wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 3

Kiedy się obudziłam dochodziła godzina 10. Zdziwiłam się, ponieważ z reguły byłam rannym ptaszkiem. Nigdy nie udało mi się pospać dłużej, niż do 9. Podeszłam do okna, żeby  wpuścić do środka trochę promieni słonecznych. Gdy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam blondyna, który pakował akurat torbę do bagażnika. Wyjeżdza? Ciekawe kiedy wróci… Właściwie nie powinno mnie to interesować. Miał na sobie opiętą, czarną koszulkę i jeansy. Jak zwykle wyglądał świetnie. Cholera, on nawet w worku na śmieci wyglądałby dobrze. Nie to co ja. Musiał się czuć obserwowany, bo rozejrzał się do okoła zamykając bagażnik. Schowałam się za firankę, kiedy jego wzrok padł na moje okno. Miałam nadzieję, że mnie nie zauważył. Chwilę później wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon. Wywróciłam oczami. Faceci i to ich zamiłowanie do aut. Wyszłam z pokoju i od razu zeszłam na dół. Mój tata siedział na kanapie i przeglądał jakieś papiery, mama natomiast krzątała się po całym domu wkładając jakieś rzeczy do walizki.
- Wyjeżdżacie? – spytałam zaskoczona.
- Już nie śpisz? – uśmiechnęła się do mnie. – Tak. Musimy wyjechać na 4 dni, żeby pozałatwiać wszystkie sprawy z firmą w Stanach.
- Kiedy wyjeżdżacie?
- O 15 mamy samolot.
Bardzo miło, że raczyliście mnie poinformować wcześniej.
- Czemu dopiero teraz się o tym dowiaduję?
- Kochanie, sami wiemy o tym od paru dni. Przez to całe zamieszanie z przeprowadzką, zapomniałam ci powiedzieć… Ale nie martw się. Gdyby coś się działo, to zawsze możesz pójść do Maury. Rozmawiałam z nią o tym wczoraj.
- Nie będę robić kłopotu kobiecie, której właściwie nie znam.
- Ona sama zaoferowała swoją pomoc – wyjaśniła.
- W porządku, ale i tak uważam, że dam sobie radę sama.
Przecież to nie jest pierwsza taka sytuacja, kiedy zostawiacie mnie samą – pomyślałam.
Pokiwała tylko głową i kontynuowała pakowanie.
- A co myślisz o Niallu? – wypaliła nagle.
Zmarszczyłam brwi na to kłopotliwe pytanie. Właściwie nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Gdybym powiedziała jej o moich przypuszczeniach na temat jego zaburzeń psychicznych wyśmiałaby mnie albo uznała, że sama mam coś z głową. W końcu ona nie poznała jego drugiej natury. Z kolei, gdybym powiedziała, że jest w porządku i go polubiłam, to pewnie chciałaby mnie z nim zeswatać. Za nic. Myślałam nad jakąś neutralną odpowiedzią.
- Uważam, że jest… okej.
- Tylko tyle? Ja myślę, że to kulturalny, przystojny i dobrze zbudowany chłopak. Tylko te jego tatuaże i kolczyki są mało… przyjazne.
- Taa – przyznałam patrząc na swoje buty.
Chcąc uniknąć dalszych pytań na temat Nialla, poszłam do kuchni żeby przygotować sobie jakieś śniadanie. Byłam zbyt leniwa, żeby zrobić coś porządnego, więc wyjęłam tylko mleko z lodówki i wlałam do miski z płatkami.
- Będziesz musiała zrobić sobie jakieś zakupy, bo w lodówce za wiele nie ma. Pieniądze zostawiłam ci na biurku w pokoju.
- Dzięki – odpowiedziałam przełykając kolejną porcję.


Było parę minut po 12, kiedy mama zawoła mnie, żebym zeszła na dół.
- Już wyjeżdżacie? – spytałam zbiegając po schodach.
- Tak, taksówka już czeka – odpowiedział ojciec.
Pokiwałam głową i przytuliłam ich na pożegnanie.
- Uważaj na siebie i nie spal domu – zaśmiał się odwzajemniając uścisk.
- Jasne.
Pomachałam im gdy wsiadali do taksówki, a gdy zniknęli mi z pola widzenia, wróciłam do domu. Tym razem pamiętałam o zamknięciu drzwi.
Dla zabicia czasu włączyłam sobie jakiś film. Co chwilę zerkałam na telefon, żeby sprawdzić czy przypadkiem nie mam żadnej nowej wiadomości. Cisza. Nawet promocji nie chcą mi wysyłać. Niall też nie napisał. Znów się złapałam na myśleniu o nim. Nie mogłam się skupić na fabule filmu więc wyłączyłam telewizor i postanowiłam zrobić nieszczęsne zakupy. Znalazłam w Internecie najbliższy sklep spożywczy. Okazało się, że nie był daleko, więc droga zajęła mi tylko parę minut. Kręciłam się miedzy alejkami w poszukiwaniu tego, co wcześniej spisałam na karteczce. Zagapiłam się przez co wpadłam na kogoś wytrącając z jego rąk paczkę chipsów. Od razu się po nią schyliłam, lecz przed oczami mignęła mi tylko wytatuowana dłoń.
- Znów się spotykamy – usłyszałam zachrypnięty głos. To ten sam chłopak, którego wczoraj spotkałam w parku.
- Przepraszam, zagapiłam się – chciałam odejść, lecz przesunął się tarasując mi drogę.
Chyba nie chce robić sceny w sklepie?
- Nic nie szkodzi – patrzył na mnie z góry i uśmiechał się żując gumę.
-Mogę przejść?
- Jestem Harry – odpowiedział całkowicie ignorując moje pytanie.
- Fajnie – próbowałam go minąć, ale przesunął się w tę samą stronę, co ja.
- Ty tez powinnaś się przedstawić.
- Maggie – wywróciłam oczami. – Czy teraz mogę przejść?
- Pod jednym warunkiem.
Kolejny, który stawia warunki…
- Czego chcesz?
- Nie tak ostro mała – wyszczerzył zęby. – Chcę cię zaprosić na imprezę. Musisz być tu nowa, bo wcześniej nie widziałem cię w okolicy, a z nam ją jak własną kieszeń, więc powinnaś przyjść. Poznasz kogoś. Będzie sporo osób i zajebista zabawa. Lepsze to, niż nudzenie się w domu, nie?
- Skąd wiesz, że nie mam żadnych planów na wieczór?
- A masz? – zdziwił się.
Nie odpowiedziałam, choć mój plan na dzisiaj to piżama party z laptopem i popcornem.
- Nie masz – Najpierw zadaje mi pytanie, potem sam sobie na nie odpowiada… Co kto lubi.
W sumie to nigdy nikt mnie nie zapraszał na żadną imprezę, a skoro i tak siedzę sama w domu, to czemu nie?
- Gdzie ta impreza?
Na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Wyglądał wtedy naprawdę słodko.
- Przyjadę po ciebie.
Po chwili namysłu zgodziłam się i podałam mu swój adres.
- Będę o 20 – puścił mi oczko i odsunął się, pozwalając mi przejść.
Dalej mogłam kontynuować zakupy.
Wracałam do domu obładowana siatami. W sumie nie wiem co mnie podkusiło do tak dużych zakupów. Jakoś udało się dojść bez potrzeby zbierania produktów z chodnika. Kiedy skończyłam je rozpakowywać miałam 2 godziny do przyjazdu Harrego. W sam raz na doprowadzenie się do porządku. Zanim zaczęłam się szykować, zrobiłam sobie obiad. Miałam na jutro gotowanie z głowy, bo sama nie zdołałam zjeść wszystkiego na raz. Ubrana i gotowa czekałam na Harrego. To moja pierwsza impreza, więc starałam się do niej dobrze przygotować… Byłam podekscytowana samym faktem, że gdzieś wychodzę. Punktualnie o ósmej usłyszałam dzwonek do drzwi. Zgarnęłam tylko małą torebeczkę, do której spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i otworzyłam je.
Chłopak zlustrował mnie wzrokiem od góry do dołu, co wywołało u mnie rumieniec.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję – wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz.
Harry otworzył mi drzwi do swojego samochodu i gestem ręki zaprosił do środka. Czy oni wszyscy są bipolarni? Podziękowałam skinieniem głowy i rozsiadłam się w wygodnym skórzanym fotelu. Musiał być bogaty, jeśli pozwolił sobie na taki samochód…
Kiedy prowadził, był skupiony na drodze, więc mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Jego ciemne loki były lekko zaczesane do góry. Był ubrany całkiem na luzie. Jeansy, koszulka i bluza.
- Czemu tak mi się przyglądasz? – Cholera, przyłapał mnie.
- Tak jakoś… - odpowiedziałam zawstydzona.
Uśmiechnął się  tylko w odpowiedzi i przelotnie na mnie spojrzał, zanim przeniósł wzrok z powrotem na drogę.
- To tutaj – powiedział zatrzymując auto przez dużym domem.
- To twój dom?
- Nie,  mojego kumpla.
Pokiwałam głową i wysiadłam z samochodu. W ogrodzie, jak i w środku było mnóstwo ludzi. Impreza musiała już trochę trwać, bo niektórzy leżeli całkowicie nieprzytomni, a wokół nich puste kubeczki lub butelki. Muzyka dudniła mi w uszach, kiedy przeciskałam się pomiędzy tańczącymi ludźmi.
- Napijesz się czegoś? – spytał Harry, kiedy znaleźliśmy się w trochę cichszym miejscu.
- Może coli.
Spojrzał na mnie z kpiącym uśmiechem.
- Tylko coli?
- Nie jestem pełnoletnia…
- Kogo to obchodzi? Zabaw się. Są wakacje.
- Jeszcze zdążę. Na razie poproszę colę.
- Jak wolisz – odszedł, aby przynieść nam coś do picia.
Usiadłam na kanapie i czekałam aż wróci. Nikogo tam nie znałam i trochę dziwnie  się czułam. Nieswojo. Nagle obok mnie usiadła blondynka. Dziewczyna była niewątpliwie śliczna. Miała duże, roześmiane, niebieskie oczy.
- Hej – uśmiechnęła się do mnie – Jestem Lucy – wyciągnęła do mnie rękę, a ja od razu ją ujęłam.
- Maggie.
- Jesteś znajomą Zayna?
- Em… nie, a kto to?
Dziewczyna zaniosła się śmiechem.
- Jesteś u niego w domu. Zayn to mój chłopak.
- Ach… Właściwie to przyjechałam tu z Harrym. Dopiero co się przeprowadziłam do Londynu. Nie znam tu nikogo.
- Naprawdę? W takim razie musimy się koniecznie wymienić numerami. Pójdziemy gdzieś na kawę, zakupy albo po prostu pokażę ci okolicę.
- Jasne, czemu nie? – Lucy wydawała mi się naprawdę miłą osobą. Była otwarta i przyjaźnie nastawiona do innych.
- Świetnie – uśmiech nie schodził jej z twarzy, kiedy wymieniałyśmy się telefonami – Mieszkasz daleko stąd?
- Właściwie to nie.  Jazda samochodem zajęła może z 10 minut.
- Nie masz żadnych fajnych sąsiadów? Nikogo nie poznałaś?
- Poznałam… Ale to skomplikowane.
- Jestem blondynką, ale spróbuję zrozumieć – rozbawiła mnie tymi słowami. Właściwie dobrze mi się z nią rozmawiało, więc postanowiłam jej opowiedzieć o moich dotychczasowych rozmowach z Niallem. Po jej spojrzeniu zauważyłam, że cos jest nie tak, więc przerwałam swoją opowieść.
- Wszystko gra? – spytałam.
- Ten chłopak… Nie powinnaś się z nim zadawać, Maggie.  Jest niebezpieczny.
Jej słowa tylko upewniły mnie w moich wcześniejszych przekonaniach o blondynie. Zastanawiało mnie tylko, co ona rozumie przez pojęcie „niebezpieczny”.
- Co masz na myśli?
- No wiesz, po pierwsze to typ kobieciarza. Co noc inna laska, niezobowiązujący seks, zero uczuć. Lubi się bawić dziewczynami. Niejedną już w ten sposób skrzywdził.  Z tego co słyszałam jest strasznie porywczy, więc lepiej go nie denerwować. Wiem, że kilka miesięcy siedział w więzieniu. Podobno prawie zatłukł jakiegoś faceta.
Wzdrygnęłam się na te słowa, a na ciele poczułam gęsią skórkę.
- Maggie, mam twoją colę. Wybacz, że tak długo, ale się zagadałem – Harry wrócił z dwoma szklankami. W swojej jak domyślam się miał alkohol, mi natomiast przyniósł to, o co go poprosiłam.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do niego i pociągnęłam łyk.
- Lucy, wszędzie cię szukałem – koło nas pojawił się mulat. Jak się domyśliłam, to był Zayn. Gospodarz imprezy i chłopak blondynki.
- Nie chowałam się – puściła mu oczko, a jej twarz rozciągnęła się w jeszcze szerszym uśmiechu, o ile to w ogóle możliwe.
Wyciągnął do niej rękę, zachęcając  ją, żeby podeszła. Bez wahania ją chwyciła i przytuliła się do bruneta.
- Zdzwonimy się jutro? – spytała odwracając twarz w moją stronę.
- Pewnie – uśmiechnęłam się do niej.
Chwilę później zniknęli razem w tłumie.
- O czym gadałyście? – spytał Harry siadając obok mnie.
- O tym i tamtym. Babskie sprawy – pociągnęłam kolejnego łyka ze swojej szklanki.
Pokiwał w zamyśleniu głową i przeczesał włosy palcami.
- I co sądzisz o londyńskich imprezach?
- Nie mam porównania… Nigdy wcześniej na żadnej nie byłam.
- Serio? Na żadnej?
Czy ja seplenię?
- No przecież mówię, że na żadnej.
- Wow… To masz nudne życie – stwierdził. – Ale teraz to się zmieni, chodź tańczyć.
Nie miałam nic do stracenia więc pospiesznie dopiłam swoja colę i wstałam. Chłopak złapał moją rękę w swoją dużą dłoń i pociągnął na środek salonu. Był niezłym tancerzem. Zgrabnie wirowaliśmy między wszystkimi, mimo mojej beznadziejnej koordynacji ruchowej. W pewnym momencie strasznie zakręciło mi się w głowie i mocniej ścisnęłam jego koszulkę.
- Wszystko gra? – spytał.
-Tak… tylko tak jakoś mi się zakręciło w głowie – przyznałam szczerze.
- To dlatego że jestem takim świetnym tancerzem – wyszczerzył zęby i objął mnie ramieniem prowadząc z powrotem na kanapę. – Lepiej usiądź. Przyniosę wodę czy coś.
Pokiwałam tylko głową i przyłożyłam sobie dłoń do czoła. Było ciepłe, więc obstawiałam, że to tylko uderzenie gorąca albo ta dudniąca muzyka.
- Trzymaj – Harry wręczył mi szklankę.
- Dzięki – odpowiedziałam i natychmiast poczułam przyjemne zimno. – Gorzkie – skrzywiłam się.
- To dlatego, że rozpuściłem ci aspirynę.
- Przecież nie jestem chora.
- To tak zapobiegawczo – przewrócił oczami. – Wypij do końca.
Duszkiem wypiłam wszystko, ale nadal miałam nieprzyjemny posmak w ustach.
- Zaraz będzie lepiej – mrugnął do mnie.

Miał rację. Po paru minutach czułam się znacznie lepiej. Śmiałam się i bawiłam ze wszystkimi. Jednak można bez alkoholu. Było naprawdę świetnie, aż nie miałam ochoty wracać, ale zrobiło się późno,  chyba powinnam. Chichocząc wsiadałam do taksówki, którą zamówił mi… Nie pamiętam kto. Ktoś fajny. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Kierowca patrzył na mnie jak na idiotkę. Sama nie wiedziałam co się dzieje. Wysiadłam z samochodu i w podskokach dotarłam do drzwi.
- Który to klucz?
Miałam problem z włożeniem go do zamka. Ręce trzęsły mi się jak galareta, a kiedy okazało się, że nie pasuje zaniosłam się jeszcze głośniejszym śmiechem  i próbowałam dalej.



Siedziałem w salonie i kończyłem oglądać mecz, kiedy usłyszałem, jak ktoś próbuje się dostać do domu. Zdziwiłem się, bo moja mama miała mieć nocną zmianę w szpitalu. Usłyszałem stłumiony chichot za drzwiami. Kurwa, jeśli jacyś pijani gówniarze robią sobie żarty, to połamię im nogi. Odstawiłem piwo na szklany stolik i poszedłem do drzwi. Otworzyłem je gwałtownie i w ostatniej chwili złapałem Maggie, zanim się przewróciła.
- Co kurwa? – spytałem zdezorientowany. Była ostatnią osobą, której się tu spodziewałem.
Jej drobne ciało całe się spięło.
- Co ty robisz w moim domu?!
- Nie wrzeszcz. To ja pytam co robisz u mnie?
Dziewczyna wyswobodziła się z mojego uścisku i zrobiła dwa kroki w tył, aby spojrzeć na numer widniejący na drzwiach.
- Faktycznie – zaczęła się śmiać, co zbiło mnie z tropu.
- Gdzie byłaś? – liczyłem, że to pytanie pomoże mi ustalić przyczynę jej porąbanego zachowania.
Zachichotała, co zaczynało mi powoli działać na nerwy.
- Byłam z Harrym na imprezie.
Na jej słowa moje mięśnie natychmiast się napięły.  Złapałem jej twarz w dłonie ignorując jej sprzeciw i spojrzałem jej w oczy. Jej źrenice były nienaturalnie powiększone.
-Ćpałaś?
Jej brwi się zmarszczyły. Zauważyłem, że to jej nawyk.  Jednak nie chciało mi się wierzyć w połączenie Maggie i narkotyków. Pewnie ten skurwiel jej czegoś dosypał. Nie było mnie tylko jeden dzień…
-Ładnie pachniesz -  dobry humor jej nie opuszczał. Widać, że nie zdawała sobie sprawy z tego co się dzieje i co mówi. – I w ogóle jesteś ładny.
- Powtórz to jutro rano, skarbie. Twoi rodzice są w domu?
- Wyjechali do Stanów.
- Dobrze ci zrobi jak się położysz.
- U ciebie?
- Nie, u siebie. – Zręcznie wziąłem ją na ręce i zacząłem iść w stronę jej domu.
Zaniosła się śmiechem i zaczęła mnie okładać po klatce krzycząc, żebym ją puścił. Ignorowałem jej krzyki i zabrałem jej klucze z ręki. Wszedłem z nią do środka i zamknąłem drzwi. Położyłem ją na łóżku i zdjąłem jej trampki. Czułem na sobie jej wzrok.
- Zimno mi – powiedziała.
Przewróciłem oczami i rzuciłem na jej drobne ciało koc.
- Zrób ze mnie kokon.
- Nie jestem twoją niańką, kurwa.
Wydęła wargę, jak małe dziecko. Styles powinien sobie teraz wykupić polisę na życie. Jak z nim skończę, to będzie potrzebował nowych zębów i nie tylko… Co on do cholery chce udowodnić?!
- Jak się robi ten cały kokon? – westchnąłem, a na jej twarzy znów pojawił się uśmiech.
- Musisz mnie owinąć  z każdej strony.
Ale masz wymagania… przykryłem ją dokładnie kocem i po rzuceniu krótkiego „dobranoc” skierowałem się do drzwi.
- Niall?
Odwróciłem się w jej stronę i spojrzałem na nią pytająco.
- Zostań…
___________________________________________________________
3 rozdział już za nami! jak wrażenia? :)
Dziękujemy bardzo za wszystkie komentarze ♥ Nawet nie wiecie jak się cieszymy z choćby jednego! :) Zachęcamy do wypełnienia ankiety! To tylko jedno kliknięcie, a chciałybyśmy wiedzieć ile Was jest!
Całusy Asia&Wera ♥












19 komentarzy:

  1. KOCHAM! DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ NEXTA!
    @Hazz_You_And_I

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny :)
    @zerrie__love1

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem twoją fanką naprawdę kocham kocham <3
    Proszę o informowanie
    @pamii_love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my kochamy fanki :D ♥ jestes już na liście informowanych!

      Usuń
  4. Kochaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam

    OdpowiedzUsuń
  5. Proooszę dodaj szybko nexta

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepsze opowiadanie jakie czytałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww! ale nam się teraz miło zrobiło ♥ Dziękujemy!

      Usuń
  7. podoba mi się. czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi się spodobał rozdział i w ogóle całe opowiadanie, czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Z niecierpliwością czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Ohh :) Super ;) Na początku strasznie mi przypomniało #TDB :D Ale jest super :) Czekam na następny :) Będzie dzisiaj nowy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dodasz ten 8 rozdział PLOOOSIEEEEEEE!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. O bosz o bosz ... Zostanie czy nie zostanie ???. Aaaaaaaaaaaaaa ... Muszę czytać dalej ^^. / Pojebusek

    OdpowiedzUsuń