sobota, 8 marca 2014

Rozdział 2

-Jak się spało, piękna? – zamarłam.
To on. Mój sen okazał się rzeczywistością. Zaraz… Jeśli to wszystko zdarzyło się naprawdę, to skąd wziął się tu mój telefon? Przecież Niall ukradł go z mojej kieszeni. Miałam w głowie ogromnym mętlik.
- Em… kto mówi? – Może to wcale nie był jego głos? Liczyłam, że to będzie kolejny wytwór mojej wyobraźni.
- Jak to kto? Niall – zaśmiał się chłopak, a po moim ciele przemknął dreszcz.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć o co chodzi? Skąd ma mój numer i jakim cudem telefon znalazł się na mojej nocnej szafce?
- Wyjrzyj przez okno – odezwał się po chwili ciszy.
Zmarszczyłam brwi i lekko chwiejnym krokiem ruszyłam do okna. Odsłoniłam okno i zobaczyłam jak stoi nonszalancko oparty o barierkę na balkonie i patrzy wprost na mnie. Przełknęłam ślinę, gdy spostrzegłam, że stoi w samych spodniach od dresu. Jego tułów był idealnie wyrzeźbiony, a linie mięśni zarysowane, choć przykryte tatuażami. Jego blond włosy były w nieładzie, jednak nadal wyglądał idealnie. Stop. Przestań tak myśleć Maggie. Jest przerażający… ale za to pociągający.
Prowadziłam ze sobą wewnętrzną walkę, podczas gdy on nie spuszczał ze mnie wzroku, a z jego twarzy nie schodził łobuzerski uśmieszek.
- Podoba ci się to co widzisz? – spytał.
- Jak mój telefon się tu znalazł? – zignorowałam jego pytanie, bo ciekawość zżerała mnie od środka.
- Normalnie. Przyniosłem go – odpowiedział, jak gdyby było to coś oczywistego.
- Przecież… drzwi były zamknięte. Nie mogłeś tak sobie wejść.
- Myślisz, że taki zamek był dla mnie problemem? Wiedziałem doskonale, że jesteś sama i który to twój pokój. A tak przy okazji, wyglądasz uroczo, kiedy śpisz.
Moje serce gwałtownie przyspieszyło, a policzki zapłonęły ognistym rumieńcem. Widział mnie, gdy spałam. Włamał się do mojego do domu, nie budząc mnie przy tym. Teraz zaczynałam się bać. Zastanawiałam się do czego jeszcze jest zdolny.
- Co… - nie pozwoliłam mu dokończyć, bo się rozłączyłam.
Pospiesznie zasłoniłam okna i zbiegłam na dół. Zamki wyglądały na nienaruszone, a drzwi były zamknięte. Zapobiegawczo użyłam trzeciego zamka i zostawiłam w nim klucz. Dodatkowo pozamykałam okna. Właściwie zabarykadowałam się we własnym domu. Brawo, Maggie. Wejdź jeszcze pod łóżko albo do szafy – skarciłam w myślach samą siebie.
Kiedy już nieco się uspokoiłam, zjadłam śniadanie i weszłam do łazienki. Gorący prysznic był tym, czego potrzebowałam. Umyłam włosy ulubionym czekoladowym szamponem i owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki. Wskoczyłam w wygodny dres i położyłam się na łóżku. Rodziców nadal nie było, choć dochodziła 13. Sięgnęłam po telefon. Miałam 3 nieodebrane wiadomości.
_______________________________________________
Od: Niall xx
Skarbie, chyba się nie gniewasz o tę niezapowiedzianą wizytę?
Podglądałem tylko trochę.
_______________________________________________
Nie zaskoczyło mnie to, że wpisał mi swój numer.  Dzięki temu wiedziałam, kiedy mam odrzucać połączenia i usuwać wiadomości, zanim je przeczytam. Tylko, że jakaś część mnie chciała jeszcze raz usłyszeć jego głos… To głupie. Nie ukrywam, że jest przystojny i ta jego tajemniczość jest intrygująca, ale mimo wszystko jest straszny. Te tatuaże, kolczyki, charakter. Niall ewidentnie jest typem kobieciarza, a ja zapewne miałam być jego kolejną przygodą. Co to, to nie. Odczytałam drugą wiadomość.
_______________________________________________
Od: Niall xx
Strasznie szybko się niecierpliwię. Odpisz.
_______________________________________________
Spadaj. Zamierzam cię ignorować. Przewróciłam oczami, gdy zobaczyłam, że kolejna wiadomość też jest od niego.
_______________________________________________
Od: Niall xx
Tak ciężko ci odpisać na jednego jebanego sms’a?!!
_______________________________________________
Zmarszczyłam brwi czytając tę wulgarną wiadomość. Jeśli myślisz, że będę na każde twoje skinienie palce, to się mylisz. Ostatnia wiadomość przyszła godzinę temu, więc może już ochłonął albo po prostu dał sobie spokój. Oby. Oby nie. Znów przyszło mi walczyć samej ze sobą. Ciekawe, która wygra… W tym samym czasie usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Odrzuciłam telefon na poduszkę i zbiegłam szybko po schodach. Wyjęłam klucz z zamka, żeby rodzice mogli się spokojnie dostać do domu. Chyba się nie zorientowali.
- Cześć – przywitał mnie tata.
- Hej, jak było u Bena?
- Cudownie. Naprawdę dobrze się bawiłam – odpowiedziała mama.
- Co tu tak duszno? Dlaczego wszystkie okna są zamknięte? – tata właśnie otwierał na oścież drzwi od tarasu.
- Komary – tylko taka wymówka przyszła mi do głowy. Głupia, ale jakoś nie miałam ochoty im wyjaśniać, co się działo, gdy ich nie było.
- Nawet sobie nie wyobrażasz Maggie, jakich mamy miłych sąsiadów. Mówiłam ci, że Londyn to fantastyczne miasto. Maura zaprosiła nas do siebie na kolację. Świetna kobieta.
- Mnie też? – dopytałam. Właściwie rzadko gdzieś razem wychodzimy.
- Pewnie – uśmiechnęła się – Ma syna trochę starszego od ciebie. Skarżyła się trochę, że mało jej pomaga i ciągle imprezuje.  Aż nie chce mi się wierzyć, że tak jest. Jeszcze go nie poznałam, ale jego mama jest naprawdę miłą kobietą. Jesteśmy zaproszeni na 17.
- Och, miło z jej strony. – Tylko, że ja tego syna już poznałam i naprawdę nie chciałam tam iść. Arogancki dupek.
- Możesz założyć tę spódniczkę, którą ostatnio kupiłaś. Będzie idealna. – mama jak zwykle decydowała za mnie.
- Wiecie… nie jestem pewna czy chce tam iść.
- Maggie, zostaliśmy zaproszeni. Nie wypada odmówić, to niegrzeczne.
- Wiem, ale nie mam ochoty dziś nigdzie wychodzić.
- Nie gadaj głupot, Maggie – wtrącił się ojciec.
Zrezygnowana tylko westchnęłam. Wiedziałam., że nie ma sensu się kłócić i tak zawsze postawią na swoim.

Miałam godzinę do kolacji, więc zaczęłam się szykować. Założyłam strój, który naszykowała mi mama. Jak przedszkolak ubierany przez rodzica – pomyślałam.
Włosy pozostawiłam rozpuszczone i nałożyłam cienką warstwę makijażu.
Gotowa zeszłam na dół, gdzie moi rodzice byli już gotowi do wyjścia.
- Ślicznie wyglądasz – powiedziała mama i uśmiechnęła się do mnie.
Podziękowałam i odwzajemniłam uśmiech, choć nie wiem, czy nie wyszedł z tego grymas. Chwilę później staliśmy pod drzwiami Nialla. Mój ojciec zadzwonił do drzwi.
Otworzyła nam niewysoka blondynka.
- Witajcie – powitała nas ciepłym uśmiechem. – Ty zapewne jesteś Maggie – zwróciła się do mnie – Maura Horan, miło cię poznać.
- Mnie również jest miło, pani Horan.
Zaprosiła nas do środka. Widziałam jej dom już wcześniej, ale wtedy przypominał on jedno wielkie pobojowisko, które było efektem imprezy. Teraz dom prezentował się niezwykle czysto i elegancko.
- Usiądźcie proszę. Mam nadzieję, że lubicie pieczeń – mama Nialla była jego całkowitym przeciwieństwem. To otwarta, ciepła i bardzo życzliwa osoba. Aż trudno było uwierzyć, że jest jej synem. Może go adoptowała czy coś…
- Oczywiście, że tak – odpowiedziała moja mama zajmując miejsce przy stole.
Ciekawa jestem co z jego ojcem.
- Niall, zejdź na dół. Mamy gości. – Maura zniknęła w kuchni, a chłopak momentalnie zbiegł po schodach.
Moje usta nieświadomie się rozchyli, gdy go zobaczyłam. Prezentował się wręcz nienagannie. Żadnych oznak kaca, po wczorajszej imprezie, jego włosy były starannie ułożone i zaczesane do góry. Ciemna koszula przykrywała jego tatuaże, choć kawałki z nich i tak było widać. Kolczyki nadal pozostawały na swoich miejscach. Wzrostem i posturą górował nad moim ojcem, który nie był znowu taki mały. Przygryzłam wargę, gdy poczułam zapach jego perfum. Piękny zapach.
Widziałam, że moi rodzice nieco się przestraszyli chłopaka, lecz nie dali tego po sobie poznać. Poza tym Niall czarował swoimi manierami. On musi mieć rozdwojenie jaźni, czy coś w tym stylu.
Naprawdę świetnie grał, ale ja nie chciałam dać się nabrać. Moja mama była nim wyraźnie oczarowana. Maura wróciła do salonu z zachęcająco wyglądającą potrawą. Byłam zmuszona usiąść obok Nialla. Gdy poczułam jak kładzie swoją rękę na moim kolanie, o mało nie zakrztusiłam się jedzeniem. Rodzice byli całkowicie pogrążeni rozmową z Maurą, żeby cokolwiek zauważyć. Starałam się go ignorować, ale to nie było wcale takie łatwe.
- Niall, może pokaż Maggie swój pokój, nie musicie siedzieć z nami cały czas. Ja zaparzę kawę – wyglądało na to, że spędzimy tu jeszcze trochę czasu.
- Jasne – odpowiedział i wstał od stołu. Zrobiłam to samo i podziękowałam za pyszną kolację. Poszłam za  Niallem do jego pokoju. Momentalnie zmarszczyłam brwi. Spodziewałam się ciemnych, mrocznych ścian z mnóstwem plakatów gołych kobiet czy coś, a zastałam bardzo przyjemnie urządzone pomieszczenie.
- Ładnie tu – odezwałam się.
On tylko wzruszył ramionami. Podeszłam do szafki, na której były poustawiane jakieś zdjęcia. Podniosłam ramkę i uśmiechnęłam się na widok małego Nialla. Wyglądał tak słodko i niewinnie bez tych wszystkich tatuaży i kolczyków.
Poczułam jak stanął za mną i położył mi ręce na ramionach . Pochylił się tak, że jego nos znalazł się przy mojej głowie.
- Podoba mi się zapach twoich włosów – zamruczał mi do ucha.
- Dziękuję – przygryzłam wargę nie wiedząc, co powiedzieć.
Jego ręce zjechały z moich ramion na talię. Jego dotyk palił moją skórę. Starałam się nie dać rozproszyć i z uporem wpatrywałam w zdjęcia.
- Dlaczego mi nie odpisałaś? Wysłałem 3 wiadomości.
Nie mogłam ułożyć nawet jednego zdania. Był stanowczo za blisko.
- Po prostu… nie miałam ochoty.
Poczułam, jak jego uścisk staje się mocniejszy.
- A powinnaś mi odpisać.
Nie daj się Maggie!
Odwróciłam się do niego tak, że stykaliśmy się klatkami. Był ode mnie dużo wyższy. Poczułam nagły przypływ odwagi, kiedy nie musiałam patrzeć mu w oczy.
- Nic nie powinnam i nic nie musiałam. Jakim prawem w ogóle wszedłeś do mojego domu? Nie, poczekaj, jakim prawem zabrałeś mi mój telefon? Nie nabiorę się na te twoje urocze słówka i ta scenkę z udawaniem grzecznego. I wiesz co? Myślę, że cierpisz na rozdwojenie jaźni. To się leczy.
- Skończyłaś? – spytał, kiedy dałam upust swoim emocjom.
- Tak.
- Świetnie, to teraz spieprzaj.
Dupek z ciebie, Horan… Zrobiło mi się trochę przykro, ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
Minęłam go bez słowa i wyszłam z jego pokoju zamykając za sobą drzwi. Pożegnałam się z Maura i rodzicami.  Skłamałam, że się źle poczułam i opuściłam jej dom, choć wcale nie miałam ochoty wracać do siebie. Szłam małą uliczką. Nie było jeszcze późno, więc miałam nadzieję, że bez problemu uda mi się znaleźć drogę powrotną. Skręciłam do parku. Minęłam paru przechodniów i dalej szłam przed siebie. Mocniej ścisnęłam pasek torebki, kiedy mijałam grupę nieprzyjemnie wyglądających chłopaków.  Głośno się śmiali, a każdy z nich trzymał w ręku piwo. Dostrzegłam też liczne tatuaże. Od razu przypomniał mi się Niall. Może to jacyś jego znajomi? Spuściłam głowę i przyspieszyłam kroku, aby szybciej znaleźć się poza ich zasięgiem.
- Kogo my tu mamy? – odezwał się jeden z nich. – Nie boisz się chodzić tak sama po parku?
Zdawałam sobie sprawę, że mówi do mnie, ale wiedziałam, że nie powinnam reagować.
- Kotku, mówię do ciebie – złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie, przez co potknęłam się o własne nogi, a jego znajomi parsknęli śmiechem.
Gorzej być nie może. Naprawdę miałam już dość tego miejsca, a dopiero co się przeprowadziliśmy.
Spojrzałam niepewnie na chłopaka. Na jego twarzy rozciągał się łobuzerski uśmiech, a ciemnobrązowe loki opadały na jego czoło.
Zadrżałam, gdy poczułam na swojej skórze jego gorący oddech.
- Nie bój się – jego głos był zachrypnięty, co sprawiało, że był jeszcze bardziej przerażający.
Czy wszyscy faceci w tym mieście muszę tak wyglądać i tak się zachowywać?
- Napijesz się piwa? – spytał.
- Nie, dzięki. Muszę iść.
- Zadziorna, lubię takie – odezwał się chłopak, który siedział na oparciu ławki.
Zmarszczyłam brwi na jego słowa.
- A lubisz mieć obitą mordę?
Niall pojawił się znikąd i stanął obok mnie. Widać było, że jest wściekły. Co on tam właściwie robił? Najpierw każe mi się wynosić, a potem mnie śledzi. Dziwny człowiek.
- Co tu robisz? – chłopak w kręconych włosach wyjął mi to pytanie z ust.
- Nie twój zasrany interes  - warknął Niall. – Zostaw ją.
Brunet przewrócił oczami. Widać było, że się znają, ale raczej nie darzą się sympatią.
- Od kiedy tak bronisz honoru dziewczyn? – prychnął.
- Nie prowokuj mnie Styles. Nadal jesteś wściekły o tę aferę z Gemmą? Jej jakoś przeszło.
- Jestem kurwa, bo to moja siostra. Przeleciałeś ją i kazałeś spadać – chłopak puścił moje ramię i stanął z blondynem twarzą w twarz. Mierzyli się wściekłymi spojrzeniami. Szczęka Nialla była wyraźnie napięta, a dłonie zaciśnięte w pięści.
- Ale chyba ma ochotę na powtórkę – odpowiedział kpiąco i zręcznie uniknął jego ciosu.
Złapał pięść bruneta i wykręcił jego rękę pod dziwnym kątem. Jego koledzy tylko patrzy. Wyglądali tak, jakby bali się zareagować. Sama bym się bała konfrontacji z Niallem.
Nie chciałam dłużej tego oglądać  Rzuciłam się biegiem przed siebie, dziękując Bogu, że zdecydowałam się na płaskie buty. Miałam tylko nadzieję, że biegnę w dobrym kierunku. Na szczęście szybko znalazłam się na swojej ulicy. Trzęsącymi rękoma wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam drzwi.


Wiedziałem, że będzie chciał mi przywalić za to, co powiedziałam, więc szybko uchyliłem się przed jego pięścią. Wykręciłam mu rękę uniemożliwiając mu ponowną próbę. Syknął z bólu i próbował się wyszarpnąć, ale  miałem więcej siły.
- Nie zbliżaj się do niej, rozumiesz? – jeszcze bardziej wygiąłem jego rękę.
- Bo co?
- Bo ja tak mówię – powiedziałem i uderzyłem go w twarz. Jego głowa gwałtownie się odchyliła w bok. – A o Gemmę się nie martw. Jest już dużą dziewczynką… całkiem niezłą w łóżku. – Popchnąłem go na tych dwóch frajerów i odszedłem. Kiedyś moje relacje z Harrym wyglądały zupełnie inaczej. Przyjaźniliśmy się od piaskownicy. Razem podrywaliśmy laski, chodziliśmy na wagary. Wszystko się zmieniło parę miesięcy temu, kiedy przespałem się z jego siostrą. Nie widziałem w tym nic złego. Obaj lubimy niezobowiązujące, jednorazowe przygody. Poza tym nie zmusiłem jej do tego. Ona niestety chciała czegoś więcej. Gdy jej powiedziałem, że nie bawię się w to całe gówno, poleciała do Harrego na skargę i od tamtej pory staliśmy się wrogami, a Gemma dalej próbuje się do mnie zbliżyć, jednak udaję, że tego nie widzę. Pojebana sytuacja.
Szybko znalazłem się na mojej ulicy. Skorzystałem z okazji, że rodzice Maggie nadal są u mojej mamy i podszedłem pod jej dom. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem że drzwi nie są zamknięte na klucz. Wszedłem do środka i zamknąłem je jak należy. Pewnym krokiem skierowałem się w stronę schodów. Wszedłem do jej pokoju i zobaczyłem jak leży na brzuchu, a jej twarz schowana była w poduszce.
- Mamo, naprawdę się źle czuję. Zostaw mnie samą.
- To ja – oparłem się o framugę drzwi i czekałem na jej reakcję.
Natychmiast się poderwała i spojrzała na mnie. Wyglądała na przestraszoną.
- Co tu robisz?
- Stoję. Drzwi były otwarte więc wszedłem.
- Idź stąd. Moi rodzice zaraz przyjdą.
- Nie sądzę. Znając moją mamę, trochę tam posiedzą.
- Chcę żebyś sobie poszedł.
- Tak naprawdę tego nie chcesz. Oszukujesz samą siebie.
Pokręciła  przecząco głową.
- Jak mnie znalazłeś w parku?
- Widziałem, że nie wróciłaś do domu. Mamy okna naprzeciwko siebie, pamiętasz? Wyszedłem zobaczyć gdzie poszłaś.
- Dlaczego?
Dobre pytanie…
-  Gdybyś się zgubiła, a na pewno byś to zrobiła, musiałbym tłumaczyć się twoim rodzicom, co się stało. Ty chyba też byś tego nie chciała.
- Kim był ten chłopak?
- Nie za dużo pytań na dzisiaj? – spytałem i podszedłem bliżej.
- Nie zamierzasz mnie przeprosić? – odpowiedziała zmieniając temat.
Kolejne pytanie.
- Niby dlaczego miałbym to robić? To ty zaczęłaś mnie obrażać.
- Tylko stwierdziłam fakt. Nie powiesz mi chyba, że jesteś normalny. Raz jesteś miły i potrafisz świetnie grać. Chwile później się wściekasz i tracisz nad sobą panowanie.
- Znów zaczynasz  - przewróciłem oczami. – Poza tym potrafię się kontrolować, a ty nawet mnie nie znasz. Nic o mnie nie wiesz.
- I zapewne się nie dowiem, a teraz wyjdź.
- Super.  Nie zapomnij zamknąć drzwi. – skierowałem się do wyjścia i wróciłem do siebie.
Kurwa, dlaczego w ogóle obchodzi mnie, co o mnie myśli?





_______________________________________________
I jak rozdział drugi? :) Komentujcie ♥

całuski Asia i Wera :**

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny :)
    @pamii_love

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuuuuuuuuuuuuuuuuuudo *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. KOCHAM! Dodaj jak najszybciej kolejny rozdział!
    @Hazz_You_And_I
    http://badsidefanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny, wiedziałam, że się nie zawiodę, oby tak dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny fanfiction :D Czekam z niecierpliwością na następne części ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodział świetny :D. Podoba mi się ten wątek o Harrym i jego siostrze :D. / Pojebusek

    OdpowiedzUsuń