Proszę przeczytajcie notkę pod
rozdziałem. To ważne.
- Harry… - tylko tyle byłam w
stanie z siebie wykrztusić.
Skrzywiłam się, gdy zobaczyłam na jego twarzy liczne zadrapania i siniaki, które zmieniały kolor z fioletowego na żółty. Niall go pobił? Szczerze mówiąc nie chciałam w to wierzyć, dopóki nie skojarzyłam faktów. Niall miał poranione kłykcie i był zły na Harrego. Poza tym z tego co mówiła Lucy, nie przepadali za sobą.
- Co do cholery? – odezwał się blondyn wyrywając mnie z zamyślenia.
- Gówno – prychnął Harry i po prostu wszedł do środka.
Super. Znalazłam się między dwoma wielkimi facetami, którzy najchętniej skoczyliby na siebie i to w dodatku w moim salonie. Brak możliwości ucieczki. Nie ma też szans, że zdołam powstrzymać któregokolwiek z nich.
- Nie wydaje mi się, żebyś był zaproszony – głos Nialla był przesiąknięty jadem.
- Nie przyszedłem do ciebie.
- Ona też nie ma ochoty na twoje towarzystwo.
Uwielbiam, gdy ktoś podejmuje decyzje za mnie albo odzywa się w moim imieniu.
- A na twoje ma? Ja na jej miejscu bym się z tobą nie zadawał. Jeszcze ci odbije i rzucisz się na nią z łapami tak, jak na mnie.
Czyli to jednak on… Niall mocno zaciskał swoją szczękę i pięści. Widziałam, że jest bliski tego, żeby wybuchnąć.
- Przyszedłeś tu robić z siebie męczennicę?
- A co? Boisz się, że nie będzie chciała z tobą gadać i stracisz okazję do zaliczenia kolejnej laski?
Zachowywali się tak, jakbym nie stała obok nich.
- Nie przeginaj Styles, bo…
- Ej – weszłam mu w słowo zwracając tym samym na siebie ich uwagę. – Skończcie z tym. Naprawdę nie wiem czemu się tak nienawidzicie, ale ja nie zamierzam brać w tym udziału.
- Meg kurwa… zrozum, że on nie jest bez winy – usprawiedliwiał się Niall. - Najpierw sam ci dosypał jakiegoś gówna, a jak teraz oberwał po mordzie za to, to przyleciał na skargę albo po kolejnego siniaka.
- To prawda? – przeniosłam wzrok na Harrego.
- Na pewno powie ci prawdę – prychnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Co? Nie. Jasne, że nie. Mówiłem ci już, że lubi manipulować dziewczynami. Nie ufaj mu – w głosie Harrego naprawdę było słychać troskę. Po co miałby kłamać? Zresztą Lucy trzymała jego stronę. Jej przecież mogłam ufać. Pokręciłam głową, żeby odgonić nadmiar myśli. Tego naprawdę było za dużo.
Przepchnęłam Harrego i otworzyłam na oścież drzwi.
- Widzisz Horan? To bardzo subtelny znak, żebyś poszedł.
- To znak, żebyście poszli obaj. – Miałam już dosyć tych ich sprzeczek, więc uznałam, że to najlepsze rozwiązanie.
Obaj jak na zawołanie zdziwieni spojrzeli na mnie i unieśli brwi, na co miałam ochotę się zaśmiać.
Zachowywali się jak mali chłopcy. Żaden nie chciał ustąpić i wzajemnie obrzucali się winą.
- Naprawdę nie mam ochoty wysłuchiwać jak się wyzywacie, a co dopiero mówiąc oglądać jak się bijecie. To są sprawy między wami, więc załatwiajcie je sobie gdzie indziej – kontynuowałam odważnie, ale mimo to nie patrzyłam na żadnego z nich.
- Jak chcesz, mała. Żebyś potem nie żałowała – rzucił Niall i wyszedł uderzając Harrego barkiem.
- Niall – zaczęłam, ale odpowiedziało mi tylko trzaśnięcie drzwi.
Cholera. Miałam nadzieję, że uda nam się spędzić miły wieczór. Bez kłótni. Można powiedzieć, że zrobiliśmy krok do przodu, kiedy opowiadał mi o sobie, a teraz mam wrażenie, że wróciliśmy do punktu wyjścia. Nie wiedziałam, czy powinnam się za to obwiniać czy nie. Z jednej strony sama kazałam mu wyjść, a z drugiej cieszyłam się, że tu był. Ale mógł nie zachowywać się dziecinnie i po prostu odpuścić. Harry też nie był bez winy. Zaczął go prowokować… Kolejny raz przyłapałam się na wewnętrznej kłótni samej ze sobą. A czepiałam się psychiki Nialla…
Tymczasem Harry dalej stał, tam gdzie wcześniej i odkąd wyszedł blondyn nie odezwał się ani słowem. Miałam wrażenie, że czerpie jakąś satysfakcję z tego, że wyszedł.
- A ty na co czekasz? Możesz już iść.
- Szybko mnie wyganiasz – uśmiechnął się, a mi wcale nie było do śmiechu.
- Nie mam ochoty na głupie żarty.
- A kto tu żartuje?
- Po co przyszedłeś? – może nie zabrzmiało to zbyt grzecznie, ale w tamtej chwili mało mnie to obchodziło.
- Dawno się nie widzieliśmy, więc pomyślałem, że wpadnę. – wzruszył ramionami.
- Istnieje coś takiego jak telefon. Mogłeś uprzedzić.
- Zapamiętam na przyszłość. Nie dąsaj się tak – szturchnął mnie lekko i uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki. Jeśli takie określenie w ogóle pasuje do jego ogólnego wyglądu.
- Nie dąsam się… Ale uważam, że moglibyście wreszcie zakopać ten topór wojenny. Nie wiem, o co wam poszło, ale jeśli kiedyś się przyjaźniliście to uważam, że nie powinniście odpuścić.
- Nie wydaje mi się – odparł zdecydowanie bardziej naburmuszony.
- Daj spokój Harry. Co takiego się stało?
- Nie chcę o tym gadać. Skończmy ten temat, Maggie.
- Jak wolisz…
- Ta… - przeczesał palcami swoje włosy. – W sumie to moglibyśmy gdzieś skoczyć. Otworzyli ostatnio fajny klub niedaleko. Jeszcze tam nie byłem, więc…
- Wpuszczą cię gdziekolwiek z taką twarzą? – wskazałam na jego siniaki.
- Spróbowaliby nie – zażartował. – Lucy też będzie i jeszcze kilka osób z paczki.
- W sumie… - zawahałam się.
Wow… Przez całe moje życie nie byłam nigdzie zapraszana, a tu w Londynie byłam już na dwóch imprezach. Jeśli można to tak nazwać. Pierwsza była fajna, choć za wiele nie pamiętam. Druga… już mniej przyjemna, za to miała miły koniec. Teraz miałabym iść do klubu.
- Wpuszczą mnie? Nie mam jeszcze osiemnastu lat.
- Myślę, że nie będą robić problemu. W końcu będziesz ze mną.
- Mówisz tak, jakby wszyscy w okolicy cię znali.
- Można tak powiedzieć – nie podjął tematu.
- Sama nie wiem, Harry…
- Założę się, że nie masz żadnych planów na wieczór, a korzystając z tego, że nie ma rodziców powinnaś się zabawić.
- Wracają jutro.
- Idealnie. Ile czasu potrzebujesz na naszykowanie się? Nie żeby coś, bo wyglądasz dobrze, nawet bardzo, ale dziewczyny chyba lubią się przebierać, czy coś…
- Widzę, że się orientujesz w temacie - zaśmiałam się, na co wywrócił oczami. – To daj mi jakąś godzinkę.
- Aż tyle? Co ty zamierzasz robić przez tyle czasu?
- Myślałam, że wiesz. Będę się przebierać. Możesz gdzieś usiąść jak chcesz.
Szybko poleciałam na górę i usiadłam przed szafą. To będzie trudniejsze niż myślałam. W czym się chodzi do klubu? Nie chcę wyglądać jak spod latarni, w obcisłej sukience, która nic nie zakrywa i metrowych szpilkach. Nawet nie mam takich ciuchów. Potykałam się o wieszaki, które wcześniej rzuciłam na podłogę i w ostatniej chwili złapałam się zasłony, która niestety się oberwała. Super. Ciekawe jak się z tego wytłumaczę. Moja niezdarność na każdym kroku mnie prześladowała.
Po jakimś czasie udało mi się znaleźć odpowiednie ubrania. Poprawiłam włosy i nałożyłam lekki makijaż.
- Chyba nie jest tragicznie – oceniłam swój strój przeglądając się w lustrze. Chyba zajęło mi to nawet mniej niż godzinę.
Mój pokój przypominał raczej pole bitwy, niż sypialnię. Trudno. Posprzątam później – pomyślałam i zamknęłam za sobą drzwi. Harry siedział w salonie, a jego wzrok był wlepiony w ekran telewizora. Cicho odchrząknęłam informując go o swojej obecności. Natychmiast wstał i wyłączył telewizor, a jego zielone oczy wpatrywały się w moją sylwetkę.
- Coś nie tak? Powinnam się przebrać?
- Tak.
- Oh – nie ukrywam, że trochę zraniły mnie jego słowa, ale przynajmniej był szczery.
- Czekaj – złapał mnie za rękę w chwili, gdy miałam wrócić na górę. – Miałem na myśli, że wyglądasz świetnie, tylko każdy facet w klubie będzie się na ciebie gapił.
Czułam, że się rumienię. Chyba żaden podkład nie będzie w stanie tego zakryć.
- To możemy iść? – przerwał niezręczną ciszę.
- Tak, jasne. – zamknęłam drzwi i po chwili jechaliśmy w stronę klubu.
- Maggie! – Lucy od razu zamknęła mnie w ramionach powodując na mojej twarzy szeroki uśmiech. – Nie wiedziałam, że będziesz. Harry nic nie mówił. Ja głupia nie pomyślałam o tym, żeby do ciebie zadzwonić. Ale super, że jesteś.
- Zwolnij Lucy – zaśmiałam się na jej słowotok.
- Chodźcie do środka gaduły , bo nie będzie fajnego stolika – przerwał nam Zayn i objął blondynkę w pasie. To samo Harry zrobił ze mną.
Już na wejściu uderzyła mnie intensywna woń alkoholu i bardzo głośna muzyka. Czy ludziom od tego nie wysiadają uczy? Chłopcy zaprowadzili nas do loży w samym kącie. Było więc znacznie więcej prywatności. Bez ocierających się o siebie ciał dookoła.
- Skoczę po drinki. Póki nie ma tych, co najwięcej piją – Zayn skradł na ustach Lucy szybki pocałunek i zniknął w tłumie.
- To opowiadaj co się działo przez ostatnie dwa dni – przysunęła się bliżej mnie, żebyśmy mogły się wzajemnie słyszeć.
Chciałam się z nią podzielić tym wszystkim, bo jest jedyną osobą, którą mogłabym o tym pogadać, ale było mi strasznie niezręcznie mówić o tym wszystkim w obecności Harrego. Spojrzałam na nią wymownie, a ona od razu złapała aluzję.
- Harry, Gemma mi napisała, żebyś po nią przyjechał, bo samochód nie chce jej odpalić.
Serio Lucy?
- To niech się przejdzie. Daleko nie ma. Poza tym do mnie nie pisała.
Posłała mu bardzo groźne spojrzenie, ale on tylko zaniósł się śmiechem.
- Jak chcecie poplotkować o mnie to po prostu powiedzcie – puścił mi oczko i wstał z kanapy. – Sprawdzę, czy Zayn zamówił dobre drinki.
- No, to teraz opowiadaj – zwróciła się do mnie, kiedy brunet się oddalił.
- Byłam na imprezie z Niallem wczoraj. – Jej oczy powiększyły się ze zdziwienia, ale postanowiłam kontynuować. Opowiedziałam jej każdy szczegół, kiedy komplementował moje ciało, gdy zasnęliśmy przytuleni… Uśmiechnęłam się na wspomnienie, o popołudniu w moim pokoju. O tym jak trochę się przede mną otworzył.
- Normalnie nie wierzę – podsumowała moją wypowiedź. – Nie znałam go od tej strony. Po prostu jedno wielkie wow.
- Co jest takie wow? – spojrzałam w górę, żeby zobaczyć piękną dziewczynę. Jej farbowane włosy opadały na ramiona, rysy twarzy miała niezaprzeczalnie idealne. Takie same jak Harry. Figury mogłaby jej pozazdrościć niejedna modelka.
- Gemma, jesteś wreszcie – Lucy zrobiła jej miejsce obok siebie, a ta od razu je zajęła.
- Skądś cię kojarzę – przyglądała mi się uważnie.
- Widziałyśmy się niedawno na imprezie u Nialla – postanowiłam jej nie przypominać jak miła była dla mnie tamtego wieczoru.
- Aa tak.. dziewczynka z Kinderbalu – nawet jej śmiech był wkurzająco melodyjny no i wcale nie musiałam jej przypominać. Już wiedziałam, że mnie nie polubi. Wolałam się nie odzywać.
Chłopaki wrócili do nas z drinkami i dwójką swoich znajomych. Kojarzyłam ich z imprezy, ale mimo to nie wiedziałam jak się nazywają. Na szczęście Harry postanowił nas sobie przedstawić.
- Maggie, to jest Danny i Nick.
- Miło poznać – wyższy z chłopaków, Danny uśmiechnął się do mnie i wyciągnął rękę, którą natychmiast uścisnęłam.
- Mnie również – odpowiedziałam i przywitałam się z Nickiem.
Choć miło spędzałam z nimi czas, to cały czas myślałam o Niallu. Nie wiem dlaczego. Po prostu ten tajemniczy chłopak zajął całkowicie mój umysł. Zastanawiałam się gdzie jest, co robi. Może jest w domu i ogląda jakiś film, może też gdzieś wyszedł się zabawić. Ciekawe tylko czy o mnie myśli… Taa, na pewno – skarciłam się w głowie. Gdy wychodził od ciebie z domu, to był wkurzony i trzasnął drzwiami. Na sto procent ma ochotę na myślenie o tobie, Maggie…
- Chodź, zatańczymy – zachrypnięty głos Harrego sprowadził mnie na ziemię.
- Jasne, czemu nie – wzruszyłam ramionami i odstawiłam swoją szklankę z sokiem. Nie miałam zamiaru pić.
Chłopak objął mnie w talii i poprowadził wśród tłum tańczących. W ogóle nie przejmował się muzyką, która dobiegała z każdej strony. Swoje ręce trzymał na moich biodrach, kiedy ja zarzuciłam mu ramiona na szyję. Kołysaliśmy się powoli ignorując wszystkich dookoła, co zupełnie nie pasowało mi do Harrego. Widocznie jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem…
Zajebiście. Uwielbiam takie sytuacje. Nie wiem co ten Styles odpieprza, ale za cholerę mi się to nie podoba. Zgrywa ofiarę na oczach Meg, a kiedy nie ma jej w pobliżu pokazuje jaki jest naprawdę. Nie chciało mi się wierzyć, że ona daje się nabrać na te jego tandetne sztuczki. Kurwa, naprawdę spieprzył mi wieczór. Właściwie to od dawna tak normalnie z nikim nie gadałem. No może z Joshem, ale to się nie liczy. Ona jest po prostu inna. Ta jej niezdarność, nieśmiałość w pewien sposób mnie pociąga. Zdecydowanie różni się od innych lasek. Z pewnością nie jest to typ „na jedną noc”. I do cholery nie mam pojęcia dlaczego chciałem akurat z nią spędzić ten wieczór. Wstałem z łóżka i wyszedłem na balkon. Oparłem się o metalową barierkę i spojrzałem w jej okno. Ciemno. Właściwie to nie zauważyłem, żeby gdziekolwiek paliło się światło. Nie mogła już spać. Było przed dziewiątą. Jak ten fiut jej coś zrobił to… Nie powinno mnie to obchodzić, bo nie jestem jej niańką, ale wiedziałem, że jest naiwna, a on to wykorzysta.
- Wychodzisz gdzieś? – spytała moja mama, gdy zbiegałem po schodach.
- Na chwilę, coś sprawdzić – mruknąłem w odpowiedzi.
- Oh… właśnie kończę robić kolację. Myślałam, że zjemy razem.
- Jasne. Zjemy jak wrócę – uśmiechnąłem się widząc jej zdziwioną minę spowodowaną zapewne moim przyjaznym tonem.
Wyszedłem z domu i po chwili stałem już pod jej drzwiami. Zapukałem, a gdy to nie przyniosło żadnych rezultatów, natarczywie wciskałem dzwonek. Gdzie do cholery może być, jeśli nie w domu? Wiedziałem, że będzie zła, jeśli dowie, ale jakoś się tym nie przejąłem. Bez trudu otworzyłem nieskomplikowany zamek i znalazłem się w środku. Na dole było ciemno i cicho. Kiedy wszedłem do jej pokoju zakląłem pod nosem. Wszędzie były porozrzucane rzeczy, pościel zamiast na łóżku leżała na podłodze, zasłona była podarta i ledwo utrzymywała się na karniszu. CO DO CHOLERY SIĘ TU STAŁO? Wyglądało to jak jakaś scena z horroru. Brakowało tylko krwi. Wyciągnąłem telefon i trzymając go przy uchu sprawdzałem resztę pomieszczeń w domu.
Odbierz ten telefon – pomyślałem, gdy po raz kolejny odpowiedziała mi poczta głosowa. Nie wiem do jakiego stopnia byłem wkurzony lub zdeterminowany żeby ją znaleźć. Wybrałem numer Harrego, który jakimś cudem ocalał w moich kontaktach. Jeśli nie ma jej tu, to musi być z nim. Dźwięk sygnału naprawdę mnie irytował. Po co komu telefon, jeśli go nie odbiera?!
Może chociaż ty odbierzesz – powiedziałem sam do siebie i wykonałem kolejne połączenie.
- Haaaalo? – po drugiej stronie usłyszałem roześmiany głos Zayna i głośną muzykę w tle.
- Cześć – odezwałem się.
- Niall? – Słyszałem, że jest bardzo zdziwiony. Nie gadaliśmy ze sobą od tej całej afery między mną, a Harrym. Zawsze tworzyliśmy zgraną paczkę i trzymaliśmy się razem. Potem nasza grupa się podzieliła i kontakt się urwał.
- Mam pytanie… - zacząłem, ale wszedł mi w słowo.
- Poczekaj, tylko wyjdę na zewnątrz, bo słabo słyszę – zaskoczyło mnie jego zachowanie. Myślałem, że mnie oleje, albo po prostu się rozłączy. Tymczasem było zupełnie inaczej. – Już możesz mówić.
- Jest z tobą Harry?
- Znów będziecie się lać? Jeszcze te siniaki nie zeszły.
- Nie o to chodzi… Po prostu kogoś szukam i on może wiedzieć gdzie ona jest.
- Chodzi o Maggie?
- Tak.
- Jesteśmy razem w klubie – wyczułem w jego głosie wahanie, jakby się zastanawiał, czy dobrze robi mówiąc mi o tym.
- W którym?
- Ten nowy, dwie ulice od ciebie.
- Dzięki stary.
- Spoko… Nie spodziewałem się, że zadzwonisz.
- Ja też nie.
- Dobrze było cię słyszeć.
- Ciebie też. Na razie.
Rozłączyłem się i wsunąłem telefon do tylnej kieszeni spodni. Poczułem ulgę, że nic jej nie jest, ale byłem wkurzony, że ten wieczór spędza z Harrym, a nie ze mną. Kurwa, jak zazdrosny szczeniak. Wysłałem mamie szybkiego smsa, żeby jednak nie czekała z kolacją i wsiadłem do samochodu. Pod klubem znalazłem się parę minut później. Słyszałem za sobą oburzone jęki, kiedy mijałem długą kolejką przed wejściem. Ochroniarz nie miał nic przeciwko temu, żebym się wepchał. Byłem mu w tamtym momencie za to wdzięczny. Nie zajęło mi długo, żeby odnaleźć wysokiego bruneta w tłumie. Zdecydowanie się wyróżniał. Zobaczyłem jak trzyma łapy na ciele Maggie i uśmiecha się przy tym jak paralityk. Zacisnąłem swoją szczękę i podszedłem bliżej nich. Chwilę patrzyłem jak jej drobne ciało porusza się w rytm muzyki i jak jej policzki robią się czerwone, gdy Harry mówi jej coś do ucha. Akurat zmieniła się piosenka, więc wykorzystałem ten moment zbliżając się wystarczająco blisko, żeby mogli mnie zobaczyć.
- Następna piosenka jest moja, Styles.
Ich głowy odwróciły się w tym samym momencie.
- Niall? – Meg była zdziwiona moją obecnością tak samo jak Harry.
- Cześć mała – uśmiechnąłem się, kiedy zobaczyłem jak zdejmuje swoje ręce z jego szyi.
- Co tu robisz? – ledwo mogłem ją usłyszeć przez panujący dookoła hałas.
- Psuje nam wieczór - odpowiedział za mnie Harry, a ja walczyłem z chęcią wepchnięcia mu zębów do gardła.
- Tu się nie da rozmawiać, chodź do spokojniejszego miejsca. – Ująłem jej dłoń i lekko przyciągnąłem do siebie. Nie protestowała, co spotkało się z grymasem niezadowolenia na gębie Harrego.
Wyprowadziłem ją na zewnątrz i usiedliśmy na ławce.
- Więc co tu robisz? – ponowiła swoje pytanie.
- Byłem u ciebie w domu. Twój pokój wyglądał jak jedno wielkie pobojowisko. Myślałem, że coś ci się stało. Nie odbierałaś telefonu…
- Martwiłeś się o mnie? – spytała niepewnie.
- Jak cholera – przyznałem szczerze zmarszczyłem czoło na własne słowa.
- To słodkie – zobaczyłem jak się uśmiecha, a po chwili przylgnęła do mnie swoim ciałem i po prostu przytuliła. Objąłem ją i przygarnąłem ją bliżej do siebie.
- Ale nie podoba mi się, że włamałeś się do mojego domu. Znowu – mimo, że nie widziałem jej twarzy mogłem wyczuć lekkie rozbawienie w jej głosie.
- Chcesz wracać do domu? – spytałem.
- Znaczy… dopiero przyjechaliśmy i jest jeszcze Lucy…
- Nie będzie się nudzić. Ma Zayna.
- Ale co będę robić sama w pokoju?
- A kto powiedział, że będziesz sama kochanie? Wydaje mi się, że wcześniej nie dokończyliśmy pytań o sobie.
- Nie dokończyliśmy – potwierdziła moje słowa i zagryzała wargę, jakby rozważała wszystkie za i przeciw.
Czekałem cierpliwie aż się odezwie.
- Możemy wrócić – szepnęła. – Dasz mi chwilę? Tylko się pożegnam.
- Jasne – powiedziałem, choć wcale nie miałem ochoty jej wypuszczać. Było mi dziwnie przyjemnie. Opuściłem jednak ręce dając jej swobodę ruchu. Wróciła po kilku minutach, ale widziałem na jej twarzy jakieś zmartwienie.
- W porządku? – nie powinienem się tak przejmować, ale to było silniejsze ode mnie. Nic nie mogłem na to poradzić.
- Tak, tak… - kłamała. Wiedziałem to.
- Tam zaparkowałem – wskazałem na swoje auto.
Kiwnęła głową i bez słowa ruszyła w jego stronę. Co do kurwy?
- Powiesz mi prawdę? – spytałem, kiedy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Nic, naprawdę.
- Widzę, że jednak coś. Ten debil ci coś powiedział?
- Nie on…
-A kto?
- Gemma…
____________________________________________________________
WAŻNE!
Na początku przepraszamy za mały poślizg z rozdziałem. Obiecujemy, że następny na pewno pojawi się szybciej! J Dziękujemy za cierpliwość i wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziale J Ich więcej im jest, tym większa motywacja do pisania! No i mamy już ponad 2000 wyświetleń! Myślę, że jak na początek opowiadania, to całkiem niezły wynik.
Chciałyśmy jeszcze dodać, że nasze opowiadanie nie jest plagiatem… Ten komentarz akurat wyjątkowo nas przygnębił, bo staramy się dopracować każdy szczegół, spędzamy wiele godzin przy komputerze, żeby rozdział Wam się spodobał. Nie ukrywam, że opowiadanie może się kojarzyć z Teenage Dirtbag, ale tylko na pozór. W rzeczywistości to dwa różne opowiadania i według nas różnicę są widoczne. Oczywiście postaramy się bardziej uniknąć takich sytuacji.
Tyle na dziś J Zachecamy do komentowania i głosowania w ankiecie J Poświęć nam chwilę, jeśli doceniasz nasze starania.
Love.
Wera&Asia
Skrzywiłam się, gdy zobaczyłam na jego twarzy liczne zadrapania i siniaki, które zmieniały kolor z fioletowego na żółty. Niall go pobił? Szczerze mówiąc nie chciałam w to wierzyć, dopóki nie skojarzyłam faktów. Niall miał poranione kłykcie i był zły na Harrego. Poza tym z tego co mówiła Lucy, nie przepadali za sobą.
- Co do cholery? – odezwał się blondyn wyrywając mnie z zamyślenia.
- Gówno – prychnął Harry i po prostu wszedł do środka.
Super. Znalazłam się między dwoma wielkimi facetami, którzy najchętniej skoczyliby na siebie i to w dodatku w moim salonie. Brak możliwości ucieczki. Nie ma też szans, że zdołam powstrzymać któregokolwiek z nich.
- Nie wydaje mi się, żebyś był zaproszony – głos Nialla był przesiąknięty jadem.
- Nie przyszedłem do ciebie.
- Ona też nie ma ochoty na twoje towarzystwo.
Uwielbiam, gdy ktoś podejmuje decyzje za mnie albo odzywa się w moim imieniu.
- A na twoje ma? Ja na jej miejscu bym się z tobą nie zadawał. Jeszcze ci odbije i rzucisz się na nią z łapami tak, jak na mnie.
Czyli to jednak on… Niall mocno zaciskał swoją szczękę i pięści. Widziałam, że jest bliski tego, żeby wybuchnąć.
- Przyszedłeś tu robić z siebie męczennicę?
- A co? Boisz się, że nie będzie chciała z tobą gadać i stracisz okazję do zaliczenia kolejnej laski?
Zachowywali się tak, jakbym nie stała obok nich.
- Nie przeginaj Styles, bo…
- Ej – weszłam mu w słowo zwracając tym samym na siebie ich uwagę. – Skończcie z tym. Naprawdę nie wiem czemu się tak nienawidzicie, ale ja nie zamierzam brać w tym udziału.
- Meg kurwa… zrozum, że on nie jest bez winy – usprawiedliwiał się Niall. - Najpierw sam ci dosypał jakiegoś gówna, a jak teraz oberwał po mordzie za to, to przyleciał na skargę albo po kolejnego siniaka.
- To prawda? – przeniosłam wzrok na Harrego.
- Na pewno powie ci prawdę – prychnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Co? Nie. Jasne, że nie. Mówiłem ci już, że lubi manipulować dziewczynami. Nie ufaj mu – w głosie Harrego naprawdę było słychać troskę. Po co miałby kłamać? Zresztą Lucy trzymała jego stronę. Jej przecież mogłam ufać. Pokręciłam głową, żeby odgonić nadmiar myśli. Tego naprawdę było za dużo.
Przepchnęłam Harrego i otworzyłam na oścież drzwi.
- Widzisz Horan? To bardzo subtelny znak, żebyś poszedł.
- To znak, żebyście poszli obaj. – Miałam już dosyć tych ich sprzeczek, więc uznałam, że to najlepsze rozwiązanie.
Obaj jak na zawołanie zdziwieni spojrzeli na mnie i unieśli brwi, na co miałam ochotę się zaśmiać.
Zachowywali się jak mali chłopcy. Żaden nie chciał ustąpić i wzajemnie obrzucali się winą.
- Naprawdę nie mam ochoty wysłuchiwać jak się wyzywacie, a co dopiero mówiąc oglądać jak się bijecie. To są sprawy między wami, więc załatwiajcie je sobie gdzie indziej – kontynuowałam odważnie, ale mimo to nie patrzyłam na żadnego z nich.
- Jak chcesz, mała. Żebyś potem nie żałowała – rzucił Niall i wyszedł uderzając Harrego barkiem.
- Niall – zaczęłam, ale odpowiedziało mi tylko trzaśnięcie drzwi.
Cholera. Miałam nadzieję, że uda nam się spędzić miły wieczór. Bez kłótni. Można powiedzieć, że zrobiliśmy krok do przodu, kiedy opowiadał mi o sobie, a teraz mam wrażenie, że wróciliśmy do punktu wyjścia. Nie wiedziałam, czy powinnam się za to obwiniać czy nie. Z jednej strony sama kazałam mu wyjść, a z drugiej cieszyłam się, że tu był. Ale mógł nie zachowywać się dziecinnie i po prostu odpuścić. Harry też nie był bez winy. Zaczął go prowokować… Kolejny raz przyłapałam się na wewnętrznej kłótni samej ze sobą. A czepiałam się psychiki Nialla…
Tymczasem Harry dalej stał, tam gdzie wcześniej i odkąd wyszedł blondyn nie odezwał się ani słowem. Miałam wrażenie, że czerpie jakąś satysfakcję z tego, że wyszedł.
- A ty na co czekasz? Możesz już iść.
- Szybko mnie wyganiasz – uśmiechnął się, a mi wcale nie było do śmiechu.
- Nie mam ochoty na głupie żarty.
- A kto tu żartuje?
- Po co przyszedłeś? – może nie zabrzmiało to zbyt grzecznie, ale w tamtej chwili mało mnie to obchodziło.
- Dawno się nie widzieliśmy, więc pomyślałem, że wpadnę. – wzruszył ramionami.
- Istnieje coś takiego jak telefon. Mogłeś uprzedzić.
- Zapamiętam na przyszłość. Nie dąsaj się tak – szturchnął mnie lekko i uśmiechnął się ukazując słodkie dołeczki. Jeśli takie określenie w ogóle pasuje do jego ogólnego wyglądu.
- Nie dąsam się… Ale uważam, że moglibyście wreszcie zakopać ten topór wojenny. Nie wiem, o co wam poszło, ale jeśli kiedyś się przyjaźniliście to uważam, że nie powinniście odpuścić.
- Nie wydaje mi się – odparł zdecydowanie bardziej naburmuszony.
- Daj spokój Harry. Co takiego się stało?
- Nie chcę o tym gadać. Skończmy ten temat, Maggie.
- Jak wolisz…
- Ta… - przeczesał palcami swoje włosy. – W sumie to moglibyśmy gdzieś skoczyć. Otworzyli ostatnio fajny klub niedaleko. Jeszcze tam nie byłem, więc…
- Wpuszczą cię gdziekolwiek z taką twarzą? – wskazałam na jego siniaki.
- Spróbowaliby nie – zażartował. – Lucy też będzie i jeszcze kilka osób z paczki.
- W sumie… - zawahałam się.
Wow… Przez całe moje życie nie byłam nigdzie zapraszana, a tu w Londynie byłam już na dwóch imprezach. Jeśli można to tak nazwać. Pierwsza była fajna, choć za wiele nie pamiętam. Druga… już mniej przyjemna, za to miała miły koniec. Teraz miałabym iść do klubu.
- Wpuszczą mnie? Nie mam jeszcze osiemnastu lat.
- Myślę, że nie będą robić problemu. W końcu będziesz ze mną.
- Mówisz tak, jakby wszyscy w okolicy cię znali.
- Można tak powiedzieć – nie podjął tematu.
- Sama nie wiem, Harry…
- Założę się, że nie masz żadnych planów na wieczór, a korzystając z tego, że nie ma rodziców powinnaś się zabawić.
- Wracają jutro.
- Idealnie. Ile czasu potrzebujesz na naszykowanie się? Nie żeby coś, bo wyglądasz dobrze, nawet bardzo, ale dziewczyny chyba lubią się przebierać, czy coś…
- Widzę, że się orientujesz w temacie - zaśmiałam się, na co wywrócił oczami. – To daj mi jakąś godzinkę.
- Aż tyle? Co ty zamierzasz robić przez tyle czasu?
- Myślałam, że wiesz. Będę się przebierać. Możesz gdzieś usiąść jak chcesz.
Szybko poleciałam na górę i usiadłam przed szafą. To będzie trudniejsze niż myślałam. W czym się chodzi do klubu? Nie chcę wyglądać jak spod latarni, w obcisłej sukience, która nic nie zakrywa i metrowych szpilkach. Nawet nie mam takich ciuchów. Potykałam się o wieszaki, które wcześniej rzuciłam na podłogę i w ostatniej chwili złapałam się zasłony, która niestety się oberwała. Super. Ciekawe jak się z tego wytłumaczę. Moja niezdarność na każdym kroku mnie prześladowała.
Po jakimś czasie udało mi się znaleźć odpowiednie ubrania. Poprawiłam włosy i nałożyłam lekki makijaż.
- Chyba nie jest tragicznie – oceniłam swój strój przeglądając się w lustrze. Chyba zajęło mi to nawet mniej niż godzinę.
Mój pokój przypominał raczej pole bitwy, niż sypialnię. Trudno. Posprzątam później – pomyślałam i zamknęłam za sobą drzwi. Harry siedział w salonie, a jego wzrok był wlepiony w ekran telewizora. Cicho odchrząknęłam informując go o swojej obecności. Natychmiast wstał i wyłączył telewizor, a jego zielone oczy wpatrywały się w moją sylwetkę.
- Coś nie tak? Powinnam się przebrać?
- Tak.
- Oh – nie ukrywam, że trochę zraniły mnie jego słowa, ale przynajmniej był szczery.
- Czekaj – złapał mnie za rękę w chwili, gdy miałam wrócić na górę. – Miałem na myśli, że wyglądasz świetnie, tylko każdy facet w klubie będzie się na ciebie gapił.
Czułam, że się rumienię. Chyba żaden podkład nie będzie w stanie tego zakryć.
- To możemy iść? – przerwał niezręczną ciszę.
- Tak, jasne. – zamknęłam drzwi i po chwili jechaliśmy w stronę klubu.
- Maggie! – Lucy od razu zamknęła mnie w ramionach powodując na mojej twarzy szeroki uśmiech. – Nie wiedziałam, że będziesz. Harry nic nie mówił. Ja głupia nie pomyślałam o tym, żeby do ciebie zadzwonić. Ale super, że jesteś.
- Zwolnij Lucy – zaśmiałam się na jej słowotok.
- Chodźcie do środka gaduły , bo nie będzie fajnego stolika – przerwał nam Zayn i objął blondynkę w pasie. To samo Harry zrobił ze mną.
Już na wejściu uderzyła mnie intensywna woń alkoholu i bardzo głośna muzyka. Czy ludziom od tego nie wysiadają uczy? Chłopcy zaprowadzili nas do loży w samym kącie. Było więc znacznie więcej prywatności. Bez ocierających się o siebie ciał dookoła.
- Skoczę po drinki. Póki nie ma tych, co najwięcej piją – Zayn skradł na ustach Lucy szybki pocałunek i zniknął w tłumie.
- To opowiadaj co się działo przez ostatnie dwa dni – przysunęła się bliżej mnie, żebyśmy mogły się wzajemnie słyszeć.
Chciałam się z nią podzielić tym wszystkim, bo jest jedyną osobą, którą mogłabym o tym pogadać, ale było mi strasznie niezręcznie mówić o tym wszystkim w obecności Harrego. Spojrzałam na nią wymownie, a ona od razu złapała aluzję.
- Harry, Gemma mi napisała, żebyś po nią przyjechał, bo samochód nie chce jej odpalić.
Serio Lucy?
- To niech się przejdzie. Daleko nie ma. Poza tym do mnie nie pisała.
Posłała mu bardzo groźne spojrzenie, ale on tylko zaniósł się śmiechem.
- Jak chcecie poplotkować o mnie to po prostu powiedzcie – puścił mi oczko i wstał z kanapy. – Sprawdzę, czy Zayn zamówił dobre drinki.
- No, to teraz opowiadaj – zwróciła się do mnie, kiedy brunet się oddalił.
- Byłam na imprezie z Niallem wczoraj. – Jej oczy powiększyły się ze zdziwienia, ale postanowiłam kontynuować. Opowiedziałam jej każdy szczegół, kiedy komplementował moje ciało, gdy zasnęliśmy przytuleni… Uśmiechnęłam się na wspomnienie, o popołudniu w moim pokoju. O tym jak trochę się przede mną otworzył.
- Normalnie nie wierzę – podsumowała moją wypowiedź. – Nie znałam go od tej strony. Po prostu jedno wielkie wow.
- Co jest takie wow? – spojrzałam w górę, żeby zobaczyć piękną dziewczynę. Jej farbowane włosy opadały na ramiona, rysy twarzy miała niezaprzeczalnie idealne. Takie same jak Harry. Figury mogłaby jej pozazdrościć niejedna modelka.
- Gemma, jesteś wreszcie – Lucy zrobiła jej miejsce obok siebie, a ta od razu je zajęła.
- Skądś cię kojarzę – przyglądała mi się uważnie.
- Widziałyśmy się niedawno na imprezie u Nialla – postanowiłam jej nie przypominać jak miła była dla mnie tamtego wieczoru.
- Aa tak.. dziewczynka z Kinderbalu – nawet jej śmiech był wkurzająco melodyjny no i wcale nie musiałam jej przypominać. Już wiedziałam, że mnie nie polubi. Wolałam się nie odzywać.
Chłopaki wrócili do nas z drinkami i dwójką swoich znajomych. Kojarzyłam ich z imprezy, ale mimo to nie wiedziałam jak się nazywają. Na szczęście Harry postanowił nas sobie przedstawić.
- Maggie, to jest Danny i Nick.
- Miło poznać – wyższy z chłopaków, Danny uśmiechnął się do mnie i wyciągnął rękę, którą natychmiast uścisnęłam.
- Mnie również – odpowiedziałam i przywitałam się z Nickiem.
Choć miło spędzałam z nimi czas, to cały czas myślałam o Niallu. Nie wiem dlaczego. Po prostu ten tajemniczy chłopak zajął całkowicie mój umysł. Zastanawiałam się gdzie jest, co robi. Może jest w domu i ogląda jakiś film, może też gdzieś wyszedł się zabawić. Ciekawe tylko czy o mnie myśli… Taa, na pewno – skarciłam się w głowie. Gdy wychodził od ciebie z domu, to był wkurzony i trzasnął drzwiami. Na sto procent ma ochotę na myślenie o tobie, Maggie…
- Chodź, zatańczymy – zachrypnięty głos Harrego sprowadził mnie na ziemię.
- Jasne, czemu nie – wzruszyłam ramionami i odstawiłam swoją szklankę z sokiem. Nie miałam zamiaru pić.
Chłopak objął mnie w talii i poprowadził wśród tłum tańczących. W ogóle nie przejmował się muzyką, która dobiegała z każdej strony. Swoje ręce trzymał na moich biodrach, kiedy ja zarzuciłam mu ramiona na szyję. Kołysaliśmy się powoli ignorując wszystkich dookoła, co zupełnie nie pasowało mi do Harrego. Widocznie jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem…
Zajebiście. Uwielbiam takie sytuacje. Nie wiem co ten Styles odpieprza, ale za cholerę mi się to nie podoba. Zgrywa ofiarę na oczach Meg, a kiedy nie ma jej w pobliżu pokazuje jaki jest naprawdę. Nie chciało mi się wierzyć, że ona daje się nabrać na te jego tandetne sztuczki. Kurwa, naprawdę spieprzył mi wieczór. Właściwie to od dawna tak normalnie z nikim nie gadałem. No może z Joshem, ale to się nie liczy. Ona jest po prostu inna. Ta jej niezdarność, nieśmiałość w pewien sposób mnie pociąga. Zdecydowanie różni się od innych lasek. Z pewnością nie jest to typ „na jedną noc”. I do cholery nie mam pojęcia dlaczego chciałem akurat z nią spędzić ten wieczór. Wstałem z łóżka i wyszedłem na balkon. Oparłem się o metalową barierkę i spojrzałem w jej okno. Ciemno. Właściwie to nie zauważyłem, żeby gdziekolwiek paliło się światło. Nie mogła już spać. Było przed dziewiątą. Jak ten fiut jej coś zrobił to… Nie powinno mnie to obchodzić, bo nie jestem jej niańką, ale wiedziałem, że jest naiwna, a on to wykorzysta.
- Wychodzisz gdzieś? – spytała moja mama, gdy zbiegałem po schodach.
- Na chwilę, coś sprawdzić – mruknąłem w odpowiedzi.
- Oh… właśnie kończę robić kolację. Myślałam, że zjemy razem.
- Jasne. Zjemy jak wrócę – uśmiechnąłem się widząc jej zdziwioną minę spowodowaną zapewne moim przyjaznym tonem.
Wyszedłem z domu i po chwili stałem już pod jej drzwiami. Zapukałem, a gdy to nie przyniosło żadnych rezultatów, natarczywie wciskałem dzwonek. Gdzie do cholery może być, jeśli nie w domu? Wiedziałem, że będzie zła, jeśli dowie, ale jakoś się tym nie przejąłem. Bez trudu otworzyłem nieskomplikowany zamek i znalazłem się w środku. Na dole było ciemno i cicho. Kiedy wszedłem do jej pokoju zakląłem pod nosem. Wszędzie były porozrzucane rzeczy, pościel zamiast na łóżku leżała na podłodze, zasłona była podarta i ledwo utrzymywała się na karniszu. CO DO CHOLERY SIĘ TU STAŁO? Wyglądało to jak jakaś scena z horroru. Brakowało tylko krwi. Wyciągnąłem telefon i trzymając go przy uchu sprawdzałem resztę pomieszczeń w domu.
Odbierz ten telefon – pomyślałem, gdy po raz kolejny odpowiedziała mi poczta głosowa. Nie wiem do jakiego stopnia byłem wkurzony lub zdeterminowany żeby ją znaleźć. Wybrałem numer Harrego, który jakimś cudem ocalał w moich kontaktach. Jeśli nie ma jej tu, to musi być z nim. Dźwięk sygnału naprawdę mnie irytował. Po co komu telefon, jeśli go nie odbiera?!
Może chociaż ty odbierzesz – powiedziałem sam do siebie i wykonałem kolejne połączenie.
- Haaaalo? – po drugiej stronie usłyszałem roześmiany głos Zayna i głośną muzykę w tle.
- Cześć – odezwałem się.
- Niall? – Słyszałem, że jest bardzo zdziwiony. Nie gadaliśmy ze sobą od tej całej afery między mną, a Harrym. Zawsze tworzyliśmy zgraną paczkę i trzymaliśmy się razem. Potem nasza grupa się podzieliła i kontakt się urwał.
- Mam pytanie… - zacząłem, ale wszedł mi w słowo.
- Poczekaj, tylko wyjdę na zewnątrz, bo słabo słyszę – zaskoczyło mnie jego zachowanie. Myślałem, że mnie oleje, albo po prostu się rozłączy. Tymczasem było zupełnie inaczej. – Już możesz mówić.
- Jest z tobą Harry?
- Znów będziecie się lać? Jeszcze te siniaki nie zeszły.
- Nie o to chodzi… Po prostu kogoś szukam i on może wiedzieć gdzie ona jest.
- Chodzi o Maggie?
- Tak.
- Jesteśmy razem w klubie – wyczułem w jego głosie wahanie, jakby się zastanawiał, czy dobrze robi mówiąc mi o tym.
- W którym?
- Ten nowy, dwie ulice od ciebie.
- Dzięki stary.
- Spoko… Nie spodziewałem się, że zadzwonisz.
- Ja też nie.
- Dobrze było cię słyszeć.
- Ciebie też. Na razie.
Rozłączyłem się i wsunąłem telefon do tylnej kieszeni spodni. Poczułem ulgę, że nic jej nie jest, ale byłem wkurzony, że ten wieczór spędza z Harrym, a nie ze mną. Kurwa, jak zazdrosny szczeniak. Wysłałem mamie szybkiego smsa, żeby jednak nie czekała z kolacją i wsiadłem do samochodu. Pod klubem znalazłem się parę minut później. Słyszałem za sobą oburzone jęki, kiedy mijałem długą kolejką przed wejściem. Ochroniarz nie miał nic przeciwko temu, żebym się wepchał. Byłem mu w tamtym momencie za to wdzięczny. Nie zajęło mi długo, żeby odnaleźć wysokiego bruneta w tłumie. Zdecydowanie się wyróżniał. Zobaczyłem jak trzyma łapy na ciele Maggie i uśmiecha się przy tym jak paralityk. Zacisnąłem swoją szczękę i podszedłem bliżej nich. Chwilę patrzyłem jak jej drobne ciało porusza się w rytm muzyki i jak jej policzki robią się czerwone, gdy Harry mówi jej coś do ucha. Akurat zmieniła się piosenka, więc wykorzystałem ten moment zbliżając się wystarczająco blisko, żeby mogli mnie zobaczyć.
- Następna piosenka jest moja, Styles.
Ich głowy odwróciły się w tym samym momencie.
- Niall? – Meg była zdziwiona moją obecnością tak samo jak Harry.
- Cześć mała – uśmiechnąłem się, kiedy zobaczyłem jak zdejmuje swoje ręce z jego szyi.
- Co tu robisz? – ledwo mogłem ją usłyszeć przez panujący dookoła hałas.
- Psuje nam wieczór - odpowiedział za mnie Harry, a ja walczyłem z chęcią wepchnięcia mu zębów do gardła.
- Tu się nie da rozmawiać, chodź do spokojniejszego miejsca. – Ująłem jej dłoń i lekko przyciągnąłem do siebie. Nie protestowała, co spotkało się z grymasem niezadowolenia na gębie Harrego.
Wyprowadziłem ją na zewnątrz i usiedliśmy na ławce.
- Więc co tu robisz? – ponowiła swoje pytanie.
- Byłem u ciebie w domu. Twój pokój wyglądał jak jedno wielkie pobojowisko. Myślałem, że coś ci się stało. Nie odbierałaś telefonu…
- Martwiłeś się o mnie? – spytała niepewnie.
- Jak cholera – przyznałem szczerze zmarszczyłem czoło na własne słowa.
- To słodkie – zobaczyłem jak się uśmiecha, a po chwili przylgnęła do mnie swoim ciałem i po prostu przytuliła. Objąłem ją i przygarnąłem ją bliżej do siebie.
- Ale nie podoba mi się, że włamałeś się do mojego domu. Znowu – mimo, że nie widziałem jej twarzy mogłem wyczuć lekkie rozbawienie w jej głosie.
- Chcesz wracać do domu? – spytałem.
- Znaczy… dopiero przyjechaliśmy i jest jeszcze Lucy…
- Nie będzie się nudzić. Ma Zayna.
- Ale co będę robić sama w pokoju?
- A kto powiedział, że będziesz sama kochanie? Wydaje mi się, że wcześniej nie dokończyliśmy pytań o sobie.
- Nie dokończyliśmy – potwierdziła moje słowa i zagryzała wargę, jakby rozważała wszystkie za i przeciw.
Czekałem cierpliwie aż się odezwie.
- Możemy wrócić – szepnęła. – Dasz mi chwilę? Tylko się pożegnam.
- Jasne – powiedziałem, choć wcale nie miałem ochoty jej wypuszczać. Było mi dziwnie przyjemnie. Opuściłem jednak ręce dając jej swobodę ruchu. Wróciła po kilku minutach, ale widziałem na jej twarzy jakieś zmartwienie.
- W porządku? – nie powinienem się tak przejmować, ale to było silniejsze ode mnie. Nic nie mogłem na to poradzić.
- Tak, tak… - kłamała. Wiedziałem to.
- Tam zaparkowałem – wskazałem na swoje auto.
Kiwnęła głową i bez słowa ruszyła w jego stronę. Co do kurwy?
- Powiesz mi prawdę? – spytałem, kiedy siedzieliśmy już w samochodzie.
- Nic, naprawdę.
- Widzę, że jednak coś. Ten debil ci coś powiedział?
- Nie on…
-A kto?
- Gemma…
____________________________________________________________
WAŻNE!
Na początku przepraszamy za mały poślizg z rozdziałem. Obiecujemy, że następny na pewno pojawi się szybciej! J Dziękujemy za cierpliwość i wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziale J Ich więcej im jest, tym większa motywacja do pisania! No i mamy już ponad 2000 wyświetleń! Myślę, że jak na początek opowiadania, to całkiem niezły wynik.
Chciałyśmy jeszcze dodać, że nasze opowiadanie nie jest plagiatem… Ten komentarz akurat wyjątkowo nas przygnębił, bo staramy się dopracować każdy szczegół, spędzamy wiele godzin przy komputerze, żeby rozdział Wam się spodobał. Nie ukrywam, że opowiadanie może się kojarzyć z Teenage Dirtbag, ale tylko na pozór. W rzeczywistości to dwa różne opowiadania i według nas różnicę są widoczne. Oczywiście postaramy się bardziej uniknąć takich sytuacji.
Tyle na dziś J Zachecamy do komentowania i głosowania w ankiecie J Poświęć nam chwilę, jeśli doceniasz nasze starania.
Love.
Wera&Asia

mamo jestem pierwsza wiec zaraz ogłoszę chwalebną opinie ;)
OdpowiedzUsuńWięc Niall jest taki uroczy gdy się o nią martwi :)
Jestem ciekawa co powiedziała jej gemma :)
Naprawdę mi się podoba i czekam na kolejny :)
@pamii_love
Najwieksza fanka - Ninja ~♥
Super, że Ci się podoba :) Dziękujemy za komentarz ♥
UsuńIdealny rozdział koooooooocham was kiedy next? Bo umieram już z niecierpliwości :-* <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń♥ Następny rozdział postaramy się dodać piątek/sobota :)
UsuńSifhwrogjgorbe cudowny *w*
OdpowiedzUsuń@swaggyniall69
uhjnxfkufyn Dziękujemy!! :) Cieszymy, że się podoba ♥
UsuńHejcia :) Czytam tego bloga od początku i muszę przyznać , że jest to tak dobre opowiadanie , ża jako pierwsze od bardzo dłuuuugiego czasu mam ochotę czytać. Gratulacje dla Was :D
OdpowiedzUsuńHej :) Wow, naprawdę bardzo miło nam to słyszeć, a właściwie czytać :D Cieszymy się, że opowiadanie Ci się podoba, mamy nadzieję, że nie zawiedziemy ♥
Usuńmam nadzieję że 7 rozdział będzie wcześniej PROSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńPostaramy się dodać jak najszybciej! :)
UsuńO BOŻE!!!! To było świetne tak samo jak wasz blog. Kocham czytać wasze opowiadanie to jest coś fantastycznego i niesamowitego już nie mogę doczekać się kolejnej części. Mam nadzieję że bardzo szybko się pojawi. Jesteście świetne <3
OdpowiedzUsuńAww :) Dziękujemy bardzo ♥
UsuńOmomomom *.* ten rozdział jest po prostu... zajebisty!!! strasznie wam zazdroszcze talentu do pisania. ja go niestety nie mam xdd ale przechodząc do senda. jestescie moimi ulubionymi bloggerkami. Ten Niall jest cu-do-wny! to jak się o nią martwi... ^^ tak skończylyscie, ze chce koniecznie wiedzieć co dalej :D
OdpowiedzUsuńa nawiązując do notki... JAKI PLAGIAT?!! sama czytam TDB i nie widze podobieństwa. postać Nialla jest może podobna, tatuaże i charakter, ale fabuła i treść jest zupełnie inna! kocham wasze opowiadanie. A jak ktoś uważa że jest kopią to niech nie czyta. są pewnie zazdrosne o to ze tylu osobom się podoba wasz blog ;p czekam na nn <3 <3
Dziękujemy za miłe słowa :) Cieszymy się, że blog tak dobrze się przyjął i ktoś chce w ogóle to czytać :) Miło nam się zrobiło, jak wyraziłaś swoją opinię na temat podobieństwa do #TDB ♥
Usuńheeeeeeeej :)
OdpowiedzUsuńchcialam sie tylko zapytac co z tym blogiem : http://but-i-ll-love-them-endlessly.blogspot.com/p/kontakt.html ?
Tego bloga chyba już nie będę pisać :( - Wera
UsuńKocham! Mam zakaz na kompa ale jakoś się wlamalam :) Rozdział genialny jak zawsze z resztą xoxo.
OdpowiedzUsuń@Hazz_You_And_I
Na początku chciałam podziękować Wam za to, że poinformowałyście mnie o nowym rozdziale.
OdpowiedzUsuńCo do całego kopiarstwa to zgadzam się z Waszą wypowiedzią. Regularnie czytam Teenage Dirtbag oraz ten który piszecie Wy. Sceny są zupełnie inne. Tam nie ma Harry'ego który próbuje również swoich sił u głównej bohaterki. Tam Rey przyjechała na wakacje do dziadków, a tu przeprowadziła się do innego miasta z rodzicami. Według mnie jedyne co jest podobne to, że w obu drugą główną postacią jest Niall i jest Bad Boy'em. Jeżeli jednak chodzi o jego zachowanie, to sądzę, że niegrzeczni chłopcy tak się właśnie zachowują. Więc moim zdaniem nic nie kopiujecie, bo w większości opowiadać Niall jest niegrzeczny.
Co do rozdziału to uważam, że jest ciekawy i tak samo ciekawi mnie dalsza część, więc z niecierpliwością czekam na następny.
MAM NADZIEJĘ, ŻE MOJE SŁOWA JAKOŚ SAME SIĘ UŁOŻYŁO, ŻE TE ZDANIA PASOWAŁY DO SIEBIE TAK MNIEJ WIĘCEJ. NIE MIAŁAM CZASU, ABY JE UPORZĄDKOWAĆ I W OGÓLE, WIĘC MOGĄ BYĆ DOŚĆ DZIWNE. PO PROSTU NAPISAŁAM TO NA CZYSTYM SPONTANIE.
Niall jest słodki na tym zdjęciu *.*. Mógłby ktoś napisać link do opowiadania pt. Teenage Dirtbag ???. A tak z innej beczki ... Niall był słodki jak martwił się o Meg *.*. Ciekawe co powiedziała Gemma ???. :O. / Pojebusek
OdpowiedzUsuń