Budziłam się powoli, ale niechętnie. Miałam wyjątkowo
przyjemny sen i nie chciałam, żeby się
kończył. Nie otwierając oczu przeciągnęłam się. Sama nie wiem dlaczego, ale
uśmiechnęłam się gdy poczułam zapach perfum Nialla. Nadal miałam na sobie jego
bluzę. Była o wiele za duża, ale nie przeszkadzało mi to, zwłaszcza, że pod
spodem miałam tylko strój kąpielowy. Rozchyliłam powieki i zobaczyłam, że
jestem sama w namiocie. Zmarszczyłam brwi i podniosłam się do pozycji siedzącej.
W tej samej chwili usłyszałam, jak ktoś odsuwa suwak i chce się dostać do
namiotu. Niall wślizgnął się do środka.
- Cześć – postanowiłam odezwać się jako pierwsza.
- Mam twoje rzeczy. Sprawdź, czy wszystko jest. – odezwał się tonem całkowicie wypranym z emocji. O co mu znowu chodzi? Strasznie kusiło mnie, żeby spytać, ale nie chciałam go denerwować, czy wywoływać kolejnej kłótni, więc po prostu milczałam. Wzięłam od niego moją torbę i sprawdziłam jej zawartość. Wyglądała na nietkniętą. Moje ubrania, klucze, a nawet pieniądze. Jak on to zrobił? Byłam strasznie szczęśliwa, że nie musiałam się tłumaczyć z całej tej afery rodzicom.
- Dziękuję . - Zanim zdążyłam pomyśleć pocałowałam blondyna w policzek. Uśmiechnął się łobuzersko. Zawstydzona spuściłam głowę i oblałam się rumieńcem. Złapał mnie za podbródek, zmuszając bym na niego spojrzała. Przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze.
- Jesteś słodka, gdy się rumienisz – powiedział, wywołując na moich policzkach jeszcze większą czerwień.
- Wcale nie – zaprzeczyłam. – To irytujące. Wyglądam wtedy jak burak.
Zaśmiał się słysząc moje porównanie. Potarł dłonią mój policzek, po czym się odsunął.
- Chcesz już wracać?
- Właściwie która jest godzina?
- Prawie 14.
- Naprawdę? – moje oczy szeroko się otworzyły na tę informację. Niemożliwe żebym tyle spała.
- Tak… Późno się położyliśmy, więc późno wstałaś.
- A ty?
- Co ja?
- No… długo nie śpisz? – Zauważyłam, że był przebrany w świeże ubrania. Jego włosy były w nienagannym stanie, no i pachniał… pięknie.
- Obudziłem się jakoś po 11. Większość osób już się zmyła. Zostały tylko 4 namioty.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś? Jeśli chciałeś wracać wcześniej, to mogłeś powiedzieć…
- Nie chciałem. I nie zamierzałem cię budzić. Mówiłem ci, że jesteś urocza, kiedy śpisz – puścił mi oczko. – Ale w dzień jesteś czasem irytująca.
- To samo mogę powiedzieć o tobie – prychnęłam.
- Irytuję cię? – cała rozmowa wydawała się go bardziej bawić, niż złościć. To dobry znak.
- Tak. Moją teorię na temat twoich zaburzeń psychicznych już znasz. Masz humorki jak kobieta w ciąży. – Na te słowa zaniósł się śmiechem, ale tak głośnym, że mógł go usłyszeć każdy w okolicy.
Teraz go to bawi, wcześniej o mało nie leciała mu piana z ust. Dziwny człowiek.
- Stanowczo odradzam studia psychologiczne.
Przewróciłam oczami słysząc jego złośliwą uwagę.
- A ty studiujesz? – spytałam.
- Nie.
Pokiwałam tylko głową i zaczęłam zbierać wszystkie rzeczy, które były w namiocie. Cały czas myślałam o tym czym może zajmować się Niall. To, że skończył szkołę było pewne. Może gdzieś pracuje czy coś? Ta opcja wydawała mi się mało prawdopodobna, zważywszy na to, że wciąż imprezuje, albo siedzi w domu. Nie licząc tego dnia, kiedy nie było go cały dzień. Dobra. Nieważne. To jego sprawa – pomyślałam, ale ludzka ciekawość wciąż dawała o sobie znać.
- Pomóc ci składać namiot? – spytałam.
- Poradzę sobie skarbie, ale możesz zanieść moje rzeczy do samochodu.
- Okej, jest otwarty?
- Nie. Kluczyki mam w spodniach.
Sięgnęłam więc do pary jeansów, które leżały na kupce razem z kocami i ręcznikami. Sprawdziłam wszystkie kieszenie, ale nie było w nich kluczyków.
- Nie ma…
- Bo nie te spodnie miałem na myśli – ewidentnie się ze mnie naśmiewał. Nie pierwszy raz zresztą, ale strasznie mnie to irytowało.
- Dasz mi je?
- Weź sobie. Jestem zajęty – na potwierdzenie swoich słów zaczął składać namiot.
Nie chciałam, żeby myślał, że znów się zawstydzę. Było tak, ale nie zamierzałam dać mu tej satysfakcji. Podeszłam do niego i z tylnej kieszeni spodni wyciągnęłam kluczyki. Głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy, ale zauważyłam, że lekko się zdziwił na moją odwagę. Cały czas miałam na sobie jego bluzę, ale nie upominał się o nią. Lepiej dla mnie, bo planowałam ją najpierw uprać, zanim mu ją oddam. Poza tym była wygodna i ciepła. Nie myśl tyle Maggie. Wzięłam rzeczy, które miałam zabrać i podeszłam do auta. Wrzuciłam wszystko luzem do bagażnika i usadowiłam się na miejscu pasażera czekając aż Niall wróci. Cholernie mi się nudziło, więc przeskoczyłam na jego siedzenie i włożyłam kluczyk do stacyjki. Chciałam posłuchać radia. Tylko, ze ja w życiu nie siedziałam za kierownicą i nie miałam bladego pojęcia co robić. Najwyżej na mnie nawrzeszczy. Trudno. Przekręciłam kluczyk w stacyjce i poczułam jak uruchomił się silnik. O to chodziło. Nastawiłam swoją ulubioną stację radiową i zrobiłam trochę głośniej.
- Zamierzałaś odjechać beze mnie? – Blondyn pojawił się znikąd. Stał oparty o dach samochodu i patrzył na mnie przez boczną szybę.
- Nie… ja tylko chciałam posłuchać muzyki.
Otworzyłam delikatnie drzwi, żeby go nie uderzyć i wysiadłam. Czułam się przy nim taka mała.
- Masz prawo jazdy? – spytał przejeżdżając językiem po kolczyku w wardze.
- Nie mam.
- To wsiadaj, nauczę cię prowadzić.
- C-co? – wyjąkałam – Ty mnie?
- No tak. Idealny czas i miejsce. – Nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź z mojej strony i wsiadł do samochodu na miejscu pasażera. – Dawaj mała – poganiał mnie.
- Ale ja nie umiem jeździć Niall. Boję się, jeszcze rozbije ci samochód albo coś… Ty prowadź.
- Nie bądź tchórzem, Meg. Wsiadaj.
Przygryzłam wagę i usiadłam z powrotem na jego miejscu.
- Okej. To jedziemy.
- Nie wiem jak… - Boże, dlaczego on mi to robi no?
-Najpierw spuść hamulec ręczny – poinstruował mnie.
Gdyby to jeszcze było takie proste. Siłowałam się z wajchą, dopóki ręka blondyna nie przyszła mi z pomocą. Z łatwością odbezpieczył hamulec.
- Teraz wciskasz sprzęgło i pierwszy bieg.
- To idiotyzm – mruknęłam pod nosem.
- Sprzęgło i jedynka – powtórzył.
- Który to pedał?
- Pierwszy od lewej .
Śmiej się śmiej… Zastosowałam się do jego poleceń i czekałam na dalsze instrukcje.
- Gaz i jedziemy.
- Aaa…
- Pierwszy od prawej – uprzedził moje pytanie.
Wcisnęłam odpowiedni pedał, ale po chwili samochód zgasł. Starałam się nie patrzeć na Nialla, ale i tak czułam jak samochód się trzęsie pod wpływem jego śmiechu.
- Nie nadaję się do tego – westchnęłam. – Po prostu zamień się ze mną miejscami.
- Nie denerwuj się skarbie – położył dłoń na moim kolenie.
Złapałam ją w porę, zanim zdążył przesunąć ją wyżej.
- Jestem głodna i marzę o prysznicu, wracajmy – powiedziałam niemal błagalnie, wciąż kontrolując jego namolne ręce.
- Jak wolisz mała. Ale następnej lekcji już ci nie odpuszczę. – Zamieniliśmy się miejscami.
Niall jechał po swojemu. Czyli szybko, ignorując wszelkie przepisy i wyprzedzając wszystkie samochody, które wówczas jechały. Znów położył rękę na moim kolanie. Widziałam, że nigdzie się z nią nie zapędza, więc pozwoliłam mu na to. Jego dotyk był w pewien sposób kojący. Kciukiem pocierał moja skórę sprawiając, że pojawiła się tam gęsia skórka. Szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
- Dzięki za odwiezienie no i w ogóle… - zaczęłam trzymając dłoń na klamce.
- Nie ma sprawy skarbie.
Czemu tak do mnie mówi? Właściwie nie powinnam czuć się jakoś wyjątkowo, bo na pewno nazywa tak każdą dziewczynę.
- To cześć – pożegnałam się i wyciągnęłam swoją torbę z bagażnika. Czułam na sobie jego wzrok, co utrudniało mi znalezienie kluczy. Po jakimś czasie usłyszałam otwieranie i zamykanie drzwi samochodowych. Odwróciłam się, żeby zobaczyć Nialla, który szybkim krokiem się do mnie zbliżał.
- Coś zostawiłam? – spytałam wkładając klucz do zamka.
- Nie będziesz miała nic naprzeciwko, jeśli wejdę do środka?
Zmarszczyłam brwi słysząc jego pytanie, ale on się tym nie przejął. Po prostu lekko wepchnął mnie do domu i wślizgnął się za mną zamykając drzwi. Tak, tak. Czuj się jak u siebie.
- No gdzie twoja gościnność Maggie? Nie masz nic do jedzenia albo do picia?
- Mam… Jest w kuchni. Możesz sobie wziąć. Ja chciałabym się wykąpać.
- Chcesz żebym ci potowarzyszył?
- Myślę, że dam radę sama.
- Niby tak, ale wiesz… oszczędność wody i takie tam.
- Nie wiedziałam, że jesteś w klubie szalonych ekologów.
- Wiele rzeczy o mnie nie wiesz – uśmiechnął się łobuzersko, jak to miał w zwyczaju i zaczął grzebać w lodówce. Szybko wspięłam się po schodach i wpadłam do łazienki. Bluzę Nialla od razu wrzuciłam do pralki i ustawiłam odpowiedni program. Jednak pod prysznicem nie mogłam sobie pozwolić na pośpiech. Uwielbiałam stać pod ciepłym strumieniem wody, tak samo, jak zapach swojego szamponu. Po jakimś czasie postanowiłam wyjść przypominając sobie o chłopaku. Miałam nadzieję, że został na dole, ponieważ zapomniałam zabrać z pokoju czystych rzeczy. Owinięta ręcznikiem weszłam do siebie a moje oczy powiększyły się czterokrotnie, kiedy zobaczyłam jak grzebie w szufladzie z moją bielizną.
- No no, nie znałem cię od tej strony Meg – powiedział wymachując moimi czarnymi majtkami z koronkowymi elementami. – Często je nosisz?
- Nie. Ughh… co to w ogóle za pytanie? I czemu grzebiesz w mojej bieliźnie?
- Tylko oglądałem – wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Cholera… Naprawdę jest przystojny.
- Oddawaj – jedną dłonią wyrwałam mu swoją własność, a drugą musiałam podtrzymywać ręcznik.
- Tak też ci ładnie – zlustrował mnie uważnie wzrokiem bawiąc się kolczykiem.
- Mógłbyś poczekać na dole?
- Co będę z tego miał?
Z nim jest czasem gorzej niż z dzieckiem. Westchnęłam zrezygnowana. Wzięłam tylko z szafki potrzebne rzeczy i wróciłam do łazienki, gdzie mogłam spokojnie się ubrać. Zdecydowałam się na luźny dres i koszulkę bez rękawów. Nie przejmowałam się tym, że nie wyglądam jakoś ładnie. Niall widział mnie właściwie w gorszych strojach, a tak było mi wygodnie.
- Emm… to co robimy? – spytałam.
Blondyn leżał wygodnie na moim łóżku i bawił się telefonem.
- A co chcesz robić?
- Odpowiadasz pytaniem na pytanie – zauważyłam. On tylko wzruszył ramionami.
- Masz jakieś fajne filmy? – dodał po chwili.
- Nie wiem… Kilka się znajdzie. Zależy co lubisz.
- Horrory, filmy akcji, ewentualnie thrillery.
- Kiedyś coś mieliśmy, ale nie wiem, czy wszystkie pudła są już wypakowane. Tam mogą być płyty DVD.
- Możemy obejrzeć je tutaj, w pokoju. Masz przecież laptopa. – Kiwnął głową na komputer leżący na biurku.
- No dobra – sięgnęłam po urządzenie i usiadłam na łóżku obok niego. – Poszukaj czegoś, a ja pójdę po coś do chrupania.
- Dobra.
- Byle nie horror.
- Jak będziesz się bała, to pozwolę ci się przytulić.
Jego perfekcyjny uśmieszek jednak czasem irytował.
- Możesz wybrać jakąś komedie.
Skrzywił się.
- Komedie są głupie. Cały czas walą jakieś durne teksty albo są tak jakieś ckliwe romanse, które i tak zawsze kończą się tak samo. – Wywróciłam oczami słysząc jego zdanie.
- Wybierz co chcesz – rzuciłam i zeszłam na dół w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.
Na szczęście kupiłam ostatnio paczkę chrupek. Wsypałam je do miski i wróciłam na górę.
- Oglądałaś kiedy Funny Games? – jego wzrok był skupiony na monitorze, a wytatuowana ręka błądziła po klawiaturze.
- Nie. O czym to?
- Horror, ale niezbyt straszny.
Czy ciebie w ogóle coś przeraża?
- Rodzina jest torturowana przez dwóch psycholi w swoim domku letniskowym – kontynuował.
- Może być.
Cholera. Miałam dziwne wrażenie, że z nim nawet nudny film dokumentalny wydałby się ekscytujący.
Z powrotem zajęłam miejsce obok niego, a on wspaniałomyślnie odebrał mi miskę, żebym mogła się wygodnie położyć. Podłożyłam sobie poduszkę pod głowę, żeby lepiej widzieć obraz. Niall trzymał laptopa na swoim brzuchu, a chrupki umiejscowił między nami. Naprawdę czułam się dobrze.
- Widzisz? – spytał włączając film.
- Tak, jest w porządku.
Oglądaliśmy film w ciszy. Niektóre sceny były naprawdę drastyczne, a ja byłam strasznie wrażliwa na cierpienie innych. Nawet w filmach. Na Niallu nie robił on większego wrażenia. Może już go wcześniej oglądał?
- Zabiją tę kobietę? – Nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym bliżej się do niego przysunęłam. Właściwie stykaliśmy się ramionami.
- Nie wiem, bądź cicho. – Skarcił mnie jak małe dziecko.
- To jest straszne – jęknęłam zakrywając oczy.
- Nie jest. Poza tym to tylko film. – Wzruszył ramionami.
- Długo jeszcze do końca?
- Dopiero włączyliśmy – nie widziałam jego twarzy, ale mogłam się założyć, że wywrócił w tym momencie oczami. – Możesz się przytulić jak to ci pomoże.
Właściwie to sam objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie. Byliśmy więc strasznie blisko. Miskę odstawił na podłogę, żeby jak najbardziej zmniejszyć dystans między nami. Byłam mu za to wdzięczna. W jego ramionach czułam się dziwnie bezpiecznie. Według tych wszystkich plotek krążących na jego temat i tego, co mówiła Lucy, Niall to niebezpieczny i zły chłopak. A właściwie od kilkunastu godzin jesteśmy nierozłączni i nie zauważyłam tego. Parę razy się pokłóciliśmy, owszem, ale to niczym nie świadczy. Nie nosił przy sobie noża, ani broni. Tylko te tatuaże i kolczyki nadawały mu takiego mrocznego charakteru. Bez nich wyglądałby jak anioł. Jego poranione kłykcie sprawiały, że ta ciemność, która w nim była tylko się pogłębiała. Może ma to coś wspólnego z dzieciństwem? Jakaś trauma, czy trudna sytuacja rodzinna? Aż dziwne o tym myśleć, ponieważ Maura jest osobą, od której emanuje miłość. Więc może Niall ma jakieś problemy z ojcem? W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że praktycznie nie wiem nic o chłopaku, który leży obok mnie.
Chciałabym wiedzieć więcej. Na przykład czy zawsze miał taki styl, co lubi robić, czym się interesuje. To właściwie podstawowe rzeczy… Zerknęłam na niego i zobaczyłam, że on patrzy na mnie.
- O czym myślisz? – spytał patrząc mi w oczy.
- O tobie – wypaliłam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Super Maggie. Teraz pozostaje tylko czekać, aż cię wyśmieje – prychnęłam w myślach besztając się za swoją głupotę i stanowczo za długi jęzor. Lecz ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nastąpiło.
- A o czym konkretnie? – Cały czas miał nieodgadniony wyraz twarzy. Bawił się kosmykiem moich włosów, kiedy ja nie mogłam skupić się, a by ułożyć w głowie jakiekolwiek zdanie.
- O tym… o tym, że nic o tobie nie wiem.
- Kto pyta, nie błądzi… Czy jakoś tak to było – uśmiechnęłam się na widok jego zakłopotanej miny.
Jego wypowiedź uznałam jako zachętę do pytań, więc dlaczego nie wykorzystać takiej szansy?
- Ile masz lat? – postanowiłam zacząć od najbardziej banalnych pytań.
- Dwadzieścia.
Oh, obstawiałam, że mniej.
- Pracujesz gdzieś?
- Można tak powiedzieć. – Chyba nie chce o tym mówić…
- Masz jakieś zainteresowania czy coś?
Postanowiłam zmienić temat i nie pytać go o niezręczne dla niego sprawy. Zawsze przecież mógł się wkurzyć, a ja nie dowiedziałabym się niczego więcej.
- Taa… Tak myślę. Lubię grać na gitarze i w piłkę.
- Grasz na gitarze?
Kiwnął głową w odpowiedzi.
- Długo?
- Kilka lat.
- Jaki lubisz kolor?
- Serio Meg? Nie masz jakichś fajniejszych pytań? Coś w stylu: „ z iloma dziewczynami spałeś?” albo „ dlaczego tak wyglądasz?”
Zdziwiła mnie ta jego otwartość, bo zazwyczaj na moje pytania odpowiadał bardzo zdawkowo, a teraz sam mi podsuwa te, które chciałabym zadać.
- Okej – zaczęłam – To z iloma spałeś? – Dziwnie się czułam zadając komuś tak intymne pytanie. Nawet jeśli tą osobą był Niall, który do wstydliwych z pewnością nie należał.
- Nie liczyłem dokładnie. Raczej sporo. Obstawiam, że było ich około 40-50.
- Jakim cudem? – Nie zdawałam sobie sprawy, że powiedziałam to głośno, dopóki się nie zaśmiał.
- Czasem dwie naraz.
- Chyba starczy mi tych informacji na dziś.
- Mój ulubiony to niebieski – odpowiedział jak gdyby nigdy nic. – Ale masz racje. Starczy już o mnie. Teraz ty opowiedz o sobie.
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Jesteś dziewicą?
Czy on naprawdę musiał mnie o to zapytać?! Mam wrażenie, że lubi mnie wprawiać w zakłopotanie.
- Tak – powiedziałam cicho, ale sądząc po jego uśmieszku, na pewno usłyszał.
- Ktoś cię kiedyś dotykał?
- Niall… - jęknęłam cholernie zawstydzona jego pytaniami. Cała sytuacja wydawała się go bawić.
- No co? Ja odpowiedziałem na twoje pytania.
- Moje nie były aż tak… intymne.
- Nie? Uważasz, że spytanie mnie o to, z iloma dziewczynami uprawiałem seks jest mniej intymne od pytania, które ja ci zadałem?
- Nie.
- Nie, nie uważasz tak, czy nie, nikt cie nie dotykał? – Chyba powoli tracił cierpliwość.
-Nie, nikt mnie nie dotykał – mruknęłam chowając purpurową twarz we włosy.
- Jeszcze… Okej to kolejne pyt… - przerwał mu dzwonek do drzwi, który rozległ się po całym domu. Właściwie to wybawił mnie od niezręcznych pytań.
- Otworze – rzuciłam szybko i zwlokłam się z łóżka.
Niall stał za mną, kiedy otwierałam drzwi. Zastygłam w bezruchu, kiedy zobaczyłam swojego gościa.
Z tego nie wyjdzie nic dobrego.
- Harry…
- Cześć – postanowiłam odezwać się jako pierwsza.
- Mam twoje rzeczy. Sprawdź, czy wszystko jest. – odezwał się tonem całkowicie wypranym z emocji. O co mu znowu chodzi? Strasznie kusiło mnie, żeby spytać, ale nie chciałam go denerwować, czy wywoływać kolejnej kłótni, więc po prostu milczałam. Wzięłam od niego moją torbę i sprawdziłam jej zawartość. Wyglądała na nietkniętą. Moje ubrania, klucze, a nawet pieniądze. Jak on to zrobił? Byłam strasznie szczęśliwa, że nie musiałam się tłumaczyć z całej tej afery rodzicom.
- Dziękuję . - Zanim zdążyłam pomyśleć pocałowałam blondyna w policzek. Uśmiechnął się łobuzersko. Zawstydzona spuściłam głowę i oblałam się rumieńcem. Złapał mnie za podbródek, zmuszając bym na niego spojrzała. Przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze.
- Jesteś słodka, gdy się rumienisz – powiedział, wywołując na moich policzkach jeszcze większą czerwień.
- Wcale nie – zaprzeczyłam. – To irytujące. Wyglądam wtedy jak burak.
Zaśmiał się słysząc moje porównanie. Potarł dłonią mój policzek, po czym się odsunął.
- Chcesz już wracać?
- Właściwie która jest godzina?
- Prawie 14.
- Naprawdę? – moje oczy szeroko się otworzyły na tę informację. Niemożliwe żebym tyle spała.
- Tak… Późno się położyliśmy, więc późno wstałaś.
- A ty?
- Co ja?
- No… długo nie śpisz? – Zauważyłam, że był przebrany w świeże ubrania. Jego włosy były w nienagannym stanie, no i pachniał… pięknie.
- Obudziłem się jakoś po 11. Większość osób już się zmyła. Zostały tylko 4 namioty.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś? Jeśli chciałeś wracać wcześniej, to mogłeś powiedzieć…
- Nie chciałem. I nie zamierzałem cię budzić. Mówiłem ci, że jesteś urocza, kiedy śpisz – puścił mi oczko. – Ale w dzień jesteś czasem irytująca.
- To samo mogę powiedzieć o tobie – prychnęłam.
- Irytuję cię? – cała rozmowa wydawała się go bardziej bawić, niż złościć. To dobry znak.
- Tak. Moją teorię na temat twoich zaburzeń psychicznych już znasz. Masz humorki jak kobieta w ciąży. – Na te słowa zaniósł się śmiechem, ale tak głośnym, że mógł go usłyszeć każdy w okolicy.
Teraz go to bawi, wcześniej o mało nie leciała mu piana z ust. Dziwny człowiek.
- Stanowczo odradzam studia psychologiczne.
Przewróciłam oczami słysząc jego złośliwą uwagę.
- A ty studiujesz? – spytałam.
- Nie.
Pokiwałam tylko głową i zaczęłam zbierać wszystkie rzeczy, które były w namiocie. Cały czas myślałam o tym czym może zajmować się Niall. To, że skończył szkołę było pewne. Może gdzieś pracuje czy coś? Ta opcja wydawała mi się mało prawdopodobna, zważywszy na to, że wciąż imprezuje, albo siedzi w domu. Nie licząc tego dnia, kiedy nie było go cały dzień. Dobra. Nieważne. To jego sprawa – pomyślałam, ale ludzka ciekawość wciąż dawała o sobie znać.
- Pomóc ci składać namiot? – spytałam.
- Poradzę sobie skarbie, ale możesz zanieść moje rzeczy do samochodu.
- Okej, jest otwarty?
- Nie. Kluczyki mam w spodniach.
Sięgnęłam więc do pary jeansów, które leżały na kupce razem z kocami i ręcznikami. Sprawdziłam wszystkie kieszenie, ale nie było w nich kluczyków.
- Nie ma…
- Bo nie te spodnie miałem na myśli – ewidentnie się ze mnie naśmiewał. Nie pierwszy raz zresztą, ale strasznie mnie to irytowało.
- Dasz mi je?
- Weź sobie. Jestem zajęty – na potwierdzenie swoich słów zaczął składać namiot.
Nie chciałam, żeby myślał, że znów się zawstydzę. Było tak, ale nie zamierzałam dać mu tej satysfakcji. Podeszłam do niego i z tylnej kieszeni spodni wyciągnęłam kluczyki. Głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy, ale zauważyłam, że lekko się zdziwił na moją odwagę. Cały czas miałam na sobie jego bluzę, ale nie upominał się o nią. Lepiej dla mnie, bo planowałam ją najpierw uprać, zanim mu ją oddam. Poza tym była wygodna i ciepła. Nie myśl tyle Maggie. Wzięłam rzeczy, które miałam zabrać i podeszłam do auta. Wrzuciłam wszystko luzem do bagażnika i usadowiłam się na miejscu pasażera czekając aż Niall wróci. Cholernie mi się nudziło, więc przeskoczyłam na jego siedzenie i włożyłam kluczyk do stacyjki. Chciałam posłuchać radia. Tylko, ze ja w życiu nie siedziałam za kierownicą i nie miałam bladego pojęcia co robić. Najwyżej na mnie nawrzeszczy. Trudno. Przekręciłam kluczyk w stacyjce i poczułam jak uruchomił się silnik. O to chodziło. Nastawiłam swoją ulubioną stację radiową i zrobiłam trochę głośniej.
- Zamierzałaś odjechać beze mnie? – Blondyn pojawił się znikąd. Stał oparty o dach samochodu i patrzył na mnie przez boczną szybę.
- Nie… ja tylko chciałam posłuchać muzyki.
Otworzyłam delikatnie drzwi, żeby go nie uderzyć i wysiadłam. Czułam się przy nim taka mała.
- Masz prawo jazdy? – spytał przejeżdżając językiem po kolczyku w wardze.
- Nie mam.
- To wsiadaj, nauczę cię prowadzić.
- C-co? – wyjąkałam – Ty mnie?
- No tak. Idealny czas i miejsce. – Nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź z mojej strony i wsiadł do samochodu na miejscu pasażera. – Dawaj mała – poganiał mnie.
- Ale ja nie umiem jeździć Niall. Boję się, jeszcze rozbije ci samochód albo coś… Ty prowadź.
- Nie bądź tchórzem, Meg. Wsiadaj.
Przygryzłam wagę i usiadłam z powrotem na jego miejscu.
- Okej. To jedziemy.
- Nie wiem jak… - Boże, dlaczego on mi to robi no?
-Najpierw spuść hamulec ręczny – poinstruował mnie.
Gdyby to jeszcze było takie proste. Siłowałam się z wajchą, dopóki ręka blondyna nie przyszła mi z pomocą. Z łatwością odbezpieczył hamulec.
- Teraz wciskasz sprzęgło i pierwszy bieg.
- To idiotyzm – mruknęłam pod nosem.
- Sprzęgło i jedynka – powtórzył.
- Który to pedał?
- Pierwszy od lewej .
Śmiej się śmiej… Zastosowałam się do jego poleceń i czekałam na dalsze instrukcje.
- Gaz i jedziemy.
- Aaa…
- Pierwszy od prawej – uprzedził moje pytanie.
Wcisnęłam odpowiedni pedał, ale po chwili samochód zgasł. Starałam się nie patrzeć na Nialla, ale i tak czułam jak samochód się trzęsie pod wpływem jego śmiechu.
- Nie nadaję się do tego – westchnęłam. – Po prostu zamień się ze mną miejscami.
- Nie denerwuj się skarbie – położył dłoń na moim kolenie.
Złapałam ją w porę, zanim zdążył przesunąć ją wyżej.
- Jestem głodna i marzę o prysznicu, wracajmy – powiedziałam niemal błagalnie, wciąż kontrolując jego namolne ręce.
- Jak wolisz mała. Ale następnej lekcji już ci nie odpuszczę. – Zamieniliśmy się miejscami.
Niall jechał po swojemu. Czyli szybko, ignorując wszelkie przepisy i wyprzedzając wszystkie samochody, które wówczas jechały. Znów położył rękę na moim kolanie. Widziałam, że nigdzie się z nią nie zapędza, więc pozwoliłam mu na to. Jego dotyk był w pewien sposób kojący. Kciukiem pocierał moja skórę sprawiając, że pojawiła się tam gęsia skórka. Szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
- Dzięki za odwiezienie no i w ogóle… - zaczęłam trzymając dłoń na klamce.
- Nie ma sprawy skarbie.
Czemu tak do mnie mówi? Właściwie nie powinnam czuć się jakoś wyjątkowo, bo na pewno nazywa tak każdą dziewczynę.
- To cześć – pożegnałam się i wyciągnęłam swoją torbę z bagażnika. Czułam na sobie jego wzrok, co utrudniało mi znalezienie kluczy. Po jakimś czasie usłyszałam otwieranie i zamykanie drzwi samochodowych. Odwróciłam się, żeby zobaczyć Nialla, który szybkim krokiem się do mnie zbliżał.
- Coś zostawiłam? – spytałam wkładając klucz do zamka.
- Nie będziesz miała nic naprzeciwko, jeśli wejdę do środka?
Zmarszczyłam brwi słysząc jego pytanie, ale on się tym nie przejął. Po prostu lekko wepchnął mnie do domu i wślizgnął się za mną zamykając drzwi. Tak, tak. Czuj się jak u siebie.
- No gdzie twoja gościnność Maggie? Nie masz nic do jedzenia albo do picia?
- Mam… Jest w kuchni. Możesz sobie wziąć. Ja chciałabym się wykąpać.
- Chcesz żebym ci potowarzyszył?
- Myślę, że dam radę sama.
- Niby tak, ale wiesz… oszczędność wody i takie tam.
- Nie wiedziałam, że jesteś w klubie szalonych ekologów.
- Wiele rzeczy o mnie nie wiesz – uśmiechnął się łobuzersko, jak to miał w zwyczaju i zaczął grzebać w lodówce. Szybko wspięłam się po schodach i wpadłam do łazienki. Bluzę Nialla od razu wrzuciłam do pralki i ustawiłam odpowiedni program. Jednak pod prysznicem nie mogłam sobie pozwolić na pośpiech. Uwielbiałam stać pod ciepłym strumieniem wody, tak samo, jak zapach swojego szamponu. Po jakimś czasie postanowiłam wyjść przypominając sobie o chłopaku. Miałam nadzieję, że został na dole, ponieważ zapomniałam zabrać z pokoju czystych rzeczy. Owinięta ręcznikiem weszłam do siebie a moje oczy powiększyły się czterokrotnie, kiedy zobaczyłam jak grzebie w szufladzie z moją bielizną.
- No no, nie znałem cię od tej strony Meg – powiedział wymachując moimi czarnymi majtkami z koronkowymi elementami. – Często je nosisz?
- Nie. Ughh… co to w ogóle za pytanie? I czemu grzebiesz w mojej bieliźnie?
- Tylko oglądałem – wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Cholera… Naprawdę jest przystojny.
- Oddawaj – jedną dłonią wyrwałam mu swoją własność, a drugą musiałam podtrzymywać ręcznik.
- Tak też ci ładnie – zlustrował mnie uważnie wzrokiem bawiąc się kolczykiem.
- Mógłbyś poczekać na dole?
- Co będę z tego miał?
Z nim jest czasem gorzej niż z dzieckiem. Westchnęłam zrezygnowana. Wzięłam tylko z szafki potrzebne rzeczy i wróciłam do łazienki, gdzie mogłam spokojnie się ubrać. Zdecydowałam się na luźny dres i koszulkę bez rękawów. Nie przejmowałam się tym, że nie wyglądam jakoś ładnie. Niall widział mnie właściwie w gorszych strojach, a tak było mi wygodnie.
- Emm… to co robimy? – spytałam.
Blondyn leżał wygodnie na moim łóżku i bawił się telefonem.
- A co chcesz robić?
- Odpowiadasz pytaniem na pytanie – zauważyłam. On tylko wzruszył ramionami.
- Masz jakieś fajne filmy? – dodał po chwili.
- Nie wiem… Kilka się znajdzie. Zależy co lubisz.
- Horrory, filmy akcji, ewentualnie thrillery.
- Kiedyś coś mieliśmy, ale nie wiem, czy wszystkie pudła są już wypakowane. Tam mogą być płyty DVD.
- Możemy obejrzeć je tutaj, w pokoju. Masz przecież laptopa. – Kiwnął głową na komputer leżący na biurku.
- No dobra – sięgnęłam po urządzenie i usiadłam na łóżku obok niego. – Poszukaj czegoś, a ja pójdę po coś do chrupania.
- Dobra.
- Byle nie horror.
- Jak będziesz się bała, to pozwolę ci się przytulić.
Jego perfekcyjny uśmieszek jednak czasem irytował.
- Możesz wybrać jakąś komedie.
Skrzywił się.
- Komedie są głupie. Cały czas walą jakieś durne teksty albo są tak jakieś ckliwe romanse, które i tak zawsze kończą się tak samo. – Wywróciłam oczami słysząc jego zdanie.
- Wybierz co chcesz – rzuciłam i zeszłam na dół w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.
Na szczęście kupiłam ostatnio paczkę chrupek. Wsypałam je do miski i wróciłam na górę.
- Oglądałaś kiedy Funny Games? – jego wzrok był skupiony na monitorze, a wytatuowana ręka błądziła po klawiaturze.
- Nie. O czym to?
- Horror, ale niezbyt straszny.
Czy ciebie w ogóle coś przeraża?
- Rodzina jest torturowana przez dwóch psycholi w swoim domku letniskowym – kontynuował.
- Może być.
Cholera. Miałam dziwne wrażenie, że z nim nawet nudny film dokumentalny wydałby się ekscytujący.
Z powrotem zajęłam miejsce obok niego, a on wspaniałomyślnie odebrał mi miskę, żebym mogła się wygodnie położyć. Podłożyłam sobie poduszkę pod głowę, żeby lepiej widzieć obraz. Niall trzymał laptopa na swoim brzuchu, a chrupki umiejscowił między nami. Naprawdę czułam się dobrze.
- Widzisz? – spytał włączając film.
- Tak, jest w porządku.
Oglądaliśmy film w ciszy. Niektóre sceny były naprawdę drastyczne, a ja byłam strasznie wrażliwa na cierpienie innych. Nawet w filmach. Na Niallu nie robił on większego wrażenia. Może już go wcześniej oglądał?
- Zabiją tę kobietę? – Nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym bliżej się do niego przysunęłam. Właściwie stykaliśmy się ramionami.
- Nie wiem, bądź cicho. – Skarcił mnie jak małe dziecko.
- To jest straszne – jęknęłam zakrywając oczy.
- Nie jest. Poza tym to tylko film. – Wzruszył ramionami.
- Długo jeszcze do końca?
- Dopiero włączyliśmy – nie widziałam jego twarzy, ale mogłam się założyć, że wywrócił w tym momencie oczami. – Możesz się przytulić jak to ci pomoże.
Właściwie to sam objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie. Byliśmy więc strasznie blisko. Miskę odstawił na podłogę, żeby jak najbardziej zmniejszyć dystans między nami. Byłam mu za to wdzięczna. W jego ramionach czułam się dziwnie bezpiecznie. Według tych wszystkich plotek krążących na jego temat i tego, co mówiła Lucy, Niall to niebezpieczny i zły chłopak. A właściwie od kilkunastu godzin jesteśmy nierozłączni i nie zauważyłam tego. Parę razy się pokłóciliśmy, owszem, ale to niczym nie świadczy. Nie nosił przy sobie noża, ani broni. Tylko te tatuaże i kolczyki nadawały mu takiego mrocznego charakteru. Bez nich wyglądałby jak anioł. Jego poranione kłykcie sprawiały, że ta ciemność, która w nim była tylko się pogłębiała. Może ma to coś wspólnego z dzieciństwem? Jakaś trauma, czy trudna sytuacja rodzinna? Aż dziwne o tym myśleć, ponieważ Maura jest osobą, od której emanuje miłość. Więc może Niall ma jakieś problemy z ojcem? W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że praktycznie nie wiem nic o chłopaku, który leży obok mnie.
Chciałabym wiedzieć więcej. Na przykład czy zawsze miał taki styl, co lubi robić, czym się interesuje. To właściwie podstawowe rzeczy… Zerknęłam na niego i zobaczyłam, że on patrzy na mnie.
- O czym myślisz? – spytał patrząc mi w oczy.
- O tobie – wypaliłam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Super Maggie. Teraz pozostaje tylko czekać, aż cię wyśmieje – prychnęłam w myślach besztając się za swoją głupotę i stanowczo za długi jęzor. Lecz ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nastąpiło.
- A o czym konkretnie? – Cały czas miał nieodgadniony wyraz twarzy. Bawił się kosmykiem moich włosów, kiedy ja nie mogłam skupić się, a by ułożyć w głowie jakiekolwiek zdanie.
- O tym… o tym, że nic o tobie nie wiem.
- Kto pyta, nie błądzi… Czy jakoś tak to było – uśmiechnęłam się na widok jego zakłopotanej miny.
Jego wypowiedź uznałam jako zachętę do pytań, więc dlaczego nie wykorzystać takiej szansy?
- Ile masz lat? – postanowiłam zacząć od najbardziej banalnych pytań.
- Dwadzieścia.
Oh, obstawiałam, że mniej.
- Pracujesz gdzieś?
- Można tak powiedzieć. – Chyba nie chce o tym mówić…
- Masz jakieś zainteresowania czy coś?
Postanowiłam zmienić temat i nie pytać go o niezręczne dla niego sprawy. Zawsze przecież mógł się wkurzyć, a ja nie dowiedziałabym się niczego więcej.
- Taa… Tak myślę. Lubię grać na gitarze i w piłkę.
- Grasz na gitarze?
Kiwnął głową w odpowiedzi.
- Długo?
- Kilka lat.
- Jaki lubisz kolor?
- Serio Meg? Nie masz jakichś fajniejszych pytań? Coś w stylu: „ z iloma dziewczynami spałeś?” albo „ dlaczego tak wyglądasz?”
Zdziwiła mnie ta jego otwartość, bo zazwyczaj na moje pytania odpowiadał bardzo zdawkowo, a teraz sam mi podsuwa te, które chciałabym zadać.
- Okej – zaczęłam – To z iloma spałeś? – Dziwnie się czułam zadając komuś tak intymne pytanie. Nawet jeśli tą osobą był Niall, który do wstydliwych z pewnością nie należał.
- Nie liczyłem dokładnie. Raczej sporo. Obstawiam, że było ich około 40-50.
- Jakim cudem? – Nie zdawałam sobie sprawy, że powiedziałam to głośno, dopóki się nie zaśmiał.
- Czasem dwie naraz.
- Chyba starczy mi tych informacji na dziś.
- Mój ulubiony to niebieski – odpowiedział jak gdyby nigdy nic. – Ale masz racje. Starczy już o mnie. Teraz ty opowiedz o sobie.
- Co chciałbyś wiedzieć?
- Jesteś dziewicą?
Czy on naprawdę musiał mnie o to zapytać?! Mam wrażenie, że lubi mnie wprawiać w zakłopotanie.
- Tak – powiedziałam cicho, ale sądząc po jego uśmieszku, na pewno usłyszał.
- Ktoś cię kiedyś dotykał?
- Niall… - jęknęłam cholernie zawstydzona jego pytaniami. Cała sytuacja wydawała się go bawić.
- No co? Ja odpowiedziałem na twoje pytania.
- Moje nie były aż tak… intymne.
- Nie? Uważasz, że spytanie mnie o to, z iloma dziewczynami uprawiałem seks jest mniej intymne od pytania, które ja ci zadałem?
- Nie.
- Nie, nie uważasz tak, czy nie, nikt cie nie dotykał? – Chyba powoli tracił cierpliwość.
-Nie, nikt mnie nie dotykał – mruknęłam chowając purpurową twarz we włosy.
- Jeszcze… Okej to kolejne pyt… - przerwał mu dzwonek do drzwi, który rozległ się po całym domu. Właściwie to wybawił mnie od niezręcznych pytań.
- Otworze – rzuciłam szybko i zwlokłam się z łóżka.
Niall stał za mną, kiedy otwierałam drzwi. Zastygłam w bezruchu, kiedy zobaczyłam swojego gościa.
Z tego nie wyjdzie nic dobrego.
- Harry…
____________________________________________________________________
PRZEPRASZAMY ZA MAŁE OPÓŹNIENIE Z ROZDZIAŁEM, ALE NIESTETY SZKOŁA, TESTY ITD.. ;/ Mamy nadzieję, że jakoś ten rozdział wyszedł i się Wam spodobał... Piszcie co myślicie! ♥
Asia&Wera
Asia&Wera

UWIELBIAM! DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ KOLEJNY ROZDZIAŁ!
OdpowiedzUsuńhttp://badsidefanfiction.blogspot.com/
@Hazz_You_And_I
OMG OMG OMG ŚWIETNY CHCE WIĘCEJ DOJSBFISHGEHFJCJAOPW
OdpowiedzUsuń@zerrie__love1
Super zaczęłam się uzależniać od tych opowiadań xzd
OdpowiedzUsuń@pamii_love
Omg ja chcę nexta! Pliiiiiisssss dodajcie jak najszybciej plosee świetny rozdział kocham was :-*
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada. Czekam na następny xx
OdpowiedzUsuńKurde ;/ To jest fajne ale za dużo ściągacie z teenage-dirtbag ;// Macie większość fajnych pomysłów no ale nawet niektóre zdania są identyczne jak w TDB ;/ Serio spróbujcie pisać więcej same :)
OdpowiedzUsuńObiecany komentarz od @MStrugliska, mimo, że nie jestem directionerką to urzekł mnie Twój styl pisania
OdpowiedzUsuńBłagam cię dodaj 6 rozdział plisssss
OdpowiedzUsuńproszę dodaj kolejny jak ten był taki zajebisty to jaki będzie następny
OdpowiedzUsuńBłagam cię dodaj ten 6 rozdział bo my tu wszyscy zejdziemy na zawał jak się nie doczekamy kolejnego rozdziału a chyba nie chciałabyś mieć nas wszystkich na sumieniu WIĘC BŁAGAM DODAJ TEN 6 ROZDZIAŁ
OdpowiedzUsuńspokojnie :) rozdział dodamy dzisiaj ^^
UsuńNiallowi pasują te kolczyki *.*. Ale te tatuaże ... Nie za bardzo :O. Ale w opowiadaniu zajebiś*ie się czyta ... Taki zły Niall ...Łaaaa ... Ciekawe czy się pobiją ?. Bo raczej nie będą w 3 oglądać filmów :P. / Pojebusek
OdpowiedzUsuń