pomysł zabierać cię tutaj – odezwał się po chwili?
- Słucham?  - Nie wiedziałam jak mam to odebrać. Żałował, że przyszedł ze mną, wstydził się mnie?
- Po prostu każdy facet tutaj gapi się na ciebie i mogę się założyć , że większość z nich o tobie fantazjuje.
-Niall – skarciłam go  rumieniąc się, choć nie ukrywam, że jego słowa były poniekąd komplementem.
- No co? Nie chcę, żeby inni się na ciebie gapili. Chciałbym, żebyś była tylko moja – przysunął swoje krzesło bliżej mojego i pochylił się składając na mojej szyi pocałunki.
- T-to chyba nie jest dobre miejsce – wyjąkałam czując ciarki spowodowane jego dotykiem. Poczułam chłód metalowego kolczyka i natychmiast przygryzłam wargę.
- Przepraszam, państwa zamówienie – kelner wydawał się nieco zawstydzony, kiedy podszedł do naszego stolika.
Niall odchrząknął znacząco i wrócił na swoje dawne miejsce.
- Smakuje c? – spytał.
- Jest pyszne, a jak twoje?
- Sama oceń – nabrał trochę jedzenia na widelec i nakazał mi otworzyć buzię.
Czułam się trochę jak małe dziecko karmione przez rodzica, ale w wykonaniu Nialla wszystko i tak miało inne znaczenie.
- Ostre – powiedziałam sięgając po szklankę wody. Nie wiem jak on to mógł jeść bez popijania. Chłopak zaśmiał się, ale nic więcej nie powiedział.
- Masz ochotę na deser? – spytał, kiedy skończyliśmy jeść.
- Nie, dziękuję. Już pękam – odpowiedziałam, na co wywrócił oczami.
Na dworze zrobiło się zdecydowanie chłodniej. Wiał silny wiatr, a powietrze było mroźne. Niall zauważył to i okrył mnie swoją marynarką, za co mu podziękowałam. Kim jest ten chłopak i co zrobił z Niallem?!
- Twoi rodzice są w domu? – odezwał się kiedy zwinnie mijał wszystkie samochody na drodze.
- Tak, czemu pytasz?
- W takim razie jedziemy do mnie – odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się łobuzersko. Tak jak lubiłam najbardziej. Cieszyłam się, że nie musimy się jeszcze rozstawać. W domu Nialla panowały egipskie ciemności, więc obstawiałam, że jego mama znów jest w pracy. Chłopak zdjął w przedpokoju marynarkę z moich ramion i przytulając moje plecy do swojego torsu zaczął całować moją szyję.
- Chcę, żebyś poczuła się dobrze, Maggie…





CHCIAŁABYM WAS PROSIĆ O JEDNĄ MAŁĄ PRZYSŁUGĘ. ASIA - JEDNA Z AUTOREK MA DZIŚ KIEPSKI HUMOR I CHCIAŁABYM DLA NIEJ ZROBIĆ MAŁĄ AKCJĘ. WYSTARCZY POD HASHTAGIEM  #WASIA NAPISAĆ DO NIEJ COŚ MIŁEGO (NP. UŚMIECHNIJ SIĘ! ;) ) I OZNACZYĆ JĄ @PAZASIA ! Z GÓRY DZIĘKUJĘ! ♥ - WERA 


DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE MIŁE WIADOMOŚCI :) KOCHAM WAS - ASIA ♥

8 komentarzy:

  1. AAAAA! CUDO! *.* Rozdział z a j e b i s t y . Nie mogę doczekać się kolejnego!
    Oby Niall znowu niczego nie spieprzył...
    Pozdrawiam! xoxo
    @Hazz_You_And_I
    http://badsidefanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział. Końcówka najlepsza xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Sksndjixjshsb jK mozecie posac cos tak zajebistego?! I ta akcja dla Joasi :) wow chcialabym miec taka przyjaciolke! Zazdro ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. styjftddsrx cieszymy się, że ci się podoba :))
      taak, przyjaciółkę mam najwspanialszą ♥ - Asia

      Usuń
  4. Wspaniały :)
    @swaggyniall69

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku cudoooo xx

    OdpowiedzUsuń
  6. O boziu to jest idealne
    xx K

    OdpowiedzUsuń