czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 1



Znasz to uczucie, gdy twoi rodzice ciągle cię ignorują i nie liczą się z twoim zdaniem? Ja właśnie tak mam. Stawiają swoje potrzeby na pierwszym miejscu, zapominając o mnie, kiedy podejmują ważne decyzję. Tak jest i w tym przypadku. Po 17 latach spędzonych w małym miasteczku Enfield, muszę zamieszkać w Londynie. Dla nich to oznacza liczne imprezy ze znajomymi i rozbudowanie firmy, bo przecież „pieniądze są bardzo ważne”. Jednak dla mnie to porzucenie spokoju, który tam panował, szkoły, znajomych…  Niby nie ma ich zbyt wielu, ponieważ nie jestem zbyt dobra w nawiązywaniu relacji. Jestem chyba aspołeczna.
- Maggie, czekasz na specjalne zaproszenie? –z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy, która stukała paznokciem o moją szybę. Westchnęłam tylko i niezdarnie wygramoliłam się z auta, gdy ojciec wnosił ostatnie walizki do nowego domu. Rozejrzałam się dookoła. Ulica jak każda inna. Dom obok domu, odgrodzony zaledwie płotkiem lub wyższym żywopłotem. Wzięłam swoje rzeczy z samochodu i weszłam za nimi do środka. Od razu poczułam świeży zapach farby, który nie należał do moich ulubionych.
- Twój pokój jest na górze. Trzecie drzwi na lewo – odezwał się mój ojciec.
- Pamiętam, który wybrałam – odpowiedziałam. Jakbyś zapomniał byłam tutaj, kiedy kupowaliście ten dom…
Miałam już wszystkiego dosyć. Czułam się jakbym była dla nich tylko problemem. Nie chciałam ich już męczyć swoją obecnością, więc poszłam na górę. Szybko rozpakowałam swoje rzeczy i otworzyłam okno na oścież, aby trochę wywietrzyć. Sama nie wiedziałam za co powinnam się zabrać.
Wakacje dopiero się zaczęły, w Londynie nie znałam nikogo oprócz rodziców… czyli zostaje mi tylko rozmowa samej ze sobą. Usłyszałam pukanie do drzwi, a po chwili w progu stanęła moja mama.
- Chciałam tylko powiedzieć, że zaraz z ojcem wychodzimy do Bena. Dziś są jego urodziny. Wrócimy jutro rano, bo…
- Jasne – weszłam jej w słowo – Bawcie się dobrze – wymusiłam uśmiech, a ona go odwzajemniła.
- Kod do alarmu znajdziesz na lodówce, jakbyś chciała wyjść to nie zapomnij…
- Mamo – po raz kolejny jej przerwałam. – Nie pierwszy raz zostaje sama. Wiem co mam robić, znam też numery alarmowe – jakby cię to w ogóle interesowało – Miłej zabawy i pozdrów Bena.
Ona w odpowiedzi tylko pokiwała głową i zniknęła za drzwiami.
Zapowiada się kolejny samotny wieczór. Naprawdę powinnam pomyśleć o wymyślonym przyjacielu.

Pozwoliłam sobie na długą, relaksującą kąpiel. Wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem i zaczęłam grzebać w walizkach w poszukiwaniu piżamy. Ubrana położyłam się do łóżka z laptopem na kolanach. Włączyłam jakiś film i szybko zasnęłam…
Obudziły mnie straszne wrzaski, śmiechy i głośna muzyka. Świetna pierwsza noc – pomyślałam. Niechętnie wstałam z łóżka i podeszłam do okna. W domu obok ktoś urządził wielką imprezę. Cały ogród był wypełniony ludźmi. Zmrużyłam oczy i wściekła zatrzasnęłam okno. Nic mi to nie dało. Hałas nadal był zbyt duży. Wiedziałam, że nie zasnę przy takim akompaniamencie. Jak do cholery można tak imprezować o 2 w nocy?! Czy ludzie, którzy tu mieszkają nie mogą wezwać policji? Nie przeszkadza im ten hałas? Zrezygnowana wróciłam do łóżka i przykryłam się kołdrą po same uszy chcąc choć trochę stłumić odgłosy domówki. Sama nie wiem ile czasu bezsensownie przekręcałam się z boku na bok usiłując zasnąć. W końcu coś we mnie pękło. Wciekła ruszyłam w stronę drzwi ściągając z wieszaka zaledwie bluzę. Zarzuciłam ją sobie na ramiona, a telefon schowałam do kieszeni na wszelki wypadek i zdeterminowana ruszyłam w stronę domu już znienawidzonego sąsiada. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Miałam nadzieję, że ktoś tu usłyszy. Nie miałam w zwyczaju wchodzić do obcego domu bez zaproszenia. Dosłownie wgniatałam dzwonek w ścianę, gdy zirytowana wciskałam go po raz setny.
Na reszcie! – pomyślałam, gdy zobaczyłam, że drzwi się uchylają.
Momentalnie pożałowałam tego, że opuściłam swój dom. W progu stał wysoki i bardzo dobrze zbudowany blondyn. Biała koszulka z krótkim rękawem odkrywała jego muskularne ramiona pokryte tatuażami. Podniosłam głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Rozciągnął wargi w łobuzerskim uśmiechu, a mi od razu rzucił się w oczy czarny kolczyk w jego wardze, który nie był zresztą jedynym.
Nie zdawałam sobie sprawy, że się na niego gapię, dopóki się nie odezwał.
- Chcesz zdjęcie? Będzie na dłużej.
Moje policzki od razu się zaczerwieniły i nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Nie wstydź się skarbie, nie gryzę… Więc? Co cie tu sprowadza?
- Ja… yy..ee nie mogę spać.
- Zaśpiewać ci kołysankę? – ewidentnie się ze mnie naśmiewał.
- Nie… Nie mogę zasnąć przez ten hałas. Jesteście za głośno. – udało mi się wykrztusić, nie robiąc z siebie większej idiotki. Jeśli to w ogóle możliwe.
- Mieszkasz gdzieś w okolicy? Chyba się jeszcze nie spotkaliśmy. Taką buźkę bym zapamiętał.
- Wprowadziłam się dziś... Mieszkam obok.
- Doprawdy? – zainteresował się
- Tak, tam – mruknęłam w odpowiedzi i wskazałam palcem na mój dom.
- To wygląda na to, że jesteśmy bliskimi sąsiadami. Musimy się zintegrować – puścił mi oczko i gestem ręki zaprosił do środka.
Stałam jak sierota i nie wiedziałam co mam zrobić, ani powiedzieć. Kolejny raz tej nocy. Tajemniczy blondyn całkowicie mnie onieśmielał, a nawet przerażał. Wolałabym jednak siedzieć w bezpiecznym domu i dalej znosić te hałasy. Nagle poczułam jak owija swoją dużą dłoń wokół mojego nadgarstka i wciąga do środka.
-Nie mogę tu zostać – natychmiast zaczęłam się cofać, ale jego uścisk był silniejszy i dalej trzymał mnie blisko siebie.
- Możesz. Przecież cię zaprosiłem.
- Tak, ale jest środek nocy. Chcę spać. Po prostu proszę, żebyś jakoś uciszył swoich gości.
- A co będę z tego miał?
- Nie zadzwonię po policję. – Świetnie Maggie… Strasz takiego policją.
- To mnie jakoś nie przekonało, skarbie – zaśmiał się. – Próbuj dalej.
- Ale jest już po ciszy nocnej…
- Robiłaś kiedyś chłopakowi loda? – jego pytanie całkowicie zbiło mnie z pantałyku i sprawiło, że na mojej twarzy balansowała czerwień.
- C-co?
Blondyn zaniósł się śmiechem.
- Spokojnie skarbie, żartowałem.
Masz bardzo dziwne poczucie humoru – pomyślałam.
- Zatańcz ze mną to uciszę imprezę.
Tym razem też żartował? Spojrzałam na jego twarz, żeby cokolwiek z niej odczytać. Wyglądało na to, że teraz mówił serio. Ale zaraz… Mam z nim tańczyć? Przy mojej koordynacji ruchowej i dwóch lewych nogach to nie może dobrze się skończyć. Z drugiej strony miałam ochotę wrócić do wygodnego łóżka i z powrotem zasnąć. Niepewnie skinęłam głową wywołując na jego twarzy ten zapierający dech w piersiach, łobuzerski uśmieszek. Przyciągnął mnie bliżej siebie. Zarzucił sobie moje ręce na szyję, a jego duże dłonie oplotły moją talię. Poczułam jego zapach… Cudowny zapach. Uspokój się głupia, to tylko jeden taniec – skarciłam się w myślach.
- Jak masz na imię? – jego głos wywołał na mojej skórze delikatny dreszcz.
- Maggie. A ty? – spytałam nieśmiało.
- Podoba mi się. Jestem Niall. – uniosłam lekko głowę i spojrzałam jego niebieskie oczy.  W tym samym momencie wysunął język i przyjechał językiem po dolnej wardze, zębami zahaczając o kolczyk.
Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. Nigdy nie tańczyłam z chłopakiem, a już ma pewno nie takim. Cholera, nawet nie wiem ile on ma lat i czy nic mi nie zrobi. Natłok myśli dosłownie mnie przytłaczał.
Kiedy piosenka dobiegła końca rozplotłam ręce i zdjęłam je z jego szyi.
- Musze iść…
- Dopiero przyszłaś – on jednak nie zamierzał mnie puścić.
- Jestem zmęczona, Niall – pierwszy raz użyłam jego imienia.
- Niall, chodź! Gramy w „prawda czy wyzwanie”. – obok nas pojawiła się śliczna dziewczyna i patrzyła na chłopaka z kokieteryjnym uśmiechem.
- Zacznijcie beze mnie. Zaraz przyjdę. – odparł nawet na nią nie patrząc.
Dziewczyna prychnęła i przeniosła spojrzenie na mnie, a jej uśmiech momentalnie zamienił się w grymas, gdy lustrowała mnie wzrokiem od góry do dołu.
- To nie jest piżama-party… ani kinderbal.
Te słowa wystarczyły, żebym poczuła się niezręcznie i po prostu źle.
- Odpuść Gemma. – chłopak niemal warknął, przez co bardziej się skuliłam.
- Czekamy w pokoju – posłała mi gniewne spojrzenie i odeszła krokiem godnym modelki.
Nie pierwszy raz nie zostałam zaakceptowana, czy miło powitana, więc nie było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Bardziej zdziwiła mnie postawa Nialla, który stanął w mojej obronie.
- Chyba czas na mnie – odezwałam się.
- Możesz zostać, jak chcesz.
- Nie, naprawdę. Dziękuję, ale usypiam na stojąco.
Poczułam jak jego kciuki kręcą kółka na mojej talii. Uśmiechnęłam się delikatnie, ale pewnie wyszedł z tego uśmiech paralityka. Jego ręce opuściły moją talię, a wyraz jego twarzy wskazywał na to, że ominęło mnie coś istotnego. Jednak byłam zbyt zaspana, żeby o tym myśleć.
- Mam nadzieję, że będzie trochę ciszej.
Niall w odpowiedzi kiwnął głową. Nie zwlekając dłużej ruszyłam w stronę wyjścia. Przecisnęłam się przez pijany tłum i wyszłam.

Kiedy zbliżałam się do swoich drzwi, usłyszałam jak muzyka nieznacznie ucichła, a wszyscy weszli do domu. Na moje usta wkradł się satysfakcjonujący uśmiech. Doczłapałam się do pokoju . Byłam strasznie zmęczona. Sięgnęłam do kieszeni, aby wyciągnąć telefon, ale go tam nie było. Nerwowo sprawdziłam drugą, lecz również była pusta. Zapaliłam światło i rozejrzałam się dookoła. Zgubiłam go? Niemożliwe. Mogę się założyć, że miałam go w tej kieszeni… W tym samym momencie zobaczyłam w oknie Nialla. Nasze domy były na  tyle blisko, że mogłam dostrzec w jego ręku mój telefon w charakterystycznym etui. Bezczelnie do mnie pomachał i zaczął się nim bawić. Co do cholery jest z nim nie tak?! Ukradł mi telefon i zupełnie się tym nie przejmuje. Nie miałam ochoty tam wracać i się z nim kłócić. Nie znałam go długo, a już go nie lubiłam… Postanowiłam, że odzyskam go jutro. Nie mam tam nic ważnego. Raczej go nie sprzeda, bo to stara cegła i nie jest dużo warta. Zrezygnowana zasłoniłam okna i w końcu wróciłam do łóżka.


Ze snu wyrwał mnie irytujący dźwięk dzwonka, który rozbrzmiał w pokoju. Gwałtownie usiadłam na łóżku i przetarłam oczy, chcąc pozbyć się koszmaru z nowym sąsiadem w roli głównej. To tylko sen – powtarzałam sobie w myślach. To bardzo realistyczny koszmar… Telefon jednak nie przestał dzwonić. Sięgnęłam do nocnej szafki i nie patrząc na ekran, odebrałam.
- Halo? – odezwałam się lekko zachrypniętym głosem.
- Jak się spało, piękna? – zamarłam.


_______________________________________________________________________________
Jak wrażenia po pierwszym rozdziale? :) Liczymy na komentarze! :)


W&A

5 komentarzy:

  1. Bardzo mi się spodobało i na pewno będę czytać dalej, czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Pisz szybko. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. na pewno będę czytać na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo podoba mi się twój blog i już nie mogę się doczekać 6 rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju ... Zajebiste ... Czytam dalej ^^. /Pojebusek

    OdpowiedzUsuń